"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
11.12.2017, imieniny Biny, Damazego, Waldemara
BednarSzok >> Propozycje dotyczące życia I SLO

Newsy


Propozycje dotyczące życia I SLO
by Tytus Izdebski [31.07.2006, 01:11]
Przygotowałem kilka projektów dotyczących Szkoły. Zachęcam do lektury i refleksji. Pozdrawawiam i życzę dobrego odpoczynku.
Tytus


- Dlaczego Bednarska - nowe pomysły

- NOWA USTAWA BEDNAROWA - projekt

- UCHAWAŁA RADY NA TEMAT REKRUTACJI DO I SLO - projekt

- REGULAMIN NAUCZANIA I SLO - projekt

- REGULAMIN RADY NAUCZYCIELI I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego - projekt


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Odnoszę wrażenie, że propozycje Tytusa są niezwykle sensowne. Gdyby zostały zaakceptowane, wiele rzeczy w szkole poszło by w lepszym kierunku. No ale rzecz jasna jakaś dyskusja i - zapewne - wprowadzanie poprawek są niezbędne.
nadesłał Jasiek dnia 31-07-2006, 16:02
[tożsamość niepotwierdzona]1. Co do "Dlaczego Bednarska" - 2 przystanki od metra ratusz??? Chyba 1.
2. Takie zdania to jednak nie pasują do ustaw: "Nauczyciele uczą w szkole, a ich wysiłek jest na ogół niewspółmiernie duży w stosunku do realnego wynagrodzenia, które mogą otrzymać za swoją pracę.". Niezależnie od tego, że są niewątpliwie prawdziwe ;)
- ale kierunek wsumie dobry - a więc zaangażowanie uczniów w prace w szkole.
Tylko jak to sie ma do prac społecznych?
3. Pomysł na rekrutację ciekawy i może nawet słuszny - ale jak się do tego co mówiono uczniom przychodzącym do gimnazjum? Czy nie jest to zmiana reguł w czasie gry? Czy nie trzeba z tym poczekać, 3 lata? (a by dopiero zaczął obowiązywać uczniów którzy przyszli do szkoły w roku 2007?) Może i nie, ale to na pewno wymaga jakiegoś rzeczowego dialogu z raszem ;)
(z uwag, ale to tylko małostkowe czepialstwo;):
- w gimanzjach nie ma olimpiad przemdmiotowych, więc nie bardzo da się dać im te 10 punktów preferencyjncych...
- nie istnieje coś takiego jak województwo warszawskie ;)
- co to jest "o skreśleniu z listy studentów " ???? ;)
)

Ale wogóle to fajne, jakiś ferment jest ;)
nadesłał tebk dnia 01-08-2006, 12:08
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Jestem niezwykle zbudowany, że ktoś to przeczytał !!!. Co do komentarza nr. 2. W zeszłym roku szkolnym Raszyńska zarezerwowała na Bednarskiej 55 miejsc, a wypełniła tylko 41. Czy to nie jest zmiana reguł gry w trakcie ? A co będzie jeśli Raszyńska zarezerwuje 55 miejsc a wypełni 12 ? Czy będziemy czekać 3 lata aż się przekonamy co z tego wyniknie ? Co mówi się osobom, które przychodzą na Raszyńską ? Że mają miejsce na Bednarskiej, z którego nie muszą skorzystać, bo Bednarska zaczeka do końca czerwca i wypełni je sobie i tak ( ciekawe kim - chyba powietrzem ). TEN SYSTEM ZŁY I TRZEBA GO NATYCHMIAST ZMIENIĆ. JAK MOŻE PRZETRWAĆ SZKOŁA KTÓRA NIE OGŁASZA PUBLICZNEGO NABORU I CZEKA NA PRZYJŚCIE UCZNIÓW Z INNEJ SZKOŁY ( KTÓRZY MOGĄ WCALE NIE PRZYJŚĆ ) !!!
nadesłał Tytus Izdebski dnia 01-08-2006, 13:41
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]I jeszcze. W gimnazjach są Olimpiady przedmiotowe. W zeszłym roku moja uczennica była nawet fimnalistką Olimpiady Historycznej. Olimpiady są, tylko część nauczycieli o nich nie wie. Organizuje je kuratorium. Prace społeczne poza szkołą nie muszą kolidować z pracami w szkole - osobiście jestem zdania, ze najpierw trzeba zrobić porzadek w swoim domu, a potem uszczęśliwiać świat, ale wiem ze taki pogląd może być bardzo kontrowersyjny. Cieszę się, że TEBK rozumie, że ferment jest potrzebny. UWAŻAM, ŻE JESLI W CIAGU TEGO ROKU NIE ZAJDĄ ZMIANY W FUNDAMENTALNYCH KWESTIACH - TAKICH JAK REKRUTACJA, PODNIESIENIE DO RANGI PRIORYTETU POZIOMU NAUCZNIA, ROZMOWY Z UNIWERSYTETEM, TA SZKOŁA PADNIE !!!
nadesłał Tytus Izdebski dnia 01-08-2006, 14:08
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]ja się bardzo ciesze z tego ze powstaje nowy ferment gdyz ostatni przyniosł imho zmiany na gorsze a ten wywoływany własnie przez p. tytusa zapowiada sie bardzo ciekawie :)

jestem wielkim entuzjastą bednarow, ale wg mnie czesne bednarowe rodzicow to troche za bardzo utopijne nawet jak na bednarska

plany zmian w rekrutacji tez mi sie podobaja (szczegolnie ze juz mnie nie dotyczy :))

no i przydałoby sie obudzic 'ducha bednarskiej' (czyt. zamiast atmosfery tworczego bałaganu atmosfera tworczej organizacji?)

pzdr


nadesłał siabadu dnia 01-08-2006, 19:00
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]a propos wojewodztwa warszawskiego - mysle ze p. tytus uzył tej nazwy umownie do okreslenia pewnego obszaru w wojewodzctwie mazowieckim :)
nadesłał siabadu dnia 01-08-2006, 19:08
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Mam nadzieję, że w kwestii tego, co napisał pan Tytus, są to nie tyle projekty, ile "projekty projektów"; bo można to wszystko napisać lepiej, bardziej sprowadzić do meritum, a nie pewnych zamysłów.
Kontynuując, bardzo mi się nie podoba ustawa bednarowa. Dlaczego? Oto moje powody:
1) Punkt 3 brzmi:
"3. Dla dobrego współżycia stanów i osiągania lepszych efektów na każdym polu działalności wprowadza się dla wszystkich stanów RÓWNE CZESNE BEDNAROWE w wysokości ustalonej w każdym roku szkolnym uchwałą Rady Nauczycieli"
Czy wymaganie od rodziców, aby poza zarabianiem na utrzymanie pieniędzy zarabiali bednary nie jest tyle utopią, co BEZMYŚLNOŚCIĄ i niedocenianiem pracy rodziców na rzecz nas? Uczniowie mogą się w takie rzeczy bawić. Ale rodzice? To samo nauczyciele. Bednary mają USPOŁECZNIAĆ. Takie było ich początkowe założenie. Nałożenie obowiązku bednarowego na nauczycieli i rodziców, którzy to właśnie uspołeczniają, uczą i wychowują dzieci jest pewnym niezrozumieniem tego, o co chodzi.
i jeszcze jedno: skoro istnieje rzeczywiście "Równy i jednoczesny rozkład obowiązków, przywilejów i współodpowiedzialności między TRZY stany społeczności szkolnej : uczniów, rodziców i nauczycieli" - to czemu TYLKO nauczyciele mają mieć możliwość decydowania o wysokości czesnego bednarowego?
2) Punkt numer 7 głosi
"Prac bednarowych nie wolno odstępować, wykonywać na konto innej osoby, kupować, itp. Stwierdzenie takiego faktu może być powodem ukarania danej osob w sposób przewidziany w regulaminie Szkoły"
Do jasnej anielki - wie pan, ile prac na moją rzecz zostało wykonane? Były to prace m.in. przy kampanii wyborczej - i kto im za to ma niby zapłacić? Bo chyba nie rada szkoły.
3) Punkt numer 10 głosi:
"Prace bednarowe dzielą się na łatwe , średnie i trudne. Stawki wynoszą odpowiednio : 3, 5 i 8 bednarów za godzinę. Zabrania się stosowania innych stawek."
A co z tak zwanymi "pracami długoterminowymi" (takimi jak bycie premierem, nadzorowanie banku recenzji kulturalnych, sprawowanie innych funkcji, wymagających dłuższej i innego rodzaju pracy)?
Kto będzie decydował, jakie prace są łatwe, trudne i średnie? Czy noszenie krzeseł jest trudniejsze od pomocy w lekcjach czy opieką nad dziećmi na dniu uchdźca?
Czy za wykonanie określonych zadań (ekspertyz prawnych, obrony w sądzie) też zamierza pan płacić "za godzinę"? W tym wypadku muszę zweryfikować Rachunek paru klientom :)
4) Do innych projektów nie piszę, bo mi ręce opadają. Jeśli ktoś się będzie tego domagał, to napiszę, ale aktualnie to mi ręce opadają. Nie mam siły krytykować tego, co robi p. Tytus, podobnie jak nie mam siły krytykować tego robią władze naszego pięknego kraju.
UWAŻAM, ŻE JEŚLI NADAL BĘDZIEMY BEZKRYTYCZNI WOBEC PEWNYCH PROJEKTÓW TYLKO DLATEGO, ŻE ZAKŁADAJĄ POPRAWĘ, TA SZKOŁA PADNIE !!!!



nadesłał bartolomeo dnia 04-08-2006, 15:29
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Dziękuję BARTOLOMEO za marytoryczną krytykę, chociaż komentarze i emocje bardzo mnie dotykają ( bezmyślność, porównywnanie do władz ). Rzeczywiście o przydziale konkretnej ilości bednarów powinna decydować Rada Szkoły a nie Rada Nauczycieli. Zarzutu o niewłaściwe wycienienie pewnych prac nie rozumiem - przecież to oczywiste, że za bycie premierem można byłoby otrzymać znacznie więcej bednarów. To oczywiste, że wycena prac bednarowych zakłada pewien subiektywizm i chyba nikt nie chciałby porównywać nosszenia krzeseł do opieki nad uchodźcą. Mam nadzieje, że po przeczytaniu wszystkich projektów BARTOLOMEO zechce uznać, że jednak mam dobre intencje. Jeśli zaś nie - to trudno.
nadesłał Tytus Izdebski dnia 04-08-2006, 18:54
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Oczywiście, bardzo to miło, że ktoś się ruszył i pomyślał, jak można szkole pomóc. I to bardzo doceniam, i przepraszam, że uraziłem. Swoją drogą, żałuję, że dożyłem dnia, w którym porównanie do władz stało się oczywistą obelgą. Jeszcze raz przepraszam

Co do innych projektów - rekrutacja - tak, ale po roku 2009, kiedy to odejdzie ostatni rocznik, który był informowany, że wobec niego będzie stosowana taryfa ulgowa. Zwłaszcza że obowiązuje ona we wszystkich trzech liceach, więc tam również trzeba będzie wprowadzić zmiany. Poza tym - na rewolucyjne zmiany trzeba czasu.
Co do reszty - nie mam raczej zastrzeżeń, zwłaszcza do "powodów", które pokazały mi pewne plusy, których wcześniej nie widziałem :)
Pozdrawiam.
Bartek Tarnowski
nadesłał bartolomeo dnia 04-08-2006, 22:17
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Z radością witam zmianę tonu Twoich postów i - jak się domyślam - napływ pozytywnych fluidów. Pozwól jednak, że zadam Ci na wieczór zagadkę. Co powinna Twoim zdaniem zrobić Bednarska, która - tak jak w tym roku - nie wie do poczatków lipca ile osób z Raszyńskiej do nas przyjdzie, a musi zarezerwować 55 miejsc. W tym roku przyszło 41 osób, a jeśli przyjdzie 25 ? Skąd weźmiemy brakujące 30 osób ? Będziemy przyjmować z łapanki ? Ciekaw jestem, jakie wymyślisz rozwiązanie. Pamiętaj, że kandydaci do szkoły mogą zmieniać zdanie jeszcze w sierpniu, a egzystencja szkoły zależy od czesnego, więc nabór ( zapełnienie wwszystkich miejsc ) decyduje o kondycji szkoły. Czy możemy sobie pozwolić na 3 lata czekania czy uczniowie Raszyńskiej zechcą do nas przyjść czy też nie ? Czy jesteśmy na nich skazani ?
nadesłał Tytus Izdebski dnia 04-08-2006, 22:40
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Uczniowie Raszyńskiej nie przychodzą w pewnej części na Bednarską ponieważ istnieje silna konkurencja dobrych szkół państwowych i niepublicznych. Chodzi jednak o to, że oni mają całkowicie swobodny wybór, a Bednarska MUSI przyjąć większość osób z Raszyńskiej. I tutaj nie chodzi przecież o niechęć do nich - jestem chyba ostatnią osobą którą można o to posądzić - tylko o to, ŻE ONI Z PEŁNĄ SYMPATIĄ I APROBATĄ DLA BEDNARSKIEJ mogą wybrać inną szkołę, a my wtedy ZOSTAJEMY NA LODZIE.
nadesłał Tytus Izdebski dnia 04-08-2006, 23:14
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Dobra, ok. Z tym się zgadzam.
Tylko, że na przykład ja 2-gą klasę skończyłem z taką średnią i z takimi ocenami, które nie gwarantowałyby mi zdania na bednarską. Miałem szczerze mówiąc nadzieję na możliwość poprawy. Poza tym, dużo pracowałem społecznie, głównie dla własnej przyjemności, ale również myślałem, że mi to pomoże na bednarską zdać. Jeśli teraz mi by się powiedziało, że liczą się moje oceny z drugiej klasy, i tylko one to poczułbym, że zmieniane są zasady gry, w momencie, gdy wypełnienie minimów w moim wykonaniu jest niemożliwe. Ok, można to zrobić nawet tak, by ta rekrutacja obowiązywała za 2 lata, bo 2-gie klasy jeszcze będą się w stania zmobilizować, natomiast ja już nie będę miał takiej szansy.
pozdrawiam.
Bartek
nadesłał bartolomeo dnia 05-08-2006, 11:53
[tożsamość niepotwierdzona]O kilku sposobach czytania Regulaminów pana Tytusa Izdebskiego, dokładniej o sposobach trzech.

Sposób pierwszy to czytanie Regulaminu jako Regulaminu. Zwracamy wówczas uwagę na zrozumiałość tekstu, spójność i logikę, na luki prawne, na zgodność z ustawami wyższego rzędu, na poprawność językową.
Przykładem sporu językowego są międzgimnazjalne zawody naukowe w ustalonej dziedzinie wiedzy zwane potocznie Olimpiadami Przedmiotowymi a fachowo Konkursami Przedmiotowymi – ot i istota sporu o istnienie Olimpiad w Gimnazjum.
Teksty pana Tytusa czytane na sposób pierwszy bronią się słabo, bo brak przepisów przejściowych w sprawie rekrutacji dla starszych klas gimnazjum przy Raszyńskiej, bo sikanie w czasie lekcji nie przynależy do Regulaminu Nauczania lecz raczej do Regulaminu Zachowania, bo w Ustawie Bednarowej są sankcje za brak bednarów dla uczniów, ale brak takowych sankcji dla nauczycieli, bo z uchwał rzędu wyższego wynika, że uczeń nie może być zawieszony w prawach uczniowskich przez okres dłuższy niż kilka dni, bo...

Drugi sposób czytania, to podejście osobiste – pasuje mi ten i ów zapis, czy niekoniecznie. Sporo rzeczy mi pasuje, niektóre nie. Np. zapis o bednarach dla nauczycieli mi osobiście nie leży. Bo jakoś tak mam, że czasem pracuję społecznie, czasem nie (znaczy umiem odmówić). Pracuję społecznie z własnej, nieprzymuszonej woli dla własnej, niekłamanej satysfakcji. Nie zacznę pracować więcej dla bednarów i nie zacznę pracować mniej z powodu bednarów uzyskania.

Trzeci sposób czytania wiąże się z odejściem od litery tekstu. Bo czas postawić sobie pytanie dlaczego człowiek w czasie wakacji zajmuje się zajęciem tak nudnym, jak pisanie Regulaminów.
Czy chce porządkować punktualność, czy coś więcej?
Czy nieład, który spostrzega jest nieładem na poziomie organizacji, czy może głębiej, jest nieładem na poziomie idei i wizji szkoły na Bednarskiej?
Kryzys oświaty niepublicznej, nieśmiało obecny w tekstach pana Tytusa jest faktem, doświadczanym we wszystkich większych miastach w Polsce. I choć jeszcze słabo go widać z perspektywy Bednarskiej lub Raszyńskiej, to lekceważenie go jest istotnym błędem. Kryzys idzie niespiesznie, ale wytrwale.
Niepamiętamkto powiedział, że szkoła jest taka, jak społeczeństwo, w którym funkcjonuje. Więc jeżeli nasze społeczeństwo od czasu zrywu solidarnościowego uległo zauważalnym zmianom, to co się stało ze szkołą - nie zmieniła się i jest ciut anachroniczna; może zmieniła się i potrafimy powiedzieć, w jaki sposób, może wreszcie zmieniła się, ale przyznać się do tego nie chcemy?
Tak czy inaczej, to są prawdziwe pytania, które znalazłam w Tytusowych Regulaminach.
A.Olszańska

nadesłała Anna Olszańska dnia 17-08-2006, 19:09
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Nie wiem Aniu, dlaczego nazywasz mnie Panem Tytusem, jakbysmy sie nie znali. Czy Ty rzeczywiscie nie rozumiesz, ze system rekrutacji trzeba zmienic natychmiast, czy tez tylko udajesz. Przeciez przy tym systemie mozemy nie miec w przyszlym roku naboru.
nadesłał Tytus Izdebski dnia 20-08-2006, 12:42
[tożsamość niepotwierdzona]Tytusie, do Ciebie oczywiście nie zwracam sie per pan - nic mi sie nie stało. Ale pisząc o Tobie mam taką trudność techniczną, że nie wszyscy są z Tobą na ty. Ale to wszak drobiazg.
Ja widzę racje, stojące za zmianą systemu rekrutacji, ale tez widzę starsze roczniki na Raszyńskiej, którym grozi zmiana reguł "w trakcie". Dlatego proponowałam przepisy przejściowe, nie zas zamrożenie zmian.
Anna Olszańska
nadesłała Anna Olszańska dnia 20-08-2006, 21:44
[tożsamość niepotwierdzona]Tytusie. Wygląda na to, ze w pierwszej mojej wypowiedzi nie udało mi się napisać dostatecznie precyzyjnie tego, o co mi chodzi. Stąd druga próba.

Pracowałam w kilku szkołach społecznych i miałam możliwość zetknięcia się z problemami rekrutacji. W żadnej z tych szkół nie było wprawdzie problemu „podwójnego zasilania” , ale pozostałe problemy były podobne. Problem rekrutacji nielicznej i problem rekrutacji chwiejnej. Co to jest rekrutacja nieliczna, łatwo wymyślić. Przez rekrutację chwiejną rozumiem sytuację w której Ci, których przyjęliśmy lub chcieliśmy przyjąć do szkoły zasiadają we wrześniu w ławkach innej szkoły.
Co robiliśmy, by poprawić sytuację szkoły. Po pierwsze zwiększaliśmy nakłady pomysłów i środków na reklamę. Po drugie pracowaliśmy na Regulaminem Rekrutacji, tzn. szukaliśmy rozwiązań prawnych i finansowych, wiążących ucznia ze szkołą. Działania te były skuteczne. Sęk w tym, że na krótko - na rok, może dwa.

Tymczasem pytanie zasadnicze dotyczy skuteczności długofalowej. I jest jakoś tak, że praca nad reklamą i regulaminem łatwo przesłania poszukiwanie odpowiedzi na pytanie zasadnicze.

Jest jasne, że jeżeli uczeń (i jego rodzic) ma swoją wybraną, wyśnioną i wymarzoną szkołę i się do niej dostanie, to żadnej innej szkoły szukać już nie będzie. Teraz od drugiej strony – szkoła wyśniona przez dostatecznie dużą liczbę kandydatów ma rekrutację stabilną.

Realistyczny ogląd sytuacji jest taki, że przestaliśmy być szkoła wyśnioną.
Czy to znaczy, że „Bednarska się popsuła”?
Po pierwsze nie mi sądzić, bo za krótko tu jestem.
Po drugie jeżeli kolejne roczniki absolwentów twierdzą, że za ich czasów to szkoła była super, a po nich to..., to de facto szkoła jest ciągle dobra.
Po trzecie wreszcie pytanie jest źle postawione, więc mnie nie interesuje.

Jest tak, że przestaliśmy być szkoła wymarzoną. Zbadajmy więc, o jakiej szkole marzą obecni gimnazjaliści, o jakiej szkole marzą ich rodzice. Zbadawszy to ustalmy na ile marzenia te są zgodne z naszą wizją szkoły. Czy podobają nam się te marzenia i czy chcemy je realizować? Czy realizacja tych marzeń wymaga od nas adaptacji, czy rewolucji?
Znalezienie odpowiedzi na te pytania pokaże nam perspektywy naszej szkoły.

Ostatni akapit napisałam mocno górnolotnie. To samo można napisać znacznie bardziej przyziemnie mniej więcej tak – za jaką usługę oświatową rodzice będą gotowi wykładać co miesiąc sporą kasę?

Wyostrzając problem napiszę tak - stoimy na rozdrożu – czy jesteśmy szkołą dla kontynuacji wizji, czy dla uczniów i uczennic?

Pozdrawiam. A.Olszańska.

nadesłała Anna Olszańska dnia 27-08-2006, 11:53
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Dziękuję za mądre i krzepiące słowa
nadesłał Tytus Izdebski dnia 27-08-2006, 13:07
[tożsamość niepotwierdzona]Drogi Tytusie
Patrząc na błękitny ekran i czytając komentarze, zwracam Tobie uwagę na znamienny fakt mający miejsce w nieodległej przeszłości. Pan Michał Pilipczuk (uczeń Liceum im. S. Staszica) zdobywa laury na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej. Laury nie mniejsze zdobywa na Międzynarodowej Olimpiadzie Informatycznej. Tak, to ten sam słynny Michał Pilipczuk z dawnej klasy - o ile pamięć mnie nie zawodzi - Krzysia Sikory. Jak większość z nas pewnie pamięta, na Raszyńskiej był postacią o przenikliwym umyśle i wybitnych uzdolnieniach matematycznych. I tu kudłatego brytana pogrzebano. Truizmem jest stwierdzenie, że warto byłoby taką postać zatrzymać na Bednarskiej. Przypomnę Michał wybrał liceum im S. Staszica. Szkoda, wielka szkoda.
Czy nie należy zadać pytań dlaczego wybrał inną szkołę, co zrobić by zatrzymać najlepszych, czy prawdą jest zdanie że mali Przyrodnicy i Matematycy czują się wyśmienicie w szkole HUMANISTYCZNEJ, edukacja czy atmosfera, szkoła matka czy szkoła mamona, płacić za edukację czy może uczyć się za friko w innej szkole i na koniec kwestia pozycji w rankingu i wpływu tej pozycji na wybór. Tu kolejny znamienny fakt. W chwili gdy Michał Pilipczuk zaczynał swoją edukację na Raszyńskiej Bednarska była na 3 miejscu w Warszawie i na 8 w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej (stan na rok 2000). Nic w roku 2000 nie wskazywało że, za cztery lata będzie znacznie gorzej, choć mieliśmy naturalnie poczucie że będzie inaczej.
nadesłał Piotr Jerzy Leszczyński dnia 29-08-2006, 09:50
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Łojejku, normalnie o mnie piszą!

A skoro tak, to może i zabiorę głos, mimo, że w temacie nie jestem od jakiś trzech lat.

Zdecydowanie nie jest prawdą stwierdzenie, że mali Przyrodnicy i Matematycy mogą się dobrze czuć w szkole humanistycznej. Ta jest dla jednych, Staszic jest dla innych. Przechodząc do Staszica widziałem, że dla mnie jako matematyka, szanse na rozwój są nieporównanie mniejsze niż w Staszicu. I to przeważnie ze względu na to, że właśnie jest to szkoła humanistyczna: nie ma w niej ani kadry nauczycielskiej, ani odpowiedniej liczby uczniów chętnych, ani przede wszystkim tradycji uczenia matematyki/informatyki na wysokim czy olimpijskim poziomie (chyba nie muszę mówić, że Staszic wygląda trochę inaczej). Z tego co jednak pamiętam sprzed 3 lat, tradycja humanistyczna była mocna i byli olimpijczycy z filozofii (że wspomnę Alka Temkina), czy historii. Dlatego trzeba sobie odwiesić matematyków, bo Bednarska musiałaby się MOCNO zmienić, żeby coś im zaoferować, a skoncentrować się na tym, w czym jesteście dobrzy.

Co do wypowiedzi A. Olszańskiej, to niewiele mój ciasny umysł z niej zrozumiał, ale kluczem do sukcesu nie jest reklama i czarowanie sejmem, bednarami i innymi bzdetami, lecz porządna praca. To, o czym marzą gimnazjaliści to dobrze zdana matura i porządne studia. A pieniądze nie są wielkim problemem, zawsze istnieją programy stypendialne (choć ekstrapolując tempo podwyżek czesnego z moich czasów dochodzę do niebotycznych kwot).

Co do sporu językowego sprzed pięciu komentarzy: istnieją KONKURSY PRZEDMIOTOWE w gimnazjum i OLIMPIADY PRZEDMIOTOWE w liceum. Konkursy są małe, o zasięgu wojewódzkim. Olimpiady są zawodami centralnymi o randze i tradycji nieporównywalnej z Konkursami (jeśli gimnazjalista jest finalistą olimpiady to zwyczajowo jest uznawany za takiego gościa, że ŁO!). Dlatego mylenie konkursów z olimpiadą może sprawiać wrażenie obraźliwego dla olimpijczyków.

jeśli ktoś się jeszcze nie skapnął kto to pisze,
Michał Pilipczuk

P.S.
Trochę groteskowo wyglądam jako "potwierdzony członek społeczności szkolnej". Moglibyście zrobić jakiś porządek ze swoją bazą danych.
nadesłał michaj dnia 08-09-2006, 10:24
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Michale, a nie czujesz sie absolwentem i czlonkiem spolecznosci?
nadesłał zinger z kfc dnia 08-09-2006, 11:46
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Tytusowe projekty pozostały bez większego odzewu. Czy spełni się jego przepowiednia?
nadesłał Jasiek dnia 02-10-2006, 22:37
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Nie wiem, ale nie jestem entuzjastycznie nastawiony do większości z nich. A czesne dla rodziców to już głęboka przesada.
nadesłał jahs dnia 20-10-2006, 19:45
[tożsamość niepotwierdzona]Myślę, że problem ukierunkowania Bednarskiej na przedmioty humanistyczne został źle zdefiniowany. Jeśli nie myślimy, że poprzez skoncentrowanie sie na przedmiotach scislych oferta Staszica jest ograniczona, to dlaczego rozumujemy w tych kategoriach gdy rozwazamy sytuacje Bednarskiej? Staszic jest 'ta' szkola jesli chodzi o nauki scisle i jego status jest bezdyskusyjny. Bednarska powinna dazyc do bycia 'ta' szkola w kwestii humanistyki. (ewentualnie szkola, gdzie mozna polaczyc swietnie nauczany przedmiot humanistyczny z dobrze nauczanym scislym - na przyklad filozofie z matematyka, chyba nigdzie poza Bednarska nie mozna tego osiagnac). Chodzi o to, by rodzice zaczeli rozumowac w kategoriach 'jesli dziecko ma zdolnosci do nauk scislych to wysylamy je do Staszica, jesli do humanistycznych to na Bednarska'. I, moim zdaniem, wlasnie na tym Bednarska powinna bazowac swoja oferte: na mariazu literatury, historii, historii sztuki, filozofii i jezykow. Przeciez w 'starych dobrych czasach' (za moich Bednarska juz byla od dawna 'popsuta' :) przy promocji szkoly duzo miejsca zajmowaly odwolania do inteligenckiego wychowania, 'wolnomyslicielstwa' etc. Mysle, ze to one bardziej oddzialywaly na rodzicow niz wolontariat i demokracja - tak przynajmniej bylo w przypadku moich rodzicow. Bednarskiej zawsze brakowalo myslenia ekonomicznego; dlaczego w ramach odnowy szkoly nie mozemy sie pokierowac najprostsza i najbardziej podstawowa zasada - mianowicie tym, ze specjalizacja daje wieksza wydajnosc?
nadesłała Kaja Murawska dnia 20-10-2006, 20:34
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]W pełni zgadzam się z przedmówczynią. Mniej więcej o to mi chodziło, tylko ubrałem to w bardziej tradycyjne dla mnie słowa.

Zadałem sobie trud i przeczytałem propozycje Tytusa co do bednarów i . Jeśli nikt mnie nie zgani za wtrącanie się w czyjeś sprawy, to wyrażę kilka uwag z pozycji zewnętrznej wobec układu (to takie modne ostatnio słowo ;):

1) Profilowanie jest b.b. dobre i to trzeba podtrzymać. Dlatego dobrze, że projekt zaczyna się tym.
2) Z tymi akcjami protestacyjnymi to trochę sztuka dla sztuki
3) Nie rozumiem słowa immartykulacja. Ale może jestem za głupi. A z tym ślubowaniem, to chyba też przesada. To nie jest chyba najważniejsza sprawa, która trzeba dyskutować.
4) Słowa wadium też nie rozumiem.
5) Bardzo mi się nie podoba tryb przyjmowania do szkoły. Przede wszystkim pula dyrektorska to jakiś totalny nonsens - idealny przepis do przyjmowania znajomych królika i obniżania reputacji szkoły. Zasady powinny być takie same dla wszystkich, bez szczególnych przypadków (bez przesady, nie macie chyba 10% uchodźców co roku, żeby robić dla nich specjalną pulę)
6) Analogiczna sprawa z punktami preferncyjnymi dla 20. gimnazjum (o, wreszcie używa się poprawnej nazwy). Analogiczna rekrutacja dla każdego => reputacja++
7) Egzamin ustny jest egzaminem mało obiektywnym. Powiększyłbym znaczenie egzaminu pisemnego i konkursów przedmiotowych kosztem egznminu ustnego.
8) Wielostopniowa rekrutacja to fajny pomysł, można spróbować (np. robiąc ustną dogrywkę)
9) Ten tryb zaliczania sprawdzianów doprowadził mnie do łez. Czy ktoś mi wytłumaczy, które dni są parzyste, a które nieparzyste?
10) No w każdym razie te zapisy bardzo krępują ręce nauczycielom, którzy chcą porządnie uczyć. Bo porządne nauczanie wymaga sprawdzianów.
11) Regulacja wychodzenia do kibla za pomocą regulaminu! A to ci dopiero. To chyba także nie jest priorytet.

Regulaminu rady nauczycieli nie czytałem, bo jest jakiś strasznie długi. Ale za to czytałem ustawę bednarową. I zaręczam, że wprowadzenie bednarów dla rodziców i nauczycieli skończy się jeszcze szybciej niż dla uczniów. Osobiście zrezygnowałbym z bednarów w ogóle.

Kucze, w sumie napisałem prawie samą krytykę. Mam nadzieję Tytusie (choć się nie znamy), że nie poczułeś się urażony, choć nawet nie wiem, czy Twoje propozycje są nadal aktualne. W każdym razie bardziej bym się zajął szczegółową i obiektywną rekrutacją jak i sensownym rozwiązaniem kwestii sprawdzianów. I zdecydowanie promowałbym profilowanie, zarówno w szkole jak i poza szkołą.

A tak z innej beczki to widzę, że ten bednarszok jest taki trochę martwy totalnie. A forum to już zaczyna gnić pod wpływem botów. Czy wszyscy przenieśli się na to parszywe grono?

pzdr,
Michał

P.S. Kaju (to się tak odmienia?), Twój adres IP zdradza, że jesteś gdzieś w cholerze. Można się spytać z jakiego powodu?
nadesłał michaj dnia 21-10-2006, 23:01
[tożsamość niepotwierdzona]Jak najbardziej w cholerze :) Cholera nazywa sie University of Durham, jest w polnocnej Anglii i tam wlasnie studiuje (jak na humanistke przystalo same niepraktyczne rzeczy, tak jak literatura angielska, niemiecka i historia. MISH, jednym slowem). A co u Ciebie, Pilip? Matematyka i informatyka na UW?
Ja tez weszlam wlasnie na Bednarszok po paru latach i sie troche przerazilam ta wionaca tu pustka. Gdzie te czasy, kiedy klocilismy sie na forum z Krzysiem Sikora o sens histoii sztuki w szkole i kwestie dyskryminacji umyslow scislych, co, Michal? Na gronie dzieje sie troche wiecej, ale nie tak znowu wiele, bo przestaje byc juz modne. Bardzo zastanawia mnie teraz to, jak Bednarska i Warszawka bedzie sie porozumiewac kiedy grono bedzie passe :)

Wracajac do tematu, zgadzam sie z uwagami Michala. Z gry uprzedzajac wszystkich przeciwnikow wyscigu szczurow, ktorzy zaraz sie odezwa: mierzmy sily na zamiary. Wszyscy wiemy, ze z bednarska obsesja nadzwyczajnych przypadkow (bol palca, bol egzystencjalny etc) szkola nigdy nie bylaby w stanie przeprowadzic NAPRAWDE nieugietej rekrutacji, jak to robia na pryklad w Batorym. Natomiast jesli w regulaminie zostawiamy sobie furtki dla krewnych i znajomych, to juz caly rygor i pozory selektywnosci poleca na leb na szyje. Moja propozycja: zero preferencji dla Raszynskiej - bo i tak szkola nie bedzie umiala tego wyegzekwowac. :)
nadesłała Kaja dnia 22-10-2006, 10:39
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Anglia to jeszcze wcale nie taki koniec świata ;)
Co do mnie to dokładnie tak: Jednoczesne matematyka i informatyka na UW. Co do starych czasów to już minęły. I od tego czasu wiele rzeczy się zdarzyło, oj wiele. Ale z taką polemiką to możemy się przenieść na forum, żeby nie zaśmiecać tego wątku.

A tak w sumie, to mam wrażenie, że nikt teych naszych wypocin nie słucha. Że siedzi sobie kilka dinozaurów i dabatuje nad tematami (jak w moim przypadku), które ich nie powinny ani trochę obchodzić. Bo jak będą debatowały tylko dinozaury, to zmieni się niewiele, a właściwie to nic. I w sumie to nie o debate chodzi, tylko o zdecydowane i autorytarne kroki podjęte przez grono nauczycielskie/dyrekcje/etc.
nadesłał michaj dnia 22-10-2006, 22:15
[tożsamość niepotwierdzona]W ramach debaty dinozaurów chciałam tylko zauważyć, że "w starych dobrych czasach" w szkole było sporo finalistów olimpiady matematycznej, więc to nieprawda, że nie ma tradycji. "Inteligenckie wychowanie" wcale nie wyklucza znajomości matematyki, zdaje mi się. Z tym że, oczywiście, trzeba raczej ustalić co ma być, a nie co było. Jeżeli szkoła jest w stanie dobrze kształcić jedynie humanistów (szkoda moim zdaniem) to nie ma co zachęcać przyrodników tym, że "mogą się tu dobrze czuć". To oczywiście bardzo ważne, ale warto żeby mogli się jednocześnie czegoś nauczyć.
nadesłała ania pi dnia 23-10-2006, 09:09
[tożsamość niepotwierdzona]Rzeczywiscie, moj post zawieral duzo nieprecyzyjnych wyrazen. Finalisci olimpiady byli - ale, jesli 'starymi dobrymi czasami' nazywamy poczatek lat 90-tych, to struktura 'rynku szkol' byla wowczas zupelnie inna. Mysle, ze rodzice posylali wtedy dzieci na Bednarska, bo pierwsze, niekomunistyczne, byla wtedy moda na Bednarska etc. Teraz ten wybor nie jest juz tak oczywisty - jest wiele innych szkol oferujacych podobne warunki w nauce, wiele szkol (a wlasciwie wszystkie oprocz ASW i BSW) maja nizsze czesne od nas, wreszcie 'szkoly mniej lub bardziej specjalistyczne' - jak Staszic, Poniatowka etc. To, ze mielismy finalistow olimpiady nie znaczy, ze bylismy tak swietni w matematyce - moze tez oznaczac, ze mieli 'pozamatematyczne' powody, zeby na Bednarska przyjsc. Poza tym, mam wrazenie, ze mimo wszystko byli oni nastawieni na nieco inny profil - matematyke z filozofia, pamietam, ze to bylo kiedys popularne rozszerzenie.

'Inteligenckie wychowanie' oczywiscie nie wyklucza znajomosci matematyki, choc moj post tak zabrzmial :) Niemniej zawiera wiele rzeczy, ktorych nie ma w polskim systemie edukacji - historie sztuki, filozofie itp. Dodatkowo powinno zawierac podstawowa wiedze na kazdy temat - i tutaj bednarski system przedmiotow zawezonych sprawdza sie znakomicie. Rzecz tylko w tym, ze bez sporych nakladow finansowych (bo tego jeszcze nikt nie poruszyl; jak zachciewa nam sie scigania z innymi we wzgledzie przedmiotow scislych to potrzebne sa dobre laboratoria!), szkola nie jest w stanie przeprowadzic kazdego wyboru rozszerzen na wystarczajaco wysokim poziomie. W moim roczniku kiedy w rozszerzeniach pojawialy sie przedmioty scisle, to zwykle w polaczeniu z jakims humanistycznym. We wszytskich przypadkach byly to osoby, ktore chodzily wczesniej na Raszynska; i mam mgliste wrazenie, ze to klimat, zadomowienie, zamieszanie ze skladaniem podan do innych szkol i wyniki testu gimnazjalnego wplynely na ich decyzje o wyborze Bednarskiej. Musze sie teraz wspomoc angielszczyzna, za co przepraszam; angielskie szkoly prywatne, ktore sa prowadzone jak prawdziwe firmy, dziela rodzicow na 'first-time buyers' i 'regulars'. Z przyciaganiem tych, ktorzy maja rodzinna tradycje chodzenia na Bednarska nigdy nie bylo problemu. Ale sekret naprawde konkurencyjnej szkoly polega na tym, zeby z rowna sila przyciagac 'first-time buyers'. I ten front, moim zdaniem, Bednarska przez wiele lat zaniedbywala, stosujac zasade 'ci, ktorzy wiedza, to wiedza', ktora moze sie sprawdza przy elitarnych klubach ale nie szkolach. (notabene wciaz pamietam dosc symptomatyczne zdziwienie faktem, ze nie mam na Bednarskiej rodzenstwa kiedy zdawalam. Coz poradze, jestem jedynaczka). I wszystko w gruncie rzeczy sprowadza sie do tego, ze nie wiemy, co tak naprawde mamy do zaoferowania osobie, ktora przypadkowo nie jest z bednarskiego kregu przyjaciol i znajomych.

Pilip - oczywiscie, minely, chyba nie podejrzewasz, ze ja bym byla pierwszym heroldem Metamorfozy? Ale jednak wizja czasow, kiedy czlowiek spedzal cale popoludnie na Bednarszoku klocac sie 'o zasade' ma w sobie cos przyjemnie utopijnego, wiesz, mlodzienczy zapal i te sprawy :) I chyba jedna ze specyfik tej szkoly - i powodow, dla ktorych wciaz jestem zadowolona, ze ja skonczylam - ze jakos czlowiek znajduje w soie energie zeby siedziec na nieogladanym przez nikogo forum i radzic sie 'nad przyszloscia'. Chyba mamy gdzies z tylu glowy nikla nadzieje, ze ktos z dyrekcji przypomni sobie, ze taka strona istniala i to przeczyta; to byloby jedynym logicznym wytlumaczeniem, dlaczego tak marnujemy czas :)
nadesłała Kaja dnia 23-10-2006, 12:04
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Jeśli chodzi o olimpiadę matematyczną, to dawno dawno temu był wysyp finalistów spowodowany głównie działalnością na Bednarskiej p.prof. Guzickiego (który jest kochany bo jego warunki zalicznia z algorytmicznej teorii liczb są tak lightowe że chyba takiego drugiego przedmiotu nie ma na MIMUW). Prof. Guzicki jest naprawdę sensownym człowiekiem i świetnie uczy jednocześnie wiedząc co na takiej olimpiadzie byłoby potrzebne. Nie chcę się wgłębiać co do tego, co się stało w czasach, które były zamierzchłe nawet w czasie jak byłem w gimnazjum, ale w każdym razie ta epoka się skończyła i już późiej jakiś takich efektów jak 7 (czy więcej) finalistów w jednym roku nie było. Jeśli kłamię, to proszę mnie zbesztać, gdyż być może mówię o rzeczach, o których nie wiem wszystkiego.

Wiesz Kaju, to chyba nie chodzi o to, czy Bednarska jest rozreklamowana czy nie itd., tylko czy na odpowiednich stołkach są odpowiedni ludzie. W Staszicu są, poza tym wśród uczniów są tacy którym się naprawdę chce robić coś sensownego. Zawsze mi się zdawało, że znalezienie właściwej kadry nauczycielskiej, która będzie kompetentna i której się bedzie chciało, jest podstawą. Mówię o tym z punktu widzenia przedmiotów ścisłych, do wypowiedzi w kwestii humanistycznych nie czuję się osobą właściwą (nie mówiąc już o tym, że moej doświadczenia to tylko gimnazjum) do wypowiedzi.

Zaś wizja "kłócenia się o zasadę" już dawno jest nieaktualna ;) A ja osobiści marnuję czas z czystej ciekawości co się tutaj jeszcze dzieje (lub też nie dzieje, jak w przypadku BS).
nadesłał michaj dnia 24-10-2006, 20:53
[tożsamość niepotwierdzona]Moja córka jest w tej szkole szósty rok i dla mnie Bednarska jest i pozostanie "szkołą marzeń". Dlaczego nie wszyscy gimnazjalisci chcą kontynuowac naukę na Bednarskiej? Pewnie dlatego że jest obecnie wiele bardzo dobrych liceów. W ciągu ostatnich 10ciu lat zmienił aię styl uczenia w wielu szkołach i w miejsce "skostniałych" szkół mamy wybitne nowoczesne państwowe licea na bardzo dobrym poziomie. Nie zgadzam się z wcześniejszą wypowiedzią, że czesne nie gra roli. Oczywiście ma to duże znaczenie dla wielu ludzi że nie muszą już płacić.Dobrych gimnazjów bezrejonowych jest jak na lekarstwo ale liceów jest mnóstwo więc nie każdy kto chce się uczyć na Raszu planuje pójść na Bednarską. Kiedyś Bednarska na tle innych szkół była jedyną "gwiazdą na firmanencie" - obecnie jest dużo szkół łączących wysoki poziom ze świetną atmosferą. Mniej kandydatów naprawdę nie świadczy o tym, że szkołą jest obecnie gorsza. Po prostu czasy się zmieniły a w szkole od kilku lat ścierają się racje ludzi broniących "ducha Bednarskiej" z tymi, którzy czytają rankingi i interesują ich wyłącznie sukcesy i olimpiady. Na pewno trudno jest wybrać właściwa drogę tak aby nadążać za konkurecją i ocalić to co najcenniejsze w tradycjach. Źle jesli najlepsi absolwenci Raszu będą odchodzić do innych liceów, ale nie można przyczyn upatrywać wyłącznie w naszej szkole. W wielu przypadkach takie decyzje podejmują rodzice a nie uczniowie a więc decyduje kasa albo rankingi.Pozdrawiam wszystkich, Panu Tytusowi dzięki za proby wprowadzenia zmian ale błagam BEZ REWOLUCJI bo rewolucje za wiele niszczą
nadesłała wierna fanka dnia 28-10-2006, 09:14

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone