"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
24.10.2017, imieniny Arety, Marty, Marcina
BednarSzok >> Wróbel rozmawia

Newsy


Wróbel rozmawia
by Jasiek [10.03.2005]
[Narkotyki]Parę minut po piętnastej odbyło się spotkanie, na które Jan Wróbel zaprosił posłów, radnych i sędziego ze stanu uczniowskiego, oraz przedstawiciela Rady Szkoły na Raszyńskiej. Tematem dyskusji była "sprawa moczowa".
Na początku rozmowę zakłóciło wtargnięcie posłów - absolwentów ze związku uczniowskiego "Front" oraz posła Kacymirowa. Dyrektor próbował ich wyprosić i o ile pan Kacymirow posłuchał, Tomasz Ode i Karol Trammer ani myśleli opuścić salę. Jednak po dłuższej rozmowie, czy raczej sprzeczce, udało się wyrzucić nieproszonych gości (którzy tłumaczyli się, że nie wiedzieli kto właściwie został zaproszony).

Dyrektor powiedział, że zaprosił uczniów na nieformalne spotkanie, pragnąc poznać ich opinie na temat moczu. Dodał, że skoro zostali oni wybrani przez swoich kolegów na reprezentantów, obdarzono ich pewnym zaufaniem. Odbyła się dość długa rozmowa (po pewnym czasie opuścił ją poseł Staś Petroff tłumacząc, że nie wie o co chodzi), podczas której zastanawiano się nad panującymi w szkole opiniami. Jan Wróbel powiedział, że w jego rozumieniu testy nie są elementem walki z narkotykami (bo istnieją na to lepsze metody), ale sposobem pokazania, że dla marihuany nie ma akceptacji. Jego zdaniem niebezpieczny jest nie fakt, że ktoś bierze, ale to, że marihuana uważana jest za coś nieszkodliwego i całkowicie bezpiecznego.

Jan Wróbel zapowiedział, że zamierza częściej rozmawiać z uczniami. Niestety forma apelu nie bardzo sprzyja owocnej dyskusji, więc postanowił częściej spotykać się na nieformalnych zebraniach z wybranymi w wyborach uczniami. Propozycja przyjęta została bardzo przychylnie i ustalono już termin następnego spotkania.


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Z jakiego powodu zachodziła konieczność wyproszenia posłów Sejmu Rzeczpospolitej Szkolnej ze stanu absolwenckiego?
nadesłał Kiwd dnia 10-03-2005, 18:58
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Dlatego że spotkanie było zaaranżowane przez pana Dyrektora i zaprosiłon tylko uczniów i członka Rady Szkoły Raszyńskiej.
nadesłał Jasiek dnia 10-03-2005, 19:01
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Janie Wasilewski,

Niestety, Pańska relacja jest co najmniej tak nierzetelna, jak relacje na temat naszej Szkoły pojawiające się ostatnio w mediach.

Pan pozwoli, że zacytują DOSŁOWNIE (metodą "wytnij&wklej") informację zamieszczoną na Bednarszoku dwa newsy niżej: " Jan Wróbel zaprosił na jutro (na 15.20) wszystkich bednarskich posłów, członków Rady Szkoły i Sądu z na rozmowę w sprawie moczu. Dyrektor chce usłyszeć inne opinie niż swoje i podyskutować na temat badań."

Raczyłby Pan z łaski swojej nie kompromitować zarówno siebie, jak i szanownej Redakcji jeszcze bardziej, ponieważ jeżeli ktokolwiek jest winny tzw. "wtargnięcia" absolwentów na owo spotkanie, jest właśnie Redakcja Bednarszoku, która zamieściła nieprawdziwą informację. Nie widzę bowiem powodu, aby którykolwiek z naszej trójki miał powody by nie czuć się "bednarskim posłem". Jesteśmy posłami, wybranymi ze stanu absolwenckiego Terytorium Bednarska. Proszę mi powiedzieć, której części definicji "bednarski poseł" nie spełniamy. Osobiście nie mam żalu do Redakcji o tą pomyłkę, mimo iż kosztowała zarówno mnie, jak i kolegów posłów mnóstwo zmarnowanego czasu a także sporo nerwów, jednak to, co Pan w tej chwili wypisuje, to absolutny szczyt bezczelności. Uważam za hańbiące określenie "wtargnęli" w stosunku do posłów, którzy chcąc wyrazić swoje zaangażowanie w sprawy Szkoły oraz w imię rzetelnego sprawowania mandatu poselskiego chcieli wziąć udział w dyskusji na tak poważny w tej chwili problem.

Kolejna uwaga: nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego miałby Pan odbierać panom posłom Tomaszowi Ode oraz Karolowi Trammerowi mandat poselski - a wyraźnie Pan to w swojej relacji pomija, wywołując wrażenie, jakoby nie mieli oni absolutnie żadnego powodu dla swej obecności na niniejszym zebraniu. Jeżeli już mówimy o "wtargnięciu", to na spotkanie "wtargnęło" TRZECH POSŁÓW ze stanu absolwenckiego.

Stanowczo domagam się od Pana sprostowania zamieszczonych w powyższym newsie nieprawdziwych informacji. Przykro mi to mówić, ale członek Redakcji, odpowiedzialny za cenzurę, którym podobno jest Pan, Panie Wasilewski, sam powinien być cenzurowany przez swoich kolegów.

Z poważaniem
Maciej Kacymirow
Wicemarszałek Sejmu RSOT
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 19:01
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A czym innym jest dziarskie wejście w kurtkach i pomimo protestu zajęcie miejsca? Przecież panowie posłowie nie reagowali nawet na Pańskie "chłopaki, chodźcie".

Niezbyt to było ładne sprawowanie mandatu poselskiego, nakazujące tkwienie na miejscu pomimo wyraźnego zaproszenia do wyjścia.

A co do mojego niedokładnego zdania w wymienionym newsie, to jestem prawie pewny, że zaznaczyłem, ze chodzi o uczniów i że iny redaktor, nie wiedząc o co chodzi, w trosce o piękno stylistyczne wyciął mi tę część zdania.
Ale być może to ja się pomyliłem i jeżeli tak było to bardzo przepraszam.

A co do tych posłów to rzeczywiście ma Pan rację i już to poprawiłem.

Z poważaniem
nadesłał Jasiek dnia 10-03-2005, 19:13
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Teraz wyszło na to, że nie jestem absolwentem. Mógłby Pan przemyśleć ten tekst od początku do końca i dopiero potem poprawiać.

Ponadto uważam, że różnica między "przyjściem" a "wtargnięciem" nie leży w tym, jak ktoś jest ubrany. Ja, biorąc pod uwagę treść zaproszenia zamieszczonego na BS, byłem osobiście w ciężkim szoku, że w ogóle się nas wyprasza, nie mówiąc już o formie, w jakiej uczynił to pan dyrektor. Stąd nie dziwię się gwałtownej reakcji posłów Ode i Trammera. Podstawowe prawo fizyki - każda akcja wywołuje reakcję.

Panie Wasilewski, mnie nie interesuje, kto się pomylił, czy dlaczego ta informacja znalazła się w serwisie w takiej a nie innej treści. Mnie interesuje sam fakt, który doprowadził do tej sytuacji. Dlatego moim zdaniem, Pańska wyraźnie stronnicza relacja, która stawia nas w wyjątkowo złym świetle, jak i Pańskie cyniczne uśmieszki, którymi nas Pan uraczył, są wysoce nie na miejscu.
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 19:29
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Naprawdę mam szczegółowo omawiać Panów poruszanie się po klasie? Mogę, ale po co?
Zwłaszcza, że Pan zachował się w porządku.

Myślę, że raczenie Panów uśmieszkami (swoją drogą to był raczej śmiech wszystkich zgromadzonych, a nie moje uśmieszki) jest znacznie lepsze niż to czym mnie raczą panowie z "Frontu".
nadesłał Jasiek dnia 10-03-2005, 20:51
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Wasilewski.

Szczerze mówiąc, mam dość dyskusji z Panem. Całe zajście trwało nie dłużej niż trzy minuty, było nagłe i niezwykle impulsywne. I powiem Panu, jak to wyglądało z naszej, a przynajmniej z mojej strony.

Wczoraj na BS zauważyłem zaproszenie, kierowane m.in. do bednarskich posłów, na dzisiejsze spotkanie. Poinformowałem o tym posła Ode i postanowiliśmy na nie przybyć, razem z posłem Trammerem. Dzisiaj, po wejściu do sali, a właściwie jeszcze w jej progu, zostałem, z początku imiennie, wyproszony, dość gwałtownym tonem zresztą, przez dyrektora Wróbla; następnie to samo spotkało posłów Ode i Trammera. Dyrektor Wróbel uzasadniał to tym, że na zebranie zaprosił jedynie uczniów - co stoi w jawnej sprzeczności z tym, co przeczytaliśmy na BS. Wprawiło nas to w osłupienie i, co tu dużo mówić, irytację (a przynajmniej mnie), tym bardziej, że na sali obecny był Tomasz Kobyliński - ani poseł, ani uczeń, ani "bednarski". W moim odczuciu w tej sytuacji nasze wzburzenie, biorąc pod uwagę informacje, które w tym momencie posiadaliśmy, było jak najbardziej uzasadnione - tym bardziej, że w naszym odczuciu nasze pozostanie na sali miałoby całkowicie słuszne podstawy - a mianowicie zaproszenie, które dostrzegliśmy na łamach Bednarszoku.

Natomiast Pan, Panie Wasilewski, jako sprawca całego zamieszania, powinien z czystej przyzwoitości powściągnąć swoje uwagi i przeprosić nie tylko mnie, ale i posłów z WZU "Front", a nie wdawać się ze mną w jakiekolwiek dyskusje. Trochę honoru, Panie Redaktorze!
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 21:24
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]P.S. Rozumiem, że Pańskie uśmieszki podczas mojej dyskusji z panem Tomaszem Kobylińskim u drzwi kawiarni Tea Art również były powodowane tym, czym raczą Pana posłowie z "Frontu"? Wnoszę, że Pan już się w ogóle z innego powodu nie uśmiecha.
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 21:26
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Musze powiedzieć, że w pełni zgadzam się z tym co pisze pan poseł Kacymirow.
nadesłał Ludwik dnia 10-03-2005, 21:37
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Pominawszy news, rozczarowuje mnie postawa dyrektora.
nadesłał Lobelio dnia 10-03-2005, 21:43
[tożsamość niepotwierdzona]A w ogóle to czemu absolwenci nie mogli uczestniczyć w upojnej dyskusji na temat moczu?... Mam wrażenie, iż dyrektor obawiał się zakłócenia procesów socjotechnicznych ;)
nadesłał Pinomc dnia 10-03-2005, 22:03
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]ja to bym zwrócił tak cicho uwagę że dla mnie WZU Front, jest tak średnio wiarygodny bo jakieś 15 minut, przed TYM spotkaniem pan poseł Trammer chwalił mi się w tzw kuluarach, (znaczy pod Czesi Sklepikiem TM), bardzo że on sie "wbije" na to spotkanie choć wie że Vroobel go tam niechce, i że rozbije je. Więc jakby tak, troche nie rozumiem, czemu to teraz WZU jest obrażonym? i uważą ze szkokiem dla niego było to ze.
nadesłał tbk dnia 10-03-2005, 22:10
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Kobyliński, widzę, że lubi Pan operować na stereotypach i uprzedzeniach. A ponieważ nie raczył Pan dokończyć myśli, ja również pozwolę sobie trochę pożerować na stereotypach i uprzedzeniach. Np. dla mnie średnio wiarygodnym szkolnym informatykiem lub opiekunem pracowni może być osoba, która jakieś trzy lata temu w bestialski sposób zniszczyła szkolny sprzęt komputerowy, m.in. odginając obudowę jednego z komputerów pod kątem znacznie odbiegającym od standardowego. Nadal chce się Pan bawić w uprzedzenia? Poza tym, nie jestem członkiem WZU "Front", ponieważ cenię sobie niezależność, zaś sami członkowie związku w tej chwili się w tym miejscu nie wypowiadają. Więc niech Pan z łaski swojej zacznie mówić na temat, np. próbując podważyć moją wiarygodność.
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 22:19
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Konkretnie wygielem z kolegą Kubą K. fragment obudowy żeby spradzić jaka jest karta sieciowa. Owszem nie było to mądre, ale. Obuduowa została dogięta spowrtoem do pubktu wyjścia. A sam komputer ma sie z tego co wiem dobrze. To znaczy gdzies tam nigdy przez nikogo poza tamta naszą z kuba próba nie ruszony marnieje. O tyle, to tyle k'woli sprostowania i wyjasnienia.

A ja do Pana Kacy nic aboslutnie nie mam, i zadnych tu przeciez stereotypów i uprzedzen nie zaprezentowałem. Stwierdziłem i do tego poparłem dowodami to, że pan Trammer, jest wiecej bardzo nie wiarygodny w roli osoby co to twierdzi ze sie niespodziewala wyrzucenia etc itd.
nadesłał tbk dnia 10-03-2005, 22:29
[tożsamość niepotwierdzona]bzxgf

nadesłał fge dnia 10-03-2005, 22:43
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Po pierwsze: w tej chwili jako jedyna z osób bezpośrednio zainteresowanych wypowiadam się w tym miejscu, więc nie rozumiem, czmu próbuje Pan w tej chwili podważać wiarygodność posłów z "Frontu".

Po drugie: owszem, podejrzewam, że zarówno poseł Ode, jak i poseł Trammer mogli się spodziewać takiego incydentu. Głównie ze względu na szeroko panujące uprzedzenia co do ich osób, które Pan, panie Kobyliński, również szerzy. Za to ja, jako osoba, która wielokrotnie była autorem ostrej krytyki pod adresem obu tych Panów (proszę sobie chociaż przypomnieć zaciekłą kampanię wyborczą w zeszłym roku), zapewniam Pana, że stereotypy te nie mają obecnie racjonalnych podstaw, podobnie jak dzisiejsze zachowanie dyrektora Wróbla wobec nas. Faktem jest, że WZU "Front" ma specyficzny sposób działania, którego ja również często nie popieram, i równie często ganię. Jednak chciałbym zwrócić uwagę, że żaden student nie ma na tyle dużo wolnego czasu, by przychodzić w środku dnia na podobne zebranie tylko i wyłącznie po to, by robić na nim burdy - doprawdy, każdy z nas ma z pewnością wiele ciekawszych zajęć. Nasza dzisiejsza obecność w szkole była jedynie przejawem dobrej woli i troski o szkołę, której nie było nam dane dowieść. Takie jest moje odczucie, być może panowie Ode i Trammer sądzą inaczej, ale to pozostawiam ich przyszłym komentarzom na ten temat.
nadesłał mr_kacy dnia 10-03-2005, 22:52
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]"A co do mojego niedokładnego zdania w wymienionym newsie, to jestem prawie pewny, że zaznaczyłem, ze chodzi o uczniów i że iny redaktor, nie wiedząc o co chodzi, w trosce o piękno stylistyczne wyciął mi tę część zdania.
Ale być może to ja się pomyliłem i jeżeli tak było to bardzo przepraszam.

nadesłał Jasiek dnia 10-03-2005, 19:13"
nadesłał Jasiek dnia 11-03-2005, 09:49
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Wasilewski, te przeprosiny zauważyłem, co nie zmienia faktu, że Pańskie sprawozdanie nadal stawia nas w złym świetle, przyrównując nas mniej więcej do osobników pokroju posła na Sejm RP Gabriela Janowskiego, który okupował niegdyś gabinet ministra skarbu. A na takie przedstawienie zarówno mojej osoby, jak i panów posłów z "Frontu" zgodzić się nie mogę.

P.S. Zawsze uważałem, że istnieje coś takiego jak etyka dziennikarska, która zakazuje pisać w tak stronniczy sposób na temat osób, co do których ma się osobiste animozje. A jeżeli nie jest się w stanie zachować minimum obiektywizmu, to nie powinno się o takich osobach pisać w ogóle.
nadesłał mr_kacy dnia 11-03-2005, 10:36
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Uważam, że te zdażenia opisałem obiektywnie.
nadesłał Jasiek dnia 11-03-2005, 10:55
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Z internetowego Słownika Języka Polskiego:
"wtargnąć - «wejść, wedrzeć się dokądś przemocą»"

Powiem tak. Biorąc pod uwagę, jakie wrażenie sprawiała ta sytuacja, to można by się pokusić o stwierdzenie, iż Pańska relacja nosi MINIMALNE znamiona obiektywizmu. Chociaż, po pierwsze: siły użylismy tyle, by nacisnąć klamkę i otworzyć drzwi; po drugie: pisanie relacji na podstawie WRAŻENIA dla mnie oznacza właśnie subiektywizm.

Natomiast biorąc pod uwagę wszystkie znane zarówno Panu, jak i mnie fakty, Pańska relacja nie ma w sobie obiektywizmu za grosz.
nadesłał mr_kacy dnia 11-03-2005, 11:27
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]to może Pan Kacy powie wreszcie gdzie w mojej wypowiedzi (10-03-2005, 22:10) był stereotyp i uprzedzenie. A jak go nie ma to mnie przeprosi za niesluszne oskrarzenie, co?
nadesłał tbk dnia 11-03-2005, 13:21
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Z lubością pielęgnuje Pan i szerzy stereotyp, że członkowie WZU "Front", gdzie się nie pojawią, potrafią jedynie coś "rozbijać" - ponieważ byłem obecny prawie przez całą rozmowę Pana z Karolem Trammerem przy sklepiku, i osobiście nie przypominam sobie, by poseł Trammer wspominał choćby słowem o "rozbijaniu" tego spotkania. Przypominam sobie za to, jak na powitanie uraczył Pan nas stwierdzeniem "Cześć błazny", które do uprzejmych i grzecznych nie należy.
nadesłał mr_kacy dnia 11-03-2005, 13:28
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Udało mi się znaleźć ogłoszenie Jana Wróbla, które wisiało w szkole i na które się panowie powoływali. Cytuję:

"Zapraszam na spotkanie radnych i posłów ze stanu uczniowskiego(...)

Jan Wróbel"

Wydaje mi się, że ogłoszenie podpisane własnoręcznie przez pana Wróbla jest bardziej wiarygodne nawet niż news Bednarszoku:-)


Poza tym panowie tuż po otworzeniu drzwi usłyszeli, ze nie są zaproszeni. O czym pan, mr_kacy, wie najlepiej - pan nie wszedł i nie zajął miejsca pomimo wyraźnych protestów, a potem nie siedział pan i nie reagował na rządanie opuszczenia sali.


A co do moich uśmieszków - ja się prawie zawsze uśmiecham, taką mam fizjonomię. A nawet gdybym się bardziej uśmiechał podczas Pańskiej rozmowy z Tomkiem Kobylińskim, to sam pan przyzna, ze ta rozmowa musiała być zabawna dla zewnętrznego obserwatora.


Skończmy dyskusję, proszę. Zwłaszcza, że ja już wszystko powiedziałem.


Z szacunkiem
Jasiek Wasilewski
nadesłał Jasiek dnia 11-03-2005, 17:57
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A ja chciałbym się mimo wszystko dowiedzieć dlaczego uznano, że zachodzi koniecznośc wyproszenia z tego spotkania cześci posłów Sejmu Szkolnego? Tym bardziej, że jak się w międzyczasie dowiedzieliśmy inni przedstawiciele stanu absolwenckiego byli obecni na sali. Z pełną świadomoscią pisze "konieczność", bo jeśli kogoś się wyrzuca to zazwyczaj ma się ku temu naprawdę mocne powody. Nie wyrzuca się kogoś "ot tak".

Tym bardziej że była to sprawa, która jest cały czas przedmiotej zainteresowania Sejmu i zainteresownie nią posłów nie powinno dziwić.

Mimo całej sympatii do Jaśka zamieszczanie tu treści ogłoszenia dyrektora, które wisiało w szkole (i jako takie nie było dostępne dla posłów ze stanu absolwenckiego) i twierdzenie, że jest ważniejsze od błednej informacji, którą się samemu zamieściło w Internecie, a na której podstawie te osoby w dobrej woli przyszły na spotkanie, uważam za szczyt bezczelności.
nadesłał Ludwik dnia 11-03-2005, 18:26
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Ale panowie z Frontu, a także mr_kacy je przeczytali, więc wiedzieli jak sprawa wygląda.


A za własny błąd (lub niedopatrzenie jakiegoś kolegi redaktora) przeprosiłem i przyznałem się do winy.
nadesłał Jasiek dnia 11-03-2005, 20:06
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]I znowu Pan kłamie, Panie Wasilewski. Znowu.

ANI RAZU nie powoływaliśmy się na zaproszenie, które wisiało w szkole. Wręcz przeciwnie, na samym początku mojej dyskusji z dyrektorem Wróblem, która miała miejsce gdy WSZEDŁEM do sali (kolejne Pańskie kłamstwo, nie wiem doprawdy, co Pan próbuje osiągnąć, "oczyszczając mnie z zarzutów", co Pan zapewne wedle swego mniemania robi) zaznaczyłem, że pojawiliśmy się z powodu zaproszenia widniejącego na BS. Dla mnie naturalnym było, że wywieszenie na Bednarskiej zaproszenia dla absolwentów (i to ledwo na dzień przed terminem) byłoby absurdalne, bowiem absolwenci do szkoły trafiają raczej rzadko, i nie byłoby szans, by zdążyli takie zaproszenie przeczytać. Stąd też odebrałem tekst na BS jako zaproszenie zarówno dla uczniów, jak i dla absolwentów oraz rodziców, przekazane Redakcji przez pana Wróbla.

Ale w jednym ma Pan rację - pora zakończyć tą całkowicie bezcelową dyskusję, gdyż Pańska bezczelna postawa czyni z niej farsę. Żałuję jedynie, że tak poważną i szanowaną przeze mnie Redakcję, jaką jest zespół BednarSzoku, kala Pańskie nazwisko, gdyż zaprezentował Pan w tym miejscu całkowity brak odpowiedzialności, profesjonalizmu oraz rzetelności dziennikarskiej. Doprawdy nie wiem, jak Panu nie wstyd oczerniać nas i przedstawiać w takim świetle w momencie, gdy cała sytuacja wynikła z Pańskiej, i wyłącznie Pańskiej, winy.
nadesłał mr_kacy dnia 11-03-2005, 20:33
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Nie kłamię.
nadesłał Jasiek dnia 11-03-2005, 20:42
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Ludwkiu,
ze względu na szacunek, jaki należy się Załozycielowi BS uprzejmie odpowiadam na dotyczący mojej osoby fragment Pańskiego postu:
- Wyprosiłem z sali tylko tych, których uprzednio na spotkanie nie zaprosiłem. Żaden "mocny powód", żeby odprowadzić do drzwi nieproszonego gościa nie jest konieczny. Potrzebne są czasami, w odniesieniu do niektórych osób, mocne słowa.

Łączę pozdrowienia
nadesłał wrobel dnia 11-03-2005, 21:06
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Dyrektorze,

muszę powiedzieć, że w obecnej sytuacji, biorąc pod uwagę naszą rozmowę, która odbyła się po tym spotkaniu, spodziewałem się z Pańskiej strony czegoś innego niż jedynie lakonicznego komentarza, którego udzielił Pan powyżej. Szkoda.
nadesłał mr_kacy dnia 11-03-2005, 21:43
[tożsamość niepotwierdzona]dla nie kłamiącego i zawsze uśmiechnietego! Zastanów się co robisz;)
nadesłał niepotrzebnykomentarz dnia 11-03-2005, 21:55
[tożsamość niepotwierdzona]Kacymirow, czy Ty w ogole czytasz te bzd... rzeczy, ktore tu wypisujesz, czy tylko klepiesz w klawiature bez sensu po to, zeby napisac cokolwiek? pisz mniej ale za to z sensem i pamietaj - liczy sie jakosc, nie ilosc, a jakosci zdecydowanie nie prezentujesz w tych swoich wszystkich "bednarszokowych wypowiedziach"...
nadesłał potrzebnykomentarz dnia 12-03-2005, 01:09
[tożsamość niepotwierdzona]Ho ho ho... Ktoś tu ma widocznie problemy z ogarnięciem większej od ściągi z toksykologii ilości tekstu... Polecam kursy szybkiego czytania (ze zrozumieniem).
Pozdrawiam
nadesłał franek jackl dnia 15-03-2005, 01:25
[tożsamość niepotwierdzona]"Tym bardziej, że jak się w międzyczasie dowiedzieliśmy inni przedstawiciele stanu absolwenckiego byli obecni na sali. Z pełną świadomoscią pisze "konieczność", bo jeśli kogoś się wyrzuca to zazwyczaj ma się ku temu naprawdę mocne powody. Nie wyrzuca się kogoś "ot tak". "
...czytam to i oczy przecieram ze zdumienia, czy autor pisal z pelna swiadomoscia tylko "koniecznosc", czy moze takze "na sali"? to przeciez zwrot bardzo obcy duchowi jezyka Bednarskiej, a jesli pisaniu "na sali" nie towarzyszyla pelna swiadomosc, to jak mamy wierzyc, ze byla obecna przy pisaniu innych slow???

nadesłała mocna zasada dnia 17-03-2005, 01:18
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Bardzo mi przykro, ale nie wiem co zwrot "obecni na sali" ma wspólnego z Duchem Bednarskiej.
nadesłał Ludwik dnia 17-03-2005, 15:25
[tożsamość niepotwierdzona]wyjasniam: zwrot "obecni na sali" nie ma nic wspolnego z DUCHEM BEDNARSKIEJ. I to wlasnie napisalam, cytuje sama siebie: "to przeciez zwrot bardzo obcy duchowi jezyka Bednarskiej".
Pozdrawiam.
mz
nadesłała mocna zasada dnia 17-03-2005, 21:32
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A co wspólnego z DUCHEM BEDNARSKIEJ ma wyrzucanie absolwentów?
nadesłał mr_kacy dnia 17-03-2005, 22:48
[tożsamość niepotwierdzona]A to, ze DUCH BEDNARSKIEJ, to nie jest Duch Swiety i jest troche jasny i troche ciemny, troche czysty, a troche - jak mawiali Ojcowie Kosciola - nieczysty. Wyrzucanie absolwentow mozna potraktowac jako przejaw owej ciemnej, nieczystej Jego natury.
Mozna ale nie trzeba, bo przeciez, domyslamy sie, ze co dla jednych jest zgorszeniem i zlem o pomste do nieba wolajacym, innym jawi sie jako rzecz dobra, no ale dlaczego tak jest, to juz nie bede pisala, bo gotowi jeszcze ludzie pomyslec, ze jaka Kolakowska Leslawa jestem, a przeciez pisanie nazwiska przed imieniem tez z DUCHEM BEDNARSKIEJ nic nie ma wspolnego.
Pozdrawiam,
mz.
nadesłała mocna zasada dnia 18-03-2005, 20:37
[tożsamość niepotwierdzona]Nic nie rozumiem. Mocna zasada jest chyba pod wpływem mocnego kwasu... Albo tego całego ducha (z angielskiego: spirit). :)))
Pozdrawiam
nadesłał franek jackl dnia 19-03-2005, 17:28
[tożsamość niepotwierdzona]ja bym raczej szukala zrodla slowa "duch" w lacinie: spiritus, co zapewne kojarzy sie ze slynnym napojem spirytusem, alem pisala to nie pod takim, jak sadzi franek jackl, wplywem, tez nie pod wplywem kwasu ( z laciny: acidus )!
mimo wszystko pozdrawiam!
mz
nadesłała mocna zasada dnia 19-03-2005, 18:32
[tożsamość niepotwierdzona]P.S.
...acidus to oczywiscie nie kwas, ale: kwasny, obrzydliwy i uciazliwy.

nadesłała mocna zasada dnia 19-03-2005, 18:37
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Co się z tą szkołą dzieje?
W mojej opinii, mimo tego, ze absolwenci nie byli zaproszeni na to spotkanie, powinno było się ich wpuścic, przynajmniej by szanowac to, ze wogule przysli i sie interesuja tym co sie dzieje. Wydaje mi sie, ze to wlansie fakt, ze absolwenci sie dalej interesuja Bednarska jest najwiekszym urokiem tej szkoly. Hmmmm... no i jeszcze zdaje się, że nawet konstytucja szkolna stawia nacisk na to by były między obywatelami przyjacielskie stosunki, więc można byłoby chyba przyjacielsko przywitac niespodziewanych gosci;)A nawet jezeli naprawde trzeba było ich wyprosic, to moze nie w taki sposob, ze wychodza tak bardzo urazeni tym, ze az dyskusje sie na ten temat robia na bednarszoku..:/
Pozatym skoro szkoła "schodzi na psy", to czy nie jest to rzeczą dobrą, że absolwenci się pokazują i mogą nam świencic dobrym przykładem?

nadesłała dziewczynka z klasy Sam Zdecyduj dnia 23-03-2005, 03:18
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Droga dziewczynko z klasy Sam Zdecyduj!
Każdy absolwent świecący dobrym przykładem jest mile widziany. Nawiasem mówiąc, abslowent, który przed spotkaniem zapytał czy może wejść, został uprzejmie wpuszczony przez Organizatora (czyli przeze mnie).
A o tym, że szkoła "schodzi na psy" słyszę już dobrych kilkanaście lat!
Serdeczne pozdrowienia
nadesłał Jan Wróbel dnia 23-03-2005, 19:07
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Szkola schodzi na psy.
nadesłał qpson dnia 23-03-2005, 19:47
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Szanowny Panie Dyrektorze!

Chylę czoła! Zaiste, pozostaje Pan absolutnym Mistrzem aluzji i zawoalowanych przytyków! Prawdopodobnie nigdy nie uda mi się doścignąć Pana w tej jakże trudnej sztuce, niemniej mego skromnego, studenckiego intelektu wystarcza mi, by zrozumieć, że bynajmniej nie uważa Pan naszej trójki za "absolwentów świecących dobrym przykładem". Ba! Wysoce prawdopodobne jest, że uważa nas Pan za absolwentów świecących przykładem złym! W związku z czym, jak mniemam, zostaniemy niechybnie - a prawdopodobnie już zostaliśmy - oznaczeni etykietką "persona non grata".

Osobiście chciałbym uniżenie przeprosić Pana za naruszenie Pańskiego "świętego i nietykalnego" (vide art. 17 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, Francja 1789) prawa własności do zwołanego przez siebie zebrania. Co prawda, z tego co wiem, konserwatyści z zasady traktują to prawo (a w szczególności jego "święty i nietykalny" element) z odrobiną nonszalancji (szczególnie jeśli chodzi o ważny interes publiczny), aczkolwiek jestem w stanie przyjąć, że ostatnimi czasy poszedł Pan trochę "na lewo". Cóż, w końcu troszeczkę władzą trzeba było się podzielić. Oby nie za bardzo, prawda, Panie Dyrektorze?

Wracając do kajania się: oczywiste jest, że miał Pan absolutne prawo do potraktowania nas w tak bezceremonialny, ostry i, bądź co bądź, niezbyt grzeczny sposób. W końcu w Teksasie prawdopodobnie zostalibyśmy w takiej sytuacji odstrzeleni z dubeltówki, więc możemy się tylko cieszyć. W końcu impertynencko, z butami (w kurtkach wręcz!) wtargnęliśmy na Pańskie zebranie. Ma Pan całkowitą rację - sprawowanie mandatu poselskiego w żadnym wypadku nie upoważniało nas do takiego kroku - przecież dostaliśmy po marne szesnaście głosów...

Uznając wszystkie nasze winy, chciałbym zadeklarować, iż od tej pory będziemy brać przykład z naszych promujących dobre wzorce starszych kolegów - jak np. dwóch posłów ze stanu absolwenckiego, którzy już na pierwszym posiedzeniu Sejmu poprzedniej kadencji postanowili zrezygnować z mandatów, lub okoła tysiąca innych, których sprawy I SLO interesują tyle, co zeszłoroczny śnieg (albo i mniej).

Z błazeńskim pozdrowieniem,
(w szczególności dla świecącego dobrym przykładem absolwenta Tomasza K., a także wzoru rzetelnego i odpowiedzialnego dziennikarza, pana redaktora Jana W.)

Maciej Kacymirow

P.S. Uprzejmie proszę o nie wypisywanie głupot w stylu "szkoła schodzi na psy". Szkoła wzlatuje na wyżyny wraz z dyrektorem Wróblem!
nadesłał mr_kacy dnia 24-03-2005, 00:32
[tożsamość niepotwierdzona] ... a to ci dopiero, ciekawe co odpowie na to Jan W.?
nadesłała mocna zasada dnia 24-03-2005, 00:42
[tożsamość niepotwierdzona]"a to ci dopiero, ciekawe co odpowie na to Jan W.?"

Mnie Wróbel na maila odpowiada pięć miesięcy.
To a propos świecenia przykładem.
nadesłał ciekawy dnia 24-03-2005, 21:50
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Chyba raczej chodziło o innego Jana W.
nadesłał Jasiek dnia 24-03-2005, 22:45
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Macieju drogi!

Przeciez dobrze Pan wie, że starannie odróżniam Pańskie nienaganne zachowanie od nieco mniej nienagannego zachowania Tamtych Panów. Pan traktuje dobro szkoły serio, obaj b. posłowie celują zaś w performancach na kanwie szkolnej demokracji. Zbrzydły mi te przedstawienia - stąd stanowczość, z jaka wyprosiłem nieproszonych gości, bo akurat miałem coś poważnego do przedyskutowania.
Przykro mi, że i Pan wpadł w oko cyklonu, najzupełniej niewinnie - miał Pan prawo zrozumieć ogłoszenie na "BS" tak, jak Pan zrozumiał. Przepraszam; nawiasem mówiąc "BS" potraktował Pana niezbyt grzecznie, szkoda. Oczywiście, jest Pan personą jak najbardziej gratą.

A Pan 'ciekawy': może "Wróbel" (ach te maniery) nie odpowiada Panu, gdyż nie podpisał Pan swojego postu? Rozumiem, że zwyczaje ludzi dobrze wychowanych mogą być Panu obce, ale na naukę nigdy nie jest za późno.
nadesłał Jan Wróbel dnia 25-03-2005, 20:23
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Szanowna Redakcjo, Czytelnicy!

Czuję się w obowiązku zabrać głos. Sam wielokrotnie zwalczałem Bednarszokowe anonimy. Nie raz padałem ich ofiarą. Nie mogę w tej sytuacji, po tym co wyżej Ten pan napisał, nie przyznać się, że „ciekawy” to ja.
WYJĄTKOWO nie podpisałem postu imieniem i nazwiskiem, bo nie chodziło mi o nachalne domaganie się odpowiedzi na korespondencję. Chodziło tylko i wyłącznie o przykład „świecenia przykładem”.
Kiedy jednak w Wielki Piątek (ach to wyczucie) zarzuca się mnie i mojemu przyjacielowi to, co znajdą państwo post wyżej (polemika niepotrzebnie kogoś by tu nobilitowała, wybaczą państwo zatem moje no coments), kiedy chce się mnie uczyć dobrych manier, świadomie odrzucam obyczaj ludzi dobrze wychowanych i wywlekam sprawy prywatne na światło dzienne. Tego właśnie chciałem uniknąć pozostając anonimowym. Pozostawiam ocenie Gospodarzy tego forum i Czytelników czy motywy mnie usprawiedliwiają. Do rzeczy.

20 listopada ubiegłego roku wysłałem na adres internetowy Jana Wróbla list. Zakończyłem go słowami
„Łączę wyrazy szacunku, ODE”.
Jakiś czas potem otrzymałem potwierdzenie, że list ten do adresata dotarł.
Odpowiedzi nie ma do dzisiaj.


„Rozumiem, że zwyczaje ludzi dobrze wychowanych mogą być Panu obce, ale na naukę nigdy nie jest za późno.”

Nigdy nie jest za późno...
Ponad 4 miesiące...
Zwyczaje ludzi dobrze wychowanych...

Mam do Państwa prośbę. Powiedzcie Temu Panu, że ja już nie czekam.


nadesłał ode dnia 26-03-2005, 00:37
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Dyrektorze!

Prawdę mówiąc, tym razem mojego skromnego intelektu już mi nie wystarczyło, zupełnie nie rozumiem o czym Pan pisze.

Po pierwsze: nigdy nie widziałem, by panowie Ode i Trammer podczas publicznych wystąpień bluzgali, przeklinali, pluli, rzucali ławkami tudzież zachowywali się w jakikolwiek inny "naganny" sposób. Różnica między nami polega nie na zachowaniu, lecz na poglądach tudzież metodach działania. Pozwoli Pan, że zacytuję art. 5.2.3. Konstytucji RSOT, który mówi, iż każdy obywatel ma prawo do:

"Wolności słowa i ekspresji. Oznacza to, że nikt nie może być ukarany za przedstawioną opinię, z wyjątkiem sytuacji, w której ta opinia godzi w godność osobistą lub jest przedstawiona w sposób wulgarny."

Dlatego też uważam, iż sposób traktowania panów z "FRONTU", który prezentuje Pan, pan Kobyliński ("błazny" - i to do posłów!) tudzież grono innych osób, jest po prostu jawnym łamaniem podstawowych praw obywatelskich. Chyba, że udowodni mi Pan, iż panowie posłowie w jakikolwiek sposób w swych działaniach przekroczyli szkolne prawo. W co, szczerze mówiąc, wątpię. Przy okazji, przytoczę jeszcze jeden artykuł (5.2.2.) Konstytucji, wg którego obywatelowi przysługuje również prawo do:

"Godnego traktowania przez władze Szkoły oraz innych członków społeczności szkolnej."

Panie Dyrektorze, to miało być "godne traktowanie"?

Po drugie: sądzę, że decydowanie o tym, kto traktuje dobro szkoły serio, a kto nie, oraz przyklejanie odpowiednich etykietek, nie leży w Pańskich kompetencjach. I zapewniam Pana, że jeżeli którykolwiek z nas nie traktowałby interesu szkoły poważnie, to prędzej poszedłby na piwo (bezalkoholowe, oczywiście), niż na to spotkanie. Bo naprawdę nie cierpimy na nadmiar wolnego czasu, i mamy wiele ciekawszych zajęć, niż uczestnictwo w dyskusji o sikaniu do probówki. I w ogóle nie wiem, dlaczego ja muszę to po raz kolejny tłumaczyć...

Po trzecie: totalnie nie rozumiem, jaka jest w tej sytuacji różnica między mną a panami Ode i Trammerem. Obydwaj popełniliśmy tą samą, straszliwą zbrodnię (przyszliśmy na spotkanie) i zostaliśmy w ten sam surowy sposób ukarani (czyli wyrzuceni). Nie wiem, czemu mnie Pan ułaskawia, a panów posłów potępia i gnoi jeszcze bardziej. Nie rozumiem, dlaczego w tej konkretnej sytuacji ja jestem "niewinny", a panowie z "FRONTU" "winni". Tym bardziej, że to ja poinformowałem panów posłów o tym zebraniu i namówiłem ich do przyjścia. A już absolutnie nie mam pojęcia, dlaczego ja miałem prawo zrozumieć ogłoszenie na BS tak, jak zrozumiałem, a panowie z WZU już nie.

Panie Dyrektorze, z kogo Pan próbuje zrobić w tym momencie kretyna?
nadesłał mr_kacy dnia 26-03-2005, 01:02
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Macieju, z nikogo nie staram się zrobić kretyna. Wydaje mi się natomiast, że w tej konkretnej sprawie nie dojdziemy do - jak to sie określa przy innych okazjach - "podpisania wspólnego komunikatu". Trudno.
Łączę wyrazy sympatii i życzenia pogodnych Świąt!

Panie Tomaszu,
rozumiem, że odbiera Pan pouczenia starszych z przykrością i reaguje Pan nerwowo się odgryzając; też tak robiłem w Pana wieku. Proszę się nie niepokoić, to przejdzie. Z Pana postu rozumiem, że zawiesza Pan korespondencję z "Wróblem" - to szczęśliwa idea.
Pogodnych Świąt, mimo wszystko!
nadesłał Jan Wróbel dnia 26-03-2005, 11:05
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Szanowny Panie Dyrektorze!

Tym razem muszę się z Panem zgodzić. Nie czułbym się bowiem upoważniony do "podpisania wspólnego komunikatu", jako że nie czuję się jedyną osobą pokrzywdzoną w tej sytuacji, zaś pozostałe strony wyraźnie Pan pomija. Cóż, najwyraźniej idea "chodzenia w zaparte" jest bliska nie tylko panom z "FRONTU" - czasem ciężko przyznać się do błędu. Ale - "nie lękajcie się!"

Żal mi jedynie, że w wyniku tej całej sytuacji szkolna demokracja utraciła dwóch niezwykle aktywnych członków - a raczej nie cierpimy na nadwyżki takich osób. Szkoda, ponieważ, pomimo swoich nierzadko kontrowersyjnych działań, dodawali oni kolorytu życiu szkoły. Już sobie wyobrażam następne, niezwykle pasjonujące posiedzenie Sejmu, cztery osoby biorące udział w dyskusji i przeszło połowę izby wstrzymującą się od głosu... "To jest miś na miarę naszych możliwości."

A co do nerwowego odgryzania... I nerwowości w ogóle... Histerii, niejako... Panie Dyrektorze...

Przy okazji chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom BS, Redakcji oraz członkom szkolnej społeczności szczęśliwych, pogodnych i spokojnych Świąt.
nadesłał mr_kacy dnia 26-03-2005, 11:51
[tożsamość niepotwierdzona]CYTATY DO ANALIZY:

Ciekawy (vel Ode): Mnie Wróbel na maila odpowiada pięć miesięcy.

Jan Wróbel: może "Wróbel" (ach te maniery) nie odpowiada Panu, gdyż nie podpisał Pan swojego postu? Rozumiem, że zwyczaje ludzi dobrze wychowanych mogą być Panu obce, ale na naukę nigdy nie jest za późno.

Ode (dawniej Ciekawy): 20 listopada ubiegłego roku wysłałem na adres internetowy Jana Wróbla list. Zakończyłem go słowami
„Łączę wyrazy szacunku, ODE”.
Jakiś czas potem otrzymałem potwierdzenie, że list ten do adresata dotarł.
Odpowiedzi nie ma do dzisiaj.

Jan Wróbel: Panie Tomaszu,
rozumiem, że odbiera Pan pouczenia starszych z przykrością i reaguje Pan nerwowo się odgryzając; też tak robiłem w Pana wieku. Proszę się nie niepokoić, to przejdzie.

____________________________

I teraz pytanie. Dlaczego dyrektor staje się coraz bardziej nerwowy? Z minuty na minuty. Ze spotkania na spotkanie? Z decyzji na decyzję? Zaczyna się: jestem starszy, a ty młodszy. Kiedyś Ci przejdzie. Z punktu widzenia miłośnika rzeczowych polemik: po prostu marnizny. A kiedyś było tak pięknie. Dyskusja na argumenty, cięte riposty, a wszystko okraszone humorem na świetnym poziomie.

Pyta anonim. Bo gdybym podpisał się nazwiskiem, to może za cztery miesiące i tak dyrektor określiłby mnie anonimem. Więc po co komplikować...


nadesłał Anonim dnia 26-03-2005, 17:00
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Dziekuje, Macku, za Twoje posty.
nadesłał Lobelio dnia 27-03-2005, 19:50
[tożsamość niepotwierdzona]






I po świętach!



"(...)A kiedyś było tak pięknie. (...)" nadesłał Anonim dnia 26-03-2005, 17:00
ale kto to pamięta? kto powinien pamiętać, kto tę pamięć powinien przechowywać, pielęgnować, przekazywać?
może historycy? nie zawsze można im wierzyć, bo oni tworzą historię, interpretują, przeżuwają i tę papkę, z ust swych odjętą, pokarmem wiedzy nazywają... umarli? ci nadawali by się, ale są nieżywi...
"...też tak robiłem w Pana wieku. Proszę się nie niepokoić, to przejdzie."
nadesłał Jan Wróbel dnia 26-03-2005, 11:05
(!)bez głupich dogadywań teraz proszę, koledzy i koleżanki, dobrze wszyscy wiedzą, albo domyślają się
"co robił" a "co mu już przeszło", tu trzeba zdobyć się na wielkomyślność, wielkoduszność, okazać kredyt zaufania, bo mamy do czynienia
- z jednej strony - z realnym doświadczeniem, z drugiej zaś, z młodzieńczym, idealistycznym porywem
serca i umysłu (świadomie nie wspominam ciała, bo jak mniemam, wyznanie: "...
też tak robiłem...to przejdzie" nie zahacza o tę materię*), jest to przedziwne starcie tego co już było
(przeszłość), z tym co może być (przyszłość), a dzieje się to na obszarze tego co jest
(teraźniejszość).
To pętelka trudna do rozsupłania, gordyjska też nie jest, jest ona po prostu bednarska, odtąd tego typu problem, pokolenia przyszłe nazywać będą
węzłem bednarskim... to pierwsza
pociecha; druga to taka, że jeśli zaczniemy teorie (chrześcijaństwo,
socjalizm, feminizm...)stosować w praktyce, to może wiele da się wyjaśnić, np: sprawa odpowiedzi na emajla; być może J.W. dostaje wiele niepodpisanych listów i z zasady na nie nie odpowiada, zaś z zasady odpowiada na podpisane, więc jeśli ktoś skarży się, że nie dostał odpowiedzi, jest przez
Niego szufladkowany, jako anonim, lecz mogło zdażyć sie, że na jakiś list podpisany, nieumyślnie nie odpowiedział
(komu się takie zaniedbanie nigdy nie przytrafiło, niechaj pierwszy rzuci w niego myszką)...Tak
więc: nieporozumienia, nie brak dobrej woli! Inna rzecz: błazen to niekoniecznie negatywne określenie, jeśli się jest błaznem na odpowiednim dworze, to może to być komplement...
sorry, nie mogę zakończyć tak, jakbym chciała, bo tacie potrzebny jest w tej chwili komputer, może kiedyś...
___________________________ 
* uwiąd starczy, czy coś takiego?







nadesłała mocna zasada dnia 28-03-2005, 23:21
[tożsamość niepotwierdzona]AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!mOooooooooooooooooooooocz!
nadesłał / dnia 08-05-2005, 14:57

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone