"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
24.10.2017, imieniny Arety, Marty, Marcina
BednarSzok >> Pierwsze posiedzenie Sejmu XVI kadencji

Newsy


Pierwsze posiedzenie Sejmu XVI kadencji
by Ludwik [08.01.2005]
Jak informuje Kancelaria Sejmu na poniedziałkowe posiedzenie sejmu przewidziany jest wybór nowego prezydium Sejmu, zaprzysiężenie sędziów, dyskusja nad tegorocznym budżetem i przyjęcie uchwały popierającej działalność białoruskiego podziemnego liceum.
Proponowany kształt tej ostatniej to "Sejm Rzeczpospolitej Szkolnej Obojga Terytoriów wyrażając uznanie i poparcie dla działalności Podziemnego Liceum na Białorusi 'Kołasowskiego' zwraca się do władz Szkół i do wszystkich obywateli RSOT z prośbą o udzielenie pomocy i wszelkiego możliwego wsparcia dla uczniów tej placówki". Więcej informacji na temat liceum można znaleźć w artykule Zdzisława Wolniarowicza dostępnym w portalu gazeta.pl lub pliku pdf.
Żadne inicjatywy ustawodawcze nie zostały do tej pory zgłoszone do Kancelarii Sejmu, choć regulaminowy termin minął już kilka dni temu. Powinno to zaskakiwać w kontekście zapowiedzi Rady Szkoły Raszyńskiej.


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[tożsamość niepotwierdzona]Cytaty nadobowiązkowe:
"1.5 Aby inicjatywa ustawodawcza została zgłoszona prawomocnie musi spełniać następujące warunki:
1.5.1 Zostać zgłoszona przez organ do tego uprawniony.
1.5.2 Zostać przesłana do Prezydium na piśmie poprzez Kancelarię Sejmu co najmniej na tydzień przed posiedzeniem, na którym będzie rozpatrywana.
1.5.3 Zostać wywieszona na szkolnej tablicy ogłoszeń co najmniej na tydzień przed tą datą.
1.5.4 Wszelkie uchwały i wezwania nie wpływające na stan prawny w Szkole nie muszą spełniać powyższych wymogów."
- Regulamin Sejmu
nadesłał Ludwik dnia 08-01-2005, 15:33
[tożsamość niepotwierdzona]oj to nie dobrze... ja przygotowalem dwa projekty, ale nie wiedzialem ze musze je zglosic z tygodniowym wyprzedzeniem...
nadesłał sil dnia 08-01-2005, 16:44
[tożsamość niepotwierdzona]No niestety. Mogę do tego dodać jeszcze dwa fragmenty regulaminu:
"1.4.1 Prezydium przedstawia Sejmowi proponowany porządek obrad. Prezydium ma prawo i obowiązek włączyć do proponowanego porządku jedynie te inicjatywy ustawodawcze, które zostały zgłoszone prawomocnie."

"2.1 Rozpatrywane są jedynie projekty ustaw zgłoszone prawomocnie i nie usunięte przez Sejm z porządku obrad."

Oznacza to, że nikt, nawet Prezydium, nie ma mocy aby to uchylić. Chociaż oczywiście na tym się, jak zwykle, skończy.
nadesłał Ludwik dnia 08-01-2005, 17:23
[tożsamość niepotwierdzona]Pewnie, Ludwiku, znowu masz rację. Raszyńska nie wysłała swoim projektów, to prawda. Jednak opublikowała je na długo przed posiedzeniem (jeszcze przed Świętami). Szykowana przez nas zmiana Utawy Bednarowej jest kluczowa dla funkcjonowania bednarów na Raszu. Bez zmiany będzie ciężko niezwykle. Przyjęcie ustawy do porządku obrad to tylko jeden krok na drodze wprowadzania jej w życie, ale krok podstawowy.
Swoją drogą przy okazji tego posiedzenia złamano już jeden punkt Regulaminu Sejmu: "1.4 Prezydium pełni swoje funkcje do chwili wyboru nowego Prezydium. Oznacza to w szczególności, że pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji jest zwoływane przez dotychczasowe Prezydium, nie później niż po upływie dwóch tygodni od chwili zakończenia wyborów". Mozże więc będzie to posiedzenie najbardziej "wbrew prawu" w historii ;)
nadesłała gum dnia 08-01-2005, 17:46
[tożsamość niepotwierdzona]czyli jest szansa by zostaly rozpatrzone projekty zgloszone na samym posiedzeniu ( w zeszlym roku tak sie zdazalo...)
nadesłał sil dnia 08-01-2005, 18:05
[tożsamość niepotwierdzona]z komentarza powyzej uciekl znak zapytania...

"czyli jest szansa by zostaly rozpatrzone projekty zgloszone na samym posiedzeniu ( w zeszlym roku tak sie zdazalo...) ?"
nadesłał sil dnia 08-01-2005, 18:06
[tożsamość niepotwierdzona]No nie, zwołanie posiedzenia w tym terminie wynika z pewnej interpretacji prawa, a nie z całkowitego wypięcia się na prawo. Trzeba też uznać, że była to sytuacja wyższej konieczności, bo te posiedzenie rzeczywiście nie mogło się odbyć w wyznaczonym przedtem terminie. Natomiast "przeoczenie" Rady Szkoły, nie wątpię, że nieumyślne, ale moim zdaniem wynika z takiego podejścia, że nie należy przejmować się procedurami i o nich myśleć, bo i tak nic się nie stanie.
Tak, Jędrku. Jest taka bardzo duża szansa, bo ludzie działający w ramach Demokracji Szkolnej nie od dziś uczą nas braku szacunku wobec prawa. Ale wiedz, że niezależnie od tego kto tak postanowi będzie to całkowicie sprzeczne z prawem o ile przedtem nie zostanie zmieniony regulamin Sejmu.
nadesłał Ludwik dnia 08-01-2005, 19:52
[tożsamość niepotwierdzona]Przeoczenie Rady Szkoły nie wynika z podejścia, o którym piszesz. Przeoczenie wynika z nieuwagi i ogromu pracy związanego z WOŚPem. Rozumiem doskonale, że gdyby Prezydium zgodziło się spełnić moją prośbę o dodanie projektu Ustawy Bednarowej do porządku obrad na najblizsze posiedzenie, byłoby to łamanie prawa. Ale w obliczu faktu, że projekt ten był podany do publicznej wiadomości na długo przed posiedzeniem (10 grudnia na rasz.edu.pl, 13 grudnia na BS) można by zrobić pewien wyjątek.
Bo na zmianę Regulaminu nie ma co liczyć. Wprowadzenie takich zmian byłoby takim samym łamaniem prawa.
Mam nadzieję, że jeśli dojdzie do dyskusji nad Ustawą Bednarową, zostanie ona przyjęta. A to będzie niewątpliwie krok do udoskonalania i upraszcznia naszego prawa.

nadesłała gum dnia 08-01-2005, 20:05
[tożsamość niepotwierdzona]Absolutnie nie uważam, że Rada Szkoły świadomie postanowiła złamać prawo, natomiast stawiam tezę że jest atmosfera, która sprawia że nie zastanawia sie nad procedurami.
Co gorsza dopuszenie tego projektu pod obrady wcale nie będzie wyjątkiem. Niemal regułą od kilku lat jest to, że projekty przysyła się do Bednarszoku zamiast do Kancelarii, a ta tuż przed obradami drukuje je bezpośrednio z sewisu (sic!).
Wprowadzenie zmian w regulaminie jest zgodne z literą prawa, ale moim zdaniem było by to złe prawo i tworzone pod konkretny przypadek, co oczywiscie nie powinno mieć miejsca.
nadesłał Ludwik dnia 08-01-2005, 20:42
[tożsamość niepotwierdzona]To prawda, że atmosfera sprzyja łamaniu litery prawa. I stawia w niezecznej sytuacji. Bo z jednej strony cieszyłabym się, gdyby ta ustawa mogła być Sejmowi przedstawiona i przezeń przyjęta. Z drugiej jednak skoro łamiemy prawo w tym przypadku, czemu nie złamać go w innym. Każde odstępstwo od przepisów prowadzi do paranoi. Każdy medal ma dwie strony...
nadesłała gum dnia 08-01-2005, 21:35
[tożsamość niepotwierdzona]Jako przedstawiciel Kancelarii chyba powinnien wyrazic glos w tej dyskusji.
Przesylanie mi projektow ustaw, niezmiernie ulatwia mi wypelnianie moich obowiazkow. Chce tez zaznaczyc, ze poniewaz ani 10, ani 13 grudnia nie bylo mnie w Warszawie, to umknelo mojej uwadze tak subtelne opublikowanie owych projektow i gdyby nie dzisiejsza rozmowa z Ludwikiem nie dowiedzialbym sie o nich.
Procedury te zostaly stworzone tylko po to, aby ulatwic mi prace, bo nie moge miec 15 minut przed posiedzeniem na skserowanie trzech projektow w okolo 60 kopiach. Moze dwu-tygodniowy okres to zbyt dlugo, ale jeden tydzien jest napewno absolutnym minimum, bo zaluzmy, ze jednego dnia popsulo sie ksero. Po za tym, powinienem raczej wysylac projekty ustaw poslom, aby mogli je przetrawic przed posiedzeniem i na to tez powinienem miec czas, zarowno ja jak i oni. Musze tez podobno publikowac je na tablicy ogloszen, co jest mi praktycznie uniemozliwione przez fakt, ze nawet nie mam pojecia o tych ustawach.

Publicznie tez prosze ministra finansow, aby wyslal mi projekt budzetu, bo nawet on nie bedzie mogl byc uchwalony przez brak jego kopii dla poslow, ktorzy musza miec je miec przed oczamim aby moc o nich dyskutowac. Mail kancelarii to sejm@rasz.edu.pl

Zsfrustrowany szef Kancelarii Sejmu Michal W. Gwiazda
nadesłał kometa dnia 08-01-2005, 22:18
[tożsamość niepotwierdzona]skoro już mówimy o ułatwianiu sobie pracy, proponuję zamieszczenie adresu kancalarii sejmu gdziekolwiek. bo na stronie sejmu go nie ma - szukałam.
nadesłała gum dnia 08-01-2005, 22:32
[tożsamość niepotwierdzona]jest on zapisany na liscie poslow.

ze strona kancelarii jest taki problem, ze nie mam do niej bezposredniego dostepu :) webmasterem jej jest Guli. Zostanie ona w najblizszym czasie zaktualizowana.
nadesłał kometa dnia 08-01-2005, 22:37
[tożsamość niepotwierdzona]to super. wysłałam Ci ustawę, pozdrawiam.
nadesłała gum dnia 08-01-2005, 23:00
[tożsamość niepotwierdzona]Moim zdaniem, stwierdzenie "Skoro łamiemy prawo w tym przypadku, czemu nie złamać go w innym" po pierwsze prowadzi do patologii, a po drugie jest jedną z przyczyn (jeżeli nie główną przyczyną) głębokiego kryzysu naszej demokracji.

Po drugie, obecna sytuacja w wyraźny sposób obrazuje, że osoby zasiadające we władzach szkoły mają dość mierne pojęcie o obowiązującym szkolnym prawie. Nie mówię tu o konkretnych osobach, nie mam zamiaru również nikogo atakować, ponieważ - że użyję tu sformułowania Ludwika - jest to "niemal regułą". Stwierdzam jedynie smutny fakt. Nie mówię oczywiście o znajomości każdego paragrafu na wyrywki, lecz o ogólnej orientacji w prawie - której, niestety, w naszej szkole brakuje.
nadesłał mr_kacy dnia 09-01-2005, 00:56
[tożsamość niepotwierdzona]tak zgadzam sie z mr_kacym, my sobie na Sejmie ustalamy prawo, ktore z grubsza rzecz biorac jest calkowicie lekcewazone nawet przez ludzi, ktorzy je ustalaja (projektty poselskie tez do mnie nie przychodzily, czasem mimo usilnych prozb). NIe wynika to z samej nieznajomosci prawa, ale przede wszystkim z braku checi aby je poznac.
Aha, w nocy przypomnialem sobie, ze ustawe bednarowa czytalem i nawet sie na jej temat wypowiadalem. Za te niscislosc przepraszam, niezmienia to faktu, ze faktyczna droga ustawy u nas w szkole jest bardzo okrezna :)
nadesłał kometa dnia 09-01-2005, 10:06
[tożsamość niepotwierdzona]Nieznajomość prawa wynika w dużej mierze z jego nieprzystępności. Prawo jest, jak w przypadku Ustawy Bednarowej, zbyt skomplikowane, żeby przeciętny człowiek chciał je czytać rozumieć. Myślę, że - pomijając już sprawę najbliższego posiedzenia - posłowie powinni zastanowić się nad dwoma problemami. Po pierwsze, jak sprawić by prawo było bardziej użyteczne (nietrudno bowiem znaleźć paragrafy praktycznie nieegzekwowalne); po drugie, w jaki sposób można szerzyć znajomość tegoż prawa. Bo to w obecnej kondycji naszej demokracji, jest bardzo potrzebne.
nadesłała gum dnia 09-01-2005, 10:17
[tożsamość niepotwierdzona]no coz, w takim razie swoje projekty zglosze juz w regulaminowym trybie, a teraz pozostaje mi tylko podpisac sie pod powyzszym postem Ani...
nadesłał sil dnia 09-01-2005, 11:39
[tożsamość niepotwierdzona]Absolutnie nie zgadzam się z gum. Można przez trzy kolejne kadencje Rady Szkoły Bednarskiej regularnie przypominać o konieczności wywieszania na tablicy ogłoszeń karteczki z informacją o najbliższym posiedzeniu, słać oficjalne listy. Można wysyłać do wszystkich dyrektorów listy z informacjami jakie obowiązki nakłada na nich króciutka informacja o badaniach moczu. I co? Mamy trzecią kadencję Rady Szkoły od czasu uchwalenia ustawy o informacji, trzecią poinformowaną przeze mnie o obowiązkach wypływających z tej ustawy, i trzecią, która to ignoruje. Tak samo badania moczu odbywają się tak jakby odpowiednia ustawa nigdy nie została uchwalona. To nie jest brak wiedzy tylko elementarny brak chęci.
nadesłał Ludwik dnia 09-01-2005, 11:50
[tożsamość niepotwierdzona]Właśnie... Zresztą nie przesadzajmy już z tą nieprzystępnością i zawiłością prawa, najdłuższe ustawy - Ustawa Bednarowa i Ustawa o Informacji - mają odpowiednio 42 i 32 artykuły, co to jest... Nie są również napisane skomplikowanym prawnym językiem - co najwyżej ich lektura może nużyć ze względu na pewien stopień ich formalizacji (który, nawiasem mówiąc, zbyt wielki również nie jest). Nie mówiąc już o tym, że większość tych artykułów jest skierowana do członków władz szkolnych, a nie do "przeciętnego człowieka", który powinien się w nich jedynie cokolwiek orientować (tylko i wyłącznie po to, żeby znać swoje prawa). Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce brać na siebie odpowiedzialność za pełnienie urzędu w szkole, powinien się zdobyć na to, by się z tymi kilkudziesięcioma artykułami zapoznać...
nadesłał mr_kacy dnia 09-01-2005, 18:20
[tożsamość niepotwierdzona]P.S. Droga Gum - KAŻDY przepis jest egzekwowalny, o ile istnieje określony sposób jego wyegzekwowania. Problemem w naszym ustroju jest to, że wszyscy bardzo mocno odżegnują się od wprowadzania jakichkolwiek sankcji - co, swoją drogą, nie bardzo przygotowuje do życia w społeczeństwie...
nadesłał mr_kacy dnia 09-01-2005, 18:22
[tożsamość niepotwierdzona]Co racja to racja. Chociaż z drugiej strony stawianie sprawy w taki sposób "nie jestem posłem to po co mi konstytucja" prowadzi do swego rodzaju obłędu. Nasze prawo nie ma wielkiej objętości. Mamy ustawy, których przeciętny uczeń/nauczyciel nie potrafiłby nawet wymienić z nazwy! Ja nie mówię o znajomości poszczególnych paragrafów! Problem ze znajomością prawa jest i trzeba go rozwiązać... JAK?

Co do egzekwowania, jest na to metoda. Wystarczy zalać Sąd pozwami. Trzeba pozywać Radę o niewywieszanie ogłoszeń, Dyrekcję za nieprzestrzeganie Ustawy o Badaniach Moczu. Tylko w tym newsie można znaleźć kilka podstaw do napisania pozwu. I to jest JAKIŚ sposób an ożywienie prawa. Pytanie tylko czy jedyny i najlepszy...
nadesłała gum dnia 09-01-2005, 18:52
[tożsamość niepotwierdzona]A kto wie co się stało na przykład z tym wnioskiem do sądu?
nadesłał Ludwik dnia 09-01-2005, 19:04
[tożsamość niepotwierdzona]to właśnie chyba sęk w tym, że nic...
nadesłała gum dnia 09-01-2005, 19:52
[tożsamość niepotwierdzona]wróćcie do poprzedbniego układu treść-menu
nadesłał xxx dnia 09-01-2005, 20:31
[tożsamość niepotwierdzona]Cierpliwości. Poprzedni układ będzie dostępny w spersonalizowanych skórkach, konfigurowalnych dla każdego użytkownika.
nadesłał k dnia 09-01-2005, 20:53
[tożsamość niepotwierdzona]a nie mozna bylo wprowadzac poprawek i nowosci na jakims devmirrorze, aby potem olsnic nas ogromem zmian?
nadesłał toon dnia 09-01-2005, 21:14
[tożsamość niepotwierdzona]Wczoraj w czasie posiedzenia na Bednarskiej 50% ustepujacego prezydium Sejmu spotkalo sie w Tel Awiwie i zastanawialo sie, kto wybrany zostanie na nowego marszalka. Jakies wiesci?
nadesłał Lobelio dnia 11-01-2005, 18:10
[tożsamość niepotwierdzona]Nowym marszałkiem jest Jaś Piotruś. W Prezydium także pan Piechotka, Maciej Kacymirow, Kasia Jasińska.

A ja dziękuję wszytkim posłom i posłankom, którzy głosowali za Ustawą Bednarową projektu Raszyńskiej. :)
nadesłała gum dnia 11-01-2005, 18:12
[tożsamość niepotwierdzona]Jaś Piotruś! Super! Już nieraz udowadniał jak się dobrze sprawdza w rządach szkolnych!
Gratuluję!
nadesłał Wow dnia 11-01-2005, 20:34
[tożsamość niepotwierdzona]Na wczorajszym posiedzieniu Sejm, mimo zdecydowanego sprzeciwu wielu posłów (w tym całego Klubu Parlamentarnego WZU Front), podją decyzję złą, skandaliczną i należy teraz dołożyć wszelkich staran, aby decyzja ta nie nabrała charakteru precedensu.
Mam na myśli głosowanie, w którym większość posłów zniechęcona do swoich obowiązków po zaledwnie kilku godzinach porcedowania (a przed nimi cała kadencja!) postanowiła pozbawić prawa innych posłów do pracy nad Ustawą Budżetową.
Jest to skandal, proszę państwa.
Marszałek Laskowski zamkną dyskusję nad projektem i wymusił na kilku posłach głosowanie bez wnoszenia poprawek uznając, że większość obecna na sali może takie decyzje podejmować. Otóż nawet gdyby JEDEN poseł chciał wnieść poprawkę to ma do tego prawo wynikające nie z dobrej woli Sejmu, ale z powierzonego mu przez wyborców mandatu. Nadmieniam, że posłów żądających debaty nad budżetem było wielu, choć, to fakt, byli w mniejszości. O niczym to jednak nie decyduje.
W tym kontekście trafna wydawała się propozycja poseł Starczewskiej, aby pozwolić działać Radzie Raszyńskiej na podstawie Prowizorium. Szczególnie, że premier Sikora nie zgłaszał pretensji, a ustawa o systemie bednarowym (na jej podstawie pisano budżet) też jest prowizoryczna - ograniczona czasowo i terytorialnie. Powtarzam, lepiej pozwolić działać nieformalnie, niż formalnie, przepraszam za wyrażenie, olać najważniejszą w zasadzie ustawę.
Wstyd mi za Sejm.
Przepraszam w imieniu Klubu "Front" ministra Kobylinskiego, który, nota bene, też chciał nad Ustawą procedować. Większej wagi niż poczucie sprawiedliwości, przyzwoitości i obowiązku poselskiego okazał się szyderczy śmiech posła Wróbla.

nadesłał Tomasz Ode dnia 11-01-2005, 21:56
[tożsamość niepotwierdzona]a jakie Twoim zdaniem było wyjście z sytuacji już po przegłosowaniu wniosku o niedyskutoanie nad budżetem? pytam zupełnie poważnie
nadesłała gum dnia 11-01-2005, 22:05
[tożsamość niepotwierdzona]Droga "gum", mnie to nie interesuje. Marszałek w ogóle nie powinien poddawać tego wniosku pod głosowanie.
Co innego zamknąć dyskusję po stwierdzeniu, że staje się nie merytoryczna, że nie prowadzi do formuowania konkretnych wniosków o poprawki, a co innego nie dopuścićdo niej w ogóle.
a poza tym, jak Sejmowa Komisja Sledcza "ws.Orlenu" przegłosowała głupstwo (pozbawienie świadka prawa do obrońcy) to po prostu się z tego wycofała. Ja, poseł Temkin i inni namawialiśmy Marszałka, żeby się "zreflektował". Niestety...
Dziwi mnie Twój głos, bo to Wam, autorom, powinno chyba zależeć, aby ktoś się nad budżetem pochylił. W każdym razie ja na Waszym miejscu tego bym oczekiwał.
nadesłał Tomasz Ode dnia 11-01-2005, 22:11
[tożsamość niepotwierdzona]Moim zdaniem samo zgłoszenie takiego wniosku (i co gorsza - przegłosowanie go!) jest naganne. Z roku na rok coraz bardziej skraca się czas efektywnej pracy na posiedzeniach Sejmu. Pamiętam, jak trzy lata temu posiedzenia potrafiły trwać do godz. 22; rok temu już o 21 podnosiły się głosy, że należy kończyć, "bo późno"; za tej kadencji niektórzy posłowie czują się wycieńczeni krótko po godzinie 20 - i to na pierwszym posiedzeniu! Nie rozumiem tego tym bardziej, że przecież nikt żadnego posła na sali nie przetrzymuje - każdy ma prawo wyjść, a Sejm ma prawo debatować dalej (co więcej, póki na sali jest połowa ustawowej liczby posłów, może on skutecznie działać prawotwórczo). Nie rozumiem, dlaczego niektórzy posłowie, zamiast udać się na odpoczynek, powodują obstrukcję procesu ustawodawczego (przekładanie ustaw na następne posiedzenia) lub doprowadzają do głosowania nad projektem bez debaty. Zresztą sama atmosfera "niepracowitości" jest w przypadku tak kluczowego dla działania społeczności organu po prostu skandaliczna i - jak dobrze ujął to powyżej Tomek Ode - wręcz nieprzyzwoita.
Chciałbym w tym miejscu podziękować Sebastianowi Matuszewskiemu za próbę przeciwstawienia się takiej atmosferze - za jeden z nielicznych podczas tego posiedzenia głosów rzetelności.
nadesłał mr_kacy dnia 11-01-2005, 22:22
[tożsamość niepotwierdzona]Witam Maćka w tradycyjnym miejscu przygotowań do sesji:)...
i proszę o przejście w drugie, nie mniej popularne miejsce przedsesyjnych zchadzek - o odczytanie poczty
PZDR
nadesłał T.O. dnia 11-01-2005, 22:38
[tożsamość niepotwierdzona]> Witam Maćka w tradycyjnym miejscu przygotowań
> do sesji:)...

ROTFL tygodnia.

Natomiast co do uwag posla Ode to chcialbym pare uwag.
1) Premierem jest Anna Gumowska, nie zas Krzyś Sikora
2) Wydaje mi sie dosc przykrym brak dyskusji nad budzetem, bo stracilem okazje udowodnic ogolowi jakze on jest wspanialy. Moje ego owszem ucierpialo.
3) Ustawa nie jest bynajmniej tymczasowa i prowizioryczna (niby gdzie???). Jest IMVHO bardzo dobra ustawa, wygodna i elastyczna w stosowaniu. Osobiscie uwazam, ze gdyby podjeto decyzje o reaktywacji bednarów na Bednarskiej bylaby ona wystaraczająca.
4) co do prowizorium to owszem -- nie mielibysmy nic przeciwko gdyby nie fakt ze obie ustawy stara i nowa, kaza uchwalic budzet na pierwszy posiedzeniu.
5) lenistwo poslow mnie takze ooburza. nawet bardzo. hm. ale takze hm coz uzyje slowa ostrego "bezmyslnosc" -- glosowano za wnioskiem wporst ucinajacym dyskusje, a nastepnie twierdzono, ze nie wiedziano za czym sie glosuje. moze ten smutny przypadek bedzie mial walory wychowacze, he?

nadesłał tbk dnia 11-01-2005, 22:47
[tożsamość niepotwierdzona]Panie Tomaszu Ode,

moja "wypowiedź", która tak Pana dziwi była pytaniem. Ja wcale nie uważam tamtego wniosku za słuszny. Zdecydowanie lepiej bym się czuła, gdyby budżet został zatwierdzony po dyskucji: nieważne, czy zmieniłaby go ona, czy nie. Chodziło mi o to, co należło Pana zdaniem zrobić, gdy już przegłosowano ten felerny wniosek.
Wciąż czekam na ospwiedź.
nadesłała gum dnia 12-01-2005, 18:53
[tożsamość niepotwierdzona]Kiedy otworzyłem dyskusję nad projektem budżetu, padł wniosek formalny o zamknięcie dyskusji. Miałem do wyboru: poddać ten wniosek pod głosowanie, lub go nie poddać. W każdym razie stwarzałem niebezpieczny precedens. Wniosek był sformułowany poprawnie, spełniał definicję wniosku formalnego. Zatem albo precedensem byłoby zamknięcie dyskusji przed jej faktycznym rozpoczęciem - decyzja niedobra, zgadzam się tu z Panem Posłem Tomaszem Ode i Panem Marszałkiem Maciejem Kacymirowem - albo, to także precedens, odrzucenie przez Marszałka poprawnie sformułowanego wniosku. Zdecydowałem, że lepiej oddać decyzję w ręce Sejmu (który mógł wniosku nie przyjąć), niż uzurpować dla prezydium władzę, której nigdy ono nie miało. Wciąż uważam, że niedobrze by się stało, gdyby Marszałek mógł oceniać, które wnioski formalne należy, a których nie należy poddawać głosowaniu. Po przegłosowaniu wniosku - tu zgadzam się z Panią Premier - nie można go było zignorować.
nadesłał Piotr Laskowski dnia 12-01-2005, 21:38
[tożsamość niepotwierdzona]Tu akurat nie mam pretensji do Pana Marszałka, który faktycznie miał obowiązek taki wniosek poddać pod głosowanie. Pretensję mam do posłów, którzy ten wniosek poparli i doprowadzili do jego przegłosowania. Przeciętny obywatel może to odebrać w jedynie w sposób jednoznaczny - "jeżeli poczujemy się zmęczeni, to nie będziemy się zajmować nawet najpoważniejszymi kwestiami". Wstyd, proszę Państwa, wstyd i kompromitacja.
nadesłał mr_kacy dnia 12-01-2005, 21:45
[tożsamość niepotwierdzona]"Wniosek był sformułowany poprawnie, spełniał definicję wniosku formalnego."
Dyskusyjne. Przypominam, że przedmiotem wniosku było ograniczenie praw kilku posłów, praw wynikających z piastowanych przez nich mandatów. Czy jeżeli 50% posłów + jeden opowie się za wyłączeniem 50%posłów - jeden z kolejnego punktu porządku obrad, to pan Marszałek ugnie się przed taką większością?
Powtarzam to, co powiedziałem na posiedzeniu i co zostało obśmiane - TAKIE decyzje(niedopuszczenie do dyskusji) powinno się podejmować jednogłośnie.
Nie mam pretensji do Pana Marszałka. Nie oburzam się nawet na tę większość, która nie chciała prac nad budżetem. W uzasadnieniu popartego przez nią wniosku "formalnego" zawarte jest przecież usprawiedliwienie, zawsze jakieś: byli zmęczeni; nie wiedzieli co robią.
Śmieszą mnie natomiast "konserwatyści", którzy dla własnej wygody gotowi są przyznać rację każdej większości i w każdej sprawie wyszydzając przy okazji
obrońców Zasad. Ale, Państwo wybaczą, to są takie moje prywatne obrachunki ze złudzeniami i dawnymi sympatiami.
Dosyć o tym.
nadesłał Tomasz Ode dnia 12-01-2005, 22:30
[tożsamość niepotwierdzona]1. Wniosek o głosowanie budżetu bez dyskusji postawiłem protestując przeciwko dyskutowaniu projektów - szczególnie tak skomplikowanych jak budżet - bez przygotowania. Cóż mądrego mogę powiedzieć o budżecie, który dostaję w trakcie debaty? Mogę tylko zaufać demokratycznie wybranej władzy wykonawczej. Nie mamy praktycznie możliwości odbywania dwóch czytań więc ważne ustawy powinni posłowie dostawać przed sesjami.
2. Przyznaję, że zakładałem, iż zmęczenie i zamieszanie przy pobieżnym studiowaniu projektu w grupach, pomoże mi przepchnąć wniosek ale nie przypuszczałem, że będzie tak łatwo.Wniosek nie musiał być od razu głosowany. Marszałek mógł zapytac o głos przeciwny. Kiedy ktoś stawia wniosek formalny o otwarcie okna, bo duszno, ktoś inny może zaoponować, bo zimno i wtedy głosujemy. Brak głosu przeciwnego mógłby zresztą być powodem do reasumpcji (czyli powtórki) głosowania.
3. Mam nadzieję, że edukacyjny aspekt tej sprawy - a w końcu jesteśmy w szkole - pozwoli Paniom i Panom posłom przejść do porządku dziennego nad bolesnym brakiem dyskusji budżetowej.
nadesłała Jerzy Modlinger - wnioskodawca dnia 13-01-2005, 13:45
[tożsamość niepotwierdzona]...dlaczego "nadesłała???"
nadesłał Jerzy Modlinger dnia 13-01-2005, 13:48
[tożsamość niepotwierdzona]Aby nie podwajać dyskusji, swój komentarz zamieszczam dwa newsy wyżej.
nadesłał mr_kacy dnia 13-01-2005, 14:36
[tożsamość niepotwierdzona]System na podstawie wpisanych danych stara się automatycznie określić płeć. Lepiej nie będę pisać na czyj wniosek zostało to wprowadzone, bo w dzisiejszych czasach to niebezpieczne ;]
nadesłał Ludwik dnia 13-01-2005, 16:41
[tożsamość niepotwierdzona]prawdopodobnie nadesłała pojawilo sie dla tego ze nick "Jerzy Modlinger - wnioskodawca" konczy sie na a...
nadesłał sil dnia 13-01-2005, 17:04
[tożsamość niepotwierdzona]test
nadesłała sil-a dnia 13-01-2005, 17:04
[tożsamość niepotwierdzona]test
nadesłała sil-a dnia 13-01-2005, 17:04
[tożsamość niepotwierdzona]no i wygląda na to ze koncówka "a" jest tu decydująca...
nadesłał sil dnia 13-01-2005, 17:05
[tożsamość niepotwierdzona]Uh, to chyba jednak nienajlepszy pomysł był :)
nadesłał mr_kacy dnia 13-01-2005, 17:29
[tożsamość niepotwierdzona]test
nadesłał test1 dnia 13-01-2005, 18:32
[tożsamość niepotwierdzona]test
nadesłał test1 dnia 13-01-2005, 18:32

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone