"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
23.08.2017, imieniny Apolinarego, Miły, Róży
BednarSzok >> Przemówiła

Newsy


Przemówiła
by Ludwik [10.12.2004]
[Krysia]Pani dyrektor Krystyna Starczewska napisała list otwarty będący głosem w niezbyt przyjemnej dyskusji, która od kilku miesięcy przetacza się przez "BednarSzok". Chodzi o konflikt, który podzielił poprzednie władze szkoły i dwie, często wykluczające się wizje tych wydarzeń.
>>Przeczytaj<<


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[tożsamość niepotwierdzona]Bardzo ciekawy list. Mnie w większości przekonał...
Tylko niepokoi mnie ta \
nadesłał Kot z Cheshire dnia 10-12-2004, 17:07
[tożsamość niepotwierdzona]No coz, jak widac to wypowiedzi pani Nowickiej podgrzewaja sytlacje.
Cieszy nas, ze Pani starczewska, w tak mily sposub zalagadza ten konflikt, piszac o tym jak jej jest przykro.
Cieszy nas, ze wreszcie wiemy, ze wina lezy wylacznie po stronie pani Nowickiej i wojna zostala przez nia wytoczona.
Naturalnie wypowiedzenie zarzutow glosno jest lamaniem zasady w tej szkole.
Oczywiscie jest dla nas jasne, ze Zarzad nie mogl zataic przed nikim danych o odprawie pani Nowickiej (dlaczego zataja jednak przed rodzicami pensje innych pracownikow szkoly).
Cieszy nas rowniez wiadomosc, ze pani Starczewska ma taki dobry kontakt, z pania z Agency International, ze ta w biegu powiadamia ja o oskarzeniu. Nie ma to jak znajomi na wlasciwym miejscu.
Wystarczy zajzec na Bednarszoka, zeby zobaczyc kto nie ustaje w atakach. KAZDA wypowiedz pani Nowickiej jest odpowiedzia na jakis zarzut (pan Kozlowski, pan Mikoszewski)!
Nie nalezy byc bezkrytycznym wobec postow pani Nowickiej, ale rowniez wobec postow pani Starczewskiej.
Jezeli pani starczewska chcialaby, zeby nie mowiono jezykiem pelnym nienawisci to proponuje, zeby zaczela pierwsza. Naprzyklad gdyby wypowiedziala sie jakos w ciagu ostatniego pol roku krytykujac ciagle ataki na pania Nowicka to pewnie od dawna bylaby cisza na Bednarszoku. No, ale pani Starczewska ma swoje sposoby pokazania jak sie "nie nienawidzic". Szkoda.
nadesłał anonim dnia 10-12-2004, 17:09
[tożsamość niepotwierdzona]"walka Dobra ze złem".
Ale ogólnie - dobry list jak dla mnie (osoby zazwyzaj nieprzekonywanej przez Krysię Starczewską).
nadesłał Kot z Cheshire dnia 10-12-2004, 17:11
[tożsamość niepotwierdzona]Mysle, ze Ludwik moze sie dzis czuc jak - swego czasu - Katharine Graham z Washington Post. Mozliwosc komentowania listu Krystyny, a takze sam fakt, ze zostal on wystosowany specjalnie do BednarSzoku to wydarzenia warte odnotowania. Gratuluje, Ludwiku.
nadesłał Lobelio dnia 10-12-2004, 17:19
[tożsamość niepotwierdzona]"z ostatnio na Bednarszoku drukowanych tekstow" nie wynika wcale, ze Pani Nowicka uwaza zarzad za klakierow,jak sugeruje pani Starczewska, lecz jest to moim zdaniem bardzo jasna i klarowna odpowiedz na stawiane przeciwko niej zarzuty dotyczace
1. odprawy
2. wydanych 750 tysiecy zlotych wiecej
Pani Starczewska sugeruje w swoim liscie rzeczy, ktore nie maja miejsca. Dlatego chyba mozna byc troche sceptycznym.

-> kot
Dobro i zlo...? to raczej naiwna wizja swiata. Nie wierze ani ze Krysia jest Dobrem, ani ze Magda jest zlem. List z pewnoscia dobry (interesujacy), ale na pewno nie sluzacy zalagodzeniu konfliktow, raczej dalszemu jatrzeniu nienawisci.
nadesłał anonim dnia 10-12-2004, 17:35
[tożsamość niepotwierdzona]czyli co was przekonalo? w sensie ogulnie Magda Nowicka jest zlem, jatrzycielem i td., a pani Starczewska jest Dobrem i dlatego napisala ten list. W sumie to tez mnie to przekionuje...
nadesłał anonim dnia 10-12-2004, 17:50
[tożsamość niepotwierdzona]List.
nadesłał KzC dnia 10-12-2004, 17:52
[tożsamość niepotwierdzona]sorry... w sensie nie co, tylko do czego was przekonal?
nadesłał anonim dnia 10-12-2004, 17:54
[tożsamość niepotwierdzona]Mnie do tego, że być może to jednak "Pani Starczewska" jest tym Dobrem;)
nadesłał KzC dnia 10-12-2004, 17:56
[tożsamość niepotwierdzona]Teraz już komentarze nie powinny być obcinane. Zrobiłem głupi błąd w systemie "wizytówek", który powodował, że w pewnych bardzo specyficznych sytuacjach następowało ucięcie komentarza. Powinno być już ok. Ten komentarz jest tego testem ;)
nadesłał Ludwik dnia 10-12-2004, 18:36
[tożsamość niepotwierdzona]mi ten list przede wszystkim sytuację wyjaśnił. Zdecydowanie wierzę Pani Starczewskiej. szczerze wierzę.
nadesłała gum dnia 10-12-2004, 18:59
[tożsamość niepotwierdzona]Chciałabym bardzo podziękować Pani Krysi za napisanie tego listu, który daną sytuację jakoś wyjaśnia.
Ufam Pani Starczewskiej w tej sprawie i wierzę Jej całkowicie.
nadesłała Asinus dnia 10-12-2004, 20:05
[tożsamość niepotwierdzona]A ja nie wierzę Pani Starczewskiej całkowicie. Znam jej "dobroczynny i łagodzący" wpływ.

Za to w treść listu raczej wierzę.



Gum, czyżby "pranie mózgu?".
nadesłał Jasiek dnia 10-12-2004, 20:13
[tożsamość niepotwierdzona]Oczywiście pranie mózgu jest częścią kodu zrozumiałego tylko dla wtajemniczonych i nie oznacza tego, co mogłoby oznaczać.
Mam nadzieję, że nikt nie zdążył źle zinterpretować mojego powyższego postu.
nadesłał Jasiek dnia 10-12-2004, 20:25
[tożsamość niepotwierdzona]Nie widzę powodów, żeby Pani Krysi nie wierzyć... Mi osobiście list wyjaśnił wreszcie całą tą absurdalną sytuację.
nadesłała zoha dnia 10-12-2004, 20:38
[tożsamość niepotwierdzona]Jasiek, zdaje się, że Twój tajemniczy kod rozumiem. Nie, nie pranie mózgu. Na razie taka zwykła ludzka wiara. Cię pozdrawiam
nadesłała gum dnia 10-12-2004, 20:40
[tożsamość niepotwierdzona]Spoksik. Ja też wierzę;)

To może zrobimy takie wpisywanie komentarzy: kto wierzy, ten napisze "wierzę Jej". ROTFL W ramach upozytywniania Bednarszoku:-))
nadesłał Jasiek dnia 10-12-2004, 20:56
[tożsamość niepotwierdzona] A mi nie wyjaśnił sytuacji, bo o wydarzeniach opisanych przez panią Starczewską słyszałem tyle różnych plotek i wersji co uczestników tychże. Nie widzę też żadnego powodu by komuś wierzyć bardziej, a komuś mniej. Przy czym chciałbym móc powiedzieć "to X ma rację, a ten Y jej nie ma i wstrętnie kłamie".
Poza tym muszę znowu napisać, to o czym pisałem już wcześniej - całego obrzucania się błotem by nie było gdyby nie "anonimowy" atak na panią Nowicką już po jej odejściu z "bednarskiej" (tak samo trzeba chyba ocenić ekspertyzy prawne zamawiane przez Nowy Zarząd dotyczące wykluczenia pani Nowickiej). Jestem w stanie uwierzyć w wiele rzeczy, ale w to że komuś kogo nie ma już w szkole i kto długo mimo chamskiego "jeżdzenia" po niej milczał, chciałoby się prowadzić dalej "wojnę" (przyjmując słownictwo z listu pani Starczewskiej) w dodatku już przegraną - nie uwierzę.
Nie rozumiem też fragmentu z odprawą. Pani Nowicka zgodziła się (a nie musiała na to godzić) na odejście za porozumieniem stron i dostała odprawę - co jest normalne w takiej sytuacji. Prawienie morałó w, tak samo jak upublicznienie wysokości tejże argumentując to że "odpowiadamy przed rodzicami etc." - jest niesmaczne. Na tej zasadzie powinniśmy ujawnić zarobki wszystkich, bo przecież one też stanowią istotną informację dotyczącą stanu szkoły - do czego zarząd jakoś się nie spieszy.
Jeżeli chciano zachować spokój to trzeba było przerwać dyskusję i ataki na panią Nowicką w odpowiednim momencie, a nie "dziwić" się że spór ten nabiera na sile. Tym bardziej, że pani Nowicka naprawdę dosyć długo nie odpowiadała na te zaczepki.
Na koniec: ani pani Nowicka nie jest tak zła i podstępna, ani pani Starczewska tak święta. Szkole zaś życzę spokoju - bo to Ona jest najważniejsza w tym wszystkim.

Dziękuje za uwagę.
nadesłał PC dnia 10-12-2004, 20:57
[tożsamość niepotwierdzona]Drogi Panie Piotrze,

cytuję: >.
O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że nawet ten, kto nie ma racji, wcale 'wstrętnie nie kłamie'. Zwyczajnie: inaczej pamięta krzywdy doznane od innych oraz swoje własne zachowanie. Takie jest zycie!
nadesłał JAN VROOBEL dnia 10-12-2004, 21:04
[tożsamość niepotwierdzona]ależ doskonale zdaję sobie z tego sprawę - dlatego właśnie napisałem "chciałbym móc", ale nie mogę z powodów podanych przez pana powyżej :)


nadesłał PC dnia 10-12-2004, 21:25
[tożsamość niepotwierdzona]a mnie sie wydaje ,ze to nie K Starczewska jest tak zla ani Magda Nowicka tak dobra (czy na odwrot)) tylko Pani Starczewska dal sie zmanipulowac przez innych kilka osobek,ktore to w tak zlym swietle przedstawialy M Nowicka ,ze skonczylo sie wlasnie tak jak widac.pracowalem w tej szkole i wydala mi sie szkola bardzo dobra,ale od samego poczatku widzialem ze kilka osob (nie wazne kto) nie pała sympatia do M Nowickiej .Dziwnie sie czulem kiedy na poczatku mej pracy ludzie mi wmawiali jak to MAGDA jest zla! sam do tego doszedlem po jakims czasie ze z Magda nie dalo sie dyskutowac ,ale to nie jest powod aby kogos nienawidziec(wkurzala mnie jej pewnosc siebie) natomisa z drugiej stony po pewnym czasie dowiedzialem sie ze Pani Starczewska jest zlym zarzadca.ale na Boga nie znam wspanialomyslnego ekonoma! albo ktos jest wspanialomysly i dobry,wyrozumialy itp.. ale wtedy bedzie zle zarzdal finansami (wlasnie przez swoja dobroc) albo jest upierdasem i dobrze wrecz sknersko bedzie trzymal te finanse i mnie sie wydaje ze obie te Panie byly tam gdzie powinny byc i robily to co potrafia najlepiej. w zwiazku z tym ze juz w szkole nie pracuje to nie ponosza mnie emocje i moge z boku na to patrzec i widze ze to nie Pani Magda czy Pani Krysia maja problem lecz ktos inny bo z reguly to ktos inny tu dolewa oliwy do ognia!

ps.
czy ktos moze mi wyslac adres e-mailowy do Pani Starczewskiej ,musze wyslac maila do niej a nie mam jak!!!!!!
nadesłał darek dnia 10-12-2004, 23:19
[tożsamość niepotwierdzona]Piękne... Naprawdę piękne... Aż się wzruszyłem.
Mimo wszystko zachowując "minimum obiektywizmu" pozowolę sobie dopowiedzieć parę rzeczy:

1) Projekt zmian w strukturze został zaproponowany przez panią Starczewską dopiero na majowym Walnym. Wczesniej nikt o nim nic nie wiedział, a pani Starczewska nie powiedziała o swoich wątpliwościach strukturalnych nawet pani Jackl która wraz z kilkoma innymi osobami (w tym panią prawnik) przygotowywała zgodnie z zaleceniami projekt nowego statutu (dostosowującego Towarzystwo do roli organizacji pożytku). W związku z tym projekt zmian w strukturze pojawił się w ostatniej chwili i pomijając to że był nieprzygotowany to na pewno przycynił się do tego że nowy statut został później przyjęty (w dodatku z błędami - bo przy jego przygotowywaniu nie było prawnika) a co za tym idzie dłużej trwało nadawanie statusu organizacji pożytku publicznego. Winę za to ostatnie oczywiście zwalono jednak na panią Jackl.

2) List pani Nowickiej - ciekawe jest (powtarzające się już któryś raz) twierdzenie że to są tylko inwektywy. A tam są też bezspornie pewne fakty. I jakoś do tych faktów nikt się nie ustosunkowuje... A pani Starczewska jak napisała (przed jednym z posiedzeń Komisji) odpowiedź na ten list to też nie zaprzeczyła że fakty te miały miejsce. Tyle że stwierdziła że to nieważne...

3) Komisja NIE skierowała do Zarządu wniosku o wykluczenie Magdy Nowickiej z Towarzystwa.

4) Firma audytowa nie badała zarzutów nie dlatego że "nic nie było do badania" tylko firma audytowa się tym po prostu nie zajmuje. Tak przynajmniej twierdził pan Kozłowski mówiąc w innym miejscu na Bednarszoku mniej więcej że "audyt nie służy wyszukiwaniu nieprawidłowości".

5) "każdy musiał samodzielnie zdecydować, którą osobę popiera i nie było żadnych powodów, by ktokolwiek nie głosował na tę osobę, której kandydaturę sam uznał za najwłaściwszą" Taak... A osoby podane "z kartki" były właśnie właściwe. Front Jedności Narodu. A dlaczego osób na kartach do głosowania nie poustawiano w kolejności alfabetycznej? A dlaczego na sali były głosy "od którego miejsca skreślać"? Czy to wskazuje na samodzielną decyzję?

6) Zarzuty wobec mojego zgłoszenia sprawy do organu nadzoru wskazują albo na nieznajomośc natury nieprawidłowości wyborczych albo na niezwykłą wprost dezynwolturę pani Starczewskiej wobec liczenia głosów. Np. zdanie: "mogła zajść pomyłka w obliczeniu głosów jednej osoby kandydującej do Komisji Stypendialnej, co i tak nie zmieniłoby wyniku wyborów.". Dodajmy - "pomyłka" ta wynosi 20 głosów a to że komisja jest zdolna do "pomyłki" o 20 głosów wskazuje na brak jej wiarygodności. Pomijając juz fakt "dosypanych głosów" nie wynikający z liczby kartek w urnie ale z oficjalnych dokumentów Towarzystwa. 7 głosów w tę albo w tę MIAŁOBY wpływ na wyniki wyborów.

7) "rzecznicy oskarżenia oddali już sprawę do Urzędu Prezydenta Miasta wykorzystując "rewelacje" pani Jackl do publicznego oczerniania szkoły."
Jakie rewelacje? Jakiego oczernienia? Jakiej szkoły? Sprawa ma podparcie w dokumentach, ja chcę sprawę wyjaśnić po prostu, a moje zarzuty nie odnoszą się do szkoły tylko do Towarzystwa.

8) O odprawie Magdy Nowickiej już było wielokrotnie więc nie będę powtarzał.

9) "Prezentowanie w tej sytuacji jej (Krystyny Starczewskiej - mój przypis) osoby jako [osoby której] nie przyszłoby (...) do głowy, by upominać się o jakąś "odprawę", potraktować można wyłącznie jako chwyt propagandowy". Tak też mogło by to wyglądać.

10) "Poza kierowanymi do uczniów wypowiedziami na "Bednarszoku"". Przypominam że wypowiedzi te są (były) odpowiedziami na zarzuty Kuby Mikoszewskiego tudzież Jasia Piotrusia, Sebastiana i Henryka Kozłowskiego i jako takie do nich własnie były skierowane. Natomiast właśnie wypowiedzi wymienionych wyżej osób były kierowane do uczniów.

11) "wybranych LEGALNIE członków nowego Zarządu". To jest uprzedzanie faktów, zwłaszcza że nie znamy jeszcze opinii organu nadzoru.

12) ""szczególne ulgi". Zawarta w tym stwierdzeniu gołosłowna insynuacja, która niewiadomo czego może dotyczyć,"
Jakie mogą być "ulgi" dla pewnych osób (nie mówię że akurat z zarządu) ze strony szkoły? Przyjęcie dziecka, zwolnienie z czesnego (dla rodziców), zatrudnienie (dla absolwentów i nauczycieli). Innych nie wymyśliłem ale to i tak IMO sporo.

I szkoda że tak wrażliwa na "język nienawiści" Magdy Nowickiej pani Starczewska nie powściągała "języka nienawiści" "swojego stronnictwa" jakim ziało ono również na Bednarszoku.
nadesłał Dominik M. dnia 10-12-2004, 23:35
[tożsamość niepotwierdzona]Czy "darek" to pan Dariusz Dźwil? Jeśli tak to serdecznie pozdrawia Pana były uczeń :-)
nadesłał Dominik M. dnia 10-12-2004, 23:37
[tożsamość niepotwierdzona]Ja się wypowiem tylko co do kwesti "dyspozycyjności" wybranych osób... Nie będę wnikał w to, co osoby te zawdzięczają lub zawdzięczały pani Starczewskiej, nie moja sprawa. Ale dla mnie już sam fakt, że dyrektorzy przychodzą na Walne z przygotowanymi listami kandydatów m.in. do organu, który tych dyrektorów zatrudnia jest... co najmniej dziwne. I samo w sobie rodzi pewną dyspozycyjność.
nadesłał mr_kacy dnia 10-12-2004, 23:47
[tożsamość niepotwierdzona]P.S. Przepraszam za ewidentny błąd gramatyczny w poprzedniej wypowiedzi, ale godzina już późna.
nadesłał mr_kacy dnia 10-12-2004, 23:49
[tożsamość niepotwierdzona]Dominiku - nie wydaje mi się, że by chodziło o tę osobę, o której myślisz. "darek" to ta sama osoba co "misiek" [którego natysemicki komentarz musiałem ostatnio usuwać], więc prędzej patrząc na styl pisania gotów jestem pomyśleć, że to stochacy.
nadesłał k dnia 11-12-2004, 00:28
[tożsamość niepotwierdzona]Panie Macieju!
Z całym szacunkiem, ale tym razem szuka Pan dziury w całym.
a)Nie ma żadnej dyspozycyjności członkow Zarządu - wybieranych przez Walne i w niczym nie skrępowaych prawnie przez dyrekcje Szkół.
b) Dyrektorów wybierają nauczyciele (czy to szczególnie dobry pomysł, to inna sprawa), Zarząd uzgadnia ze wskazanymi już osobami warunki finansowe. Np. moje - i zdaje się, że również pozostałej Dyrekcji - uzgodnił ze mną... stary Zarząd w osobie p. Prezesa Kurzydłowskiego.

Używanie słowa "dyspozycyjność" jest (świadomie?)obraźliwe zarówno wobec społeczników pracujących w kolejnych Zarządach, jak i pp. Dyrektorek/ów. Mam nadzieję, że nie to było Pana intencją. Przebija bowiem z wielu Pańskich wypowiedzi młodzieńcza szlachetność, którą cenię i na którą liczę.
Ukłony
nadesłał JAN VROOBEL dnia 11-12-2004, 08:52
[tożsamość niepotwierdzona]nie wiem czy to mozliwe, ale chcialbym zeby redaktorzy BS, jako najbardziej zorientowani i najbardziej bezstronni (taka mam opinie o nich) , napisali jakis tekst ktory by sie do tych wszystkich listow odnosil i prezentowal by ich subiektywna opinie.
nadesłał elo dnia 11-12-2004, 11:29
[tożsamość niepotwierdzona]Propozycja tyle kusząca, co niebezpieczna - nie chcielibyśmy zrobić z BS narzędzia "wojny" dla żadnej ze stron.
nadesłał k dnia 11-12-2004, 12:18
[tożsamość niepotwierdzona]Panie Dyrektorze!

Bynajmniej nie miałem zamiaru nikogo obrażać - jeżeli ktoś poczuł się urażony tym sformułowaniem, przepraszam - ściągnąłem je po prostu z listu pani Starczewskiej.
Jak mówię, nie chcę wnikać w sprawę "szczególnych ulg" itp., które członkowie nowych władz mieliby zawdzęczać pani Starczewskiej, gdyż nie jestem kompetentny w tym temacie. Natomiast w pewnym sensie można powiedzieć, że członkowie zarządu zawdzięczają Dyrektorom... ich wybór na członków zarządu. Nie można przecież ignorować ogromnego autorytetu pani Starczewskiej (i nie tylko jej, oczywiście), który z pewnością co najmniej w niewielkim stopniu przyczynił się do takiego a nie innego wyboru nowych władz. Świadczy o tym chociażby to, o czym mówi Dominik (o ile to prawda, ale nie mam powodu by Dominikowi nie wierzyć) - pojawianie się pytań "od którego miejsca skreślać".
nadesłał mr_kacy dnia 11-12-2004, 12:27
[tożsamość niepotwierdzona]Nie wiem, ale chyba pytania "od którego miejsca skreślac" są jak najbardziej w porządku. Ludzie chcieli głosowac na jedną "partię" nie do końca może znając nazwiska, ale ufając czyjejś rekomendacji?
nadesłał Jasiek dnia 11-12-2004, 12:59
[tożsamość niepotwierdzona]Moim zdaniem, jeżeli istnieją jakiegolwiek konflikty, to sposobem na ich "pokojowe" zażegnanie na pewno nie jest doprowadzenie do wyboru "partyjnego" zarządu...
nadesłał mr_kacy dnia 11-12-2004, 13:15
[tożsamość niepotwierdzona]Panie Macieju drogi,
a ja... pomyślałem inaczej - lepiej dla "pokojowego" zażegnania konfliktu jest wtedy, kiedy Zarząd jest jedna ze stron, niż kiedy jest podzielony wewnętrznie. OK, kiedyś w przyszłości (za dwa lata?) można wrócić do idei "kilkupartyjnego" zarządu, ale teraz jest czas na sprawne przywództwo, bo naprawdę jechaliśmy wiosną pośpiesznym do Tworek.
Dlatego poparłem i współ-rekomendowałem "listę dyrektorską". I nie domagam się w zamian jakiejkolwiek "dyspozycyjności" od wybranych, (ani sam jej zresztą nie oferuję).
Pozdrawiam
serdecznie jak zawsze.
nadesłał JAN VROOBEL dnia 11-12-2004, 14:46
[tożsamość niepotwierdzona]Drogi panie Dyrektorze,

rozumiem Pańskie argumenty, z tym że dla mnie takie rozwiązanie nie jest po prostu realizacją współpracy, kompromisu, siadania przy okragłym stole, pokojowego współistnienia itp., itd. - tym bardziej, jeżeli zarząd na jednym z pierwszych posiedzeń debatuje nad tym, kogo wyrzucić, jak wyrzucić, kogo i w jaki sposób zwolnić... Sprawnego zarządzania - być może. O ile swojego rodzaju "czystka" może być odbierana jako element sprawnego zarządzania...

Nie twierdzę wcale, że ktokolwiek domaga się od zarządu - skoro już pozostaliśmy przy tym terminie - "dyspozycyjności". Ale dla mnie pewien sposób zachowań jest normalnym, czysto psychologicznym rezultatem takiej sytuacji. Gdybym ja trafił do zarządu z rekomendacji osoby, której formalnie stałbym się pracodawcą, to z pewnością co najmniej niekomfortowo czułbym się, gdybym musiał jej później chociażby zwrócić uwagę, nie mówiąc już o krytyce.
nadesłał mr_kacy dnia 11-12-2004, 15:03
[tożsamość niepotwierdzona]Coraz droższy Panie Macieju,

a) Jest czas siewu i jest czas żniw, jak pisze Kohelet; wierzę, że przyjdzie czas na Zgodę narodową, ale na razie jest jeszcze czas naprawiania pojazdu, który rozkraczył się na drodze - a nie ma w takiej stuacji nic gorszego, niż konsylium mechaników dających kierowcy liczne sprzeczne rady
b) Naprawdę myśli Pan, że p. Bikont czy p. Dzierzgowska (pozostaję przy tych przykładowych osobach, listę mogę wydłużyć) miałyby opory przed krytyką, nie mówiąc już o zwróceniu uwagi? :) :]

Wyrazy szacunku
(nawiasem mówiąc - jakoś nie załącza Pan tej miłej, zwyczajowej formułki; chwalebna oszczędność miejsca w sieci?)
nadesłał JAN VROOBEL dnia 11-12-2004, 17:15
[tożsamość niepotwierdzona]Coraz bardziej majestatyczny Panie Dyrektorze,

Ad a) Naprawiania, czyli odrzucania zbędnych części? Pan pozwoli, że przytoczę podobną do Pańskiej metafory sentencję pojawiającą się w jednym z wyświetlanych obecnie w kinach filmów:

"Firma jest jak wielki zegar. (...) Działa tylko wtedy, gdy wszystkie małe trybiki współpracują ze sobą. (...) Najlepsze zegarki mają takie trybiki, które pasują do jego mechanizmu. (...) Wiesz, co mam na myśli mówiąc >?".

Widzę, że naprawa zmierza właśnie w kierunku usunięcia paru "niepasujących trybików". A zawsze myślałem, że odcinamy się od wizerunku naszej szkoły jako bezdusznego mechanizmu (no bo przecież jakaś nieprawidłowość w tą czy w tamtą, co to za różnica)... Fakt, gdy wszystkie takie trybiki zostaną już wyeliminowane, nie trzeba się wysilać na rzecz ustanowienia (Za)Rządu Jedności Narodowej... Bo nie będzie z kim. Ani po co.

Ad b) No cóż. Chyba nie mogę zrobić nic innego, jak pozostawić to bez komentarza. Wybił mi Pan argument z ręki. Chociaż, może w stosunku do kilku osób, takie czysto ludzkie opory by się pojawiły.

Na marginesie - pozdrawiam
(nawiasem)
nadesłał mr_kacy dnia 11-12-2004, 17:43
[tożsamość niepotwierdzona]P.S. Oczywiście między znaczkami ">" a "?" miało być "pasujące trybiki". Zapomniałem, że pewnych znaczków nie powinno się używać.
nadesłał mr_kacy dnia 11-12-2004, 17:46
[tożsamość niepotwierdzona].
nadesłał Rabarbar dnia 11-12-2004, 19:59
[tożsamość niepotwierdzona]cóż, gubię się w tej sytuacji, ale z doświadczenia wiem jedno - któryś z dorosłych musi zrobić pierwszy krok na drodze do porozumienia. Tym kimś musi być ktoś, kto jednocześnie namieszał w głowach zwykłym obywatelom RSOT, a jednocześnie zaczął tę niejasną atmosferę nienawiści nieznaną dotąd naszej szkole, chociaż wiem, że pani Starczewska na porozumienie jest zawsze gotowa
pzdr.
nadesłał muminek dnia 12-12-2004, 10:30
[tożsamość niepotwierdzona]ja nie pisalem zadnego komentarza antysemickiego, a to ze misiek to ja jest prawda.pozdrawiam

ps.

ciekawe co bylo w mojej wypowiedzi antysemickego?
czy to ze w pierwszych slowach napisalem iz sznuje Zydow za to jacy sa konsekwentni? moze mi wyjasnisz?
nadesłał darek dnia 12-12-2004, 12:04
[tożsamość niepotwierdzona] i nie jestem zaden stochacy,wypraszam sobie
nadesłał darek dnia 12-12-2004, 12:05
[tożsamość niepotwierdzona]A ja chciałam bardzo podziękować pani Starczewskiej za list, tak szczery i osobisty. Dobrze się stało że Pani przemówiła. Jestem pełna podziwu. Życzę odwagi i siły.
nadesłała agata s dnia 12-12-2004, 12:42
[tożsamość niepotwierdzona]Odnośnie powracającego tematu odprawy.
Kodeks pracy pewne kwestie reguluje:
Art. 30. § 1. Umowa o pracę rozwiązuje się:
1) na mocy porozumienia stron,
2) przez oświadczenie jednej ze stron z zachowaniem okresu wypowiedzenia (rozwiązanie umowy o pracę za wypowiedzeniem),
3) przez oświadczenie jednej ze stron bez zachowania okresu wypowiedzenia (rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia),
4) z upływem czasu, na który była zawarta,
5) z dniem ukończenia pracy, dla której wykonania była zawarta.
Art. 36. § 1. Okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nie określony jest uzależniony od okresu zatrudnienia u danego pracodawcy i wynosi:
1) 2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy,
2) 1 miesiąc, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy,
3) 3 miesiące, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 3 lata.
Art. 171. § 1. (100) W przypadku niewykorzystania przysługującego urlopu w całości lub w części z powodu rozwiązania lub wygaśnięcia stosunku pracy pracownikowi przysługuje ekwiwalent pieniężny.
Art. 172. (103) Za czas urlopu pracownikowi przysługuje wynagrodzenie, jakie by otrzymał, gdyby w tym czasie pracował. Zmienne składniki wynagrodzenia mogą być obliczane na podstawie przeciętnego wynagrodzenia z okresu 3 miesięcy poprzedzających miesiąc rozpoczęcia urlopu; w przypadkach znacznego wahania wysokości wynagrodzenia okres ten może być przedłużony do 12 miesięcy.
Przy okresie wypowiedzenia 3 miesiące pracodawca płaci:
Wynagrodzenie za 3 miesiące (z obowiązkiem świadczenia lub nie pracy na rzecz pracodawcy) + ekwiwalent za niewykorzystany urlop
Przy rozwiązaniu umowy o pracę za porozumieniem stron pracodawca płaci:
Odprawę w wynegocjowanej wysokości + ekwiwalent za niewykorzystany urlop

nadesłała Danuta Drzewiecka dnia 13-12-2004, 13:14
[tożsamość niepotwierdzona]WIDZE ZE NIKT MI NIE ODPOWIE CO BYLO ZLEGO W MOICH WYPOWIEDZIACH WNISKUJE ZE TAK SOBIE JE USUNIETO.TO JEST DEMOKRACJA.POZDRAWIAM REDAKCJE
nadesłał darek dnia 13-12-2004, 21:32
[tożsamość niepotwierdzona]To prawda, cenzura na BS jest wyjątkowo bezczelna.
nadesłał Tomasz Ode] dnia 14-12-2004, 03:01
[tożsamość niepotwierdzona]Dziękuję P.Krystynie Starczewskiej za ten list.Myślę że wszyscy na to czekali.
Do którejś z wypowiedzi nt audytu: celem audytu nie jest wykrycie oszustw ...itp, jeżeli przy okazji audytu - w trakcie jego przeprowadania, audytor wykrywa ,to oczywiście pisze o tym w raporcie lub w liście do zarządu. Intencją Komisji Rewizyjnej było zbadanie "zarzutów" zawartych w liście. Jak się Komisja dowiedziała, że audytor bada sprawozdania finansowe , a nie treść jakiś listów, to zmieniła zdanie, ale list i tak przekazano na ręce audytorów, którzy nie stwierdzili żeby treści tam zawarte miały jakikolwiek wpływ na rachunkowość stowarzyszenia i na wynik finansowy.
Prezes firmy - licencjonowany biegły rewident powiedział,że jedyna treść merytoryczna to była informacja o tzw. pożyczce kasjera z kasy.To był śladpoparty dowodami, na brak systemu kontroli wewnętrznej - kasa nie była poddana kontroli zbyt długo i nie było przepisów regulujących zasady i częstotliwość kontroli kasy.


nadesłał henryk kozłowski dnia 14-12-2004, 15:00
[tożsamość niepotwierdzona]...........
nadesłał mmalan dnia 18-12-2004, 13:47
[tożsamość niepotwierdzona]Uff ..... chyba wreszcie wracamy z dalekiej podróży.
Nie pierwszej i zapewne nie ostatniej w dziejach tej wyjątkowej szkoły stworzonej przez Krysie Starczewską.
Patrząc z daleka robiło wrażenie, że nad Bednarską rozszalał się tajfun, czy przeszło trzęsienie ziemi i nikt już i nic nie zostało na swoim miejscu. No, może z jednym wyjątkiem, jak zwykle, stojącym w oku cyklonu ...
Patrząc z dystansu budziło zdumienie, że zawieruchę tę wywołali ludzie, którym w krytycznych sytuacjach życiowych pomogła właśnie Krysia - nie oglądając się na konsekwencje swych "dyktatorskich" decyzji. A także ludzie, których "wychowała", z którymi pracowała, z których była dumna i którym ufała.
Robi wrażenie, ze zarówno Ona, ale co dziwniejsze również Oni, o tym zapomnieli - bo Krysi dewizę znamy wszyscy dobrze: "Rób swoje i nie oglądaj się za siebie".
Inne dewizy prezentują się tu dość mętnie.

Jeszcze mniej zrozumiały jest fakt, że raz na jakiś czas ktoś postanawia być sumieniem Bednarskiej, ktoś inny chce ją okiełznać, a ktoś domaga się dowodów miłości i dochodzi praw właścicielskich.
Przecież siła tego wybryku natury leży właśnie w tym, że Bednarska nie jest monolitem, że jest tyle Bednarskich ile wizji jej uczestników.
Pokażcie mi drugą taką szkołę gdzie na glos trąbki wszyscy: rodzice, uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy, absolwenci, rodzice absolwentów, wszelacy kombatanci łapią za broń i ruszają do boju.
Każdy w swoją stronę, z wizją swojej Bednarskiej w pałających oczach.
Nie wiadomo o co chodzi, kto mówi prawdę, a kto się z nią mija, kto kim manipuluje i po co - ale trzeba ratować. Bednarska w potrzebie!
I Wy mi mówicie, że Bednarska umiera?
No nie! Jeszcze nie.

Ale to się może w końcu kiedyś udać. Gdy dla swoich partykularnych celów lub fanatycznej, ksenofobicznej wizji Bednarskiej komuś wreszcie uda się zabić tę różnorodność, uda się zamknąć te otwarte dla wszystkich drzwi. Komuś, kto zdoła przekonać większość, że ważniejsze są sprawozdania finansowe zgodne z obowiązującą ustawą od wrażliwości na nieszczęście i niesprawiedliwość losu, gdy przestaniemy dostrzegać różnicę między naiwnością i wielkodusznością.
To się może udać, gdy zapomnimy, co leżało u podstaw Bednarskiej - a zniechęcona Krysia nie zechce już walczyć o tę wizję!

Panie Janku (Vroobel'u, oczywiście - dobrze odmieniam?),
na Pańskie ręce pozwalam sobie złożyć serdeczne życzenia Wesołych Swiąt i Szczęśliwego nowego roku dla całej Bednarskiej.
A tak naprawdę życzę Panu wytrwałości, wyrozumiałości i dystansu nie tylko do siebie (ten wszyscy znamy!), ale i do ataków rzeczywistości. Podjął się Pan niełatwego zadania. Wszyscy wierzymy, że musi się udać.

Z wyrazami szacunku
-"Były pełnomocnik",ta pani od rezerwy.


nadesłał mmalan dnia 19-12-2004, 00:37
[tożsamość niepotwierdzona]Dziękuję pani mmalam za ten komentarz. Bardzo miło przeczytać głos rozsądny, pełen rozsądku i nadziei. Życzę wielu miłych spotkań w nadchodzące Święta i w całym Nowym Roku.
nadesłała daria p. dnia 19-12-2004, 11:11
[tożsamość niepotwierdzona]Żeby pocieszyć obie Panie, powiem że w mojej poprzedniej szkole jakieś obce babsko w ciągu jednego dnia (podczas wakacji z resztą) sprzątnęło cały zarząd, a dyrektora posłało na przymusowy urlop. Zrobiło to na tyle skutecznie, że pierwszego września wygłaszała do nas (mocno zdziwionych)jakąś mądrą i podniosłą mowę. Tak więc jeśli kogokolwiek trapia wyrzuty sumienia że demoluje starannie konstruowany image szkoły albo generalnie jest złym człowiekiem, to proszę się nie martwic - były już gorsze przekręty
Wesołych Świąt
nadesłał otffin dnia 19-12-2004, 12:01
[tożsamość niepotwierdzona]Do mmalan:

"Komuś, kto zdoła przekonać większość, że ważniejsze są sprawozdania finansowe zgodne z obowiązującą ustawą od wrażliwości na nieszczęście i niesprawiedliwość losu"

To znaczy kto pragnie do tego przekonać kogokolwiek? Myślę że nikt. Ale chyba nie należy olewać tego czy sprawozdania są zgodne z ustawą...
Pani chyba pracowała w szkole, to pewnie pani wie. Jeżeli pani tego nie wie to znaczy że robiła pani fachową naprawdę robotę... z duchem bednarskiej ;)

a tak ogólnie:

tak czytam i czytam i jak fajnie brzmią tu różne wypowiedzi:

"Ta to jest wredna i zła! Zła zła zła!
p.s.- życzę wesołych świąt pełnych pojednania i miłości do bliźniego."

Ale to super fantastyczne p.s.'y . Chyba chcecie pokazać jacy to jesteście na maxa tolerancyjni i dobrze wychowani i święci. Tylko przed tymi p.s.'ami jad spływa z waszych jęzorów. To dla mnie bardzo zabawne. piękna komedyjka. troszkę te wypowiedzi są sprzeczne wewnętrznie. ale co tam. to nie moje wypowiedzi, ja się za nie nie będę wstydził :)


nadesłał Rabarbar dnia 19-12-2004, 18:17
[tożsamość niepotwierdzona]mi ten list przede wszystkim sytuację wyjaśnił. Zdecydowanie wierzę Pani Starczewskiej. szczerze wierzę.
nadesłała gum dnia 10-12-2004, 18:59

Chciałabym bardzo podziękować Pani Krysi za napisanie tego listu, który daną sytuację jakoś wyjaśnia.
Ufam Pani Starczewskiej w tej sprawie i wierzę Jej całkowicie.
nadesłała Asinus dnia 10-12-2004, 20:05

Nie widzę powodów, żeby Pani Krysi nie wierzyć... Mi osobiście list wyjaśnił wreszcie całą tą absurdalną sytuację.
nadesłała zoha dnia 10-12-2004, 20:38

A ja chciałam bardzo podziękować pani Starczewskiej za list, tak szczery i osobisty. Dobrze się stało że Pani przemówiła. Jestem pełna podziwu. Życzę odwagi i siły.
nadesłała agata s dnia 12-12-2004, 12:42

Dziękuję pani mmalam za ten komentarz. Bardzo miło przeczytać głos rozsądny, pełen rozsądku i nadziei. Życzę wielu miłych spotkań w nadchodzące Święta i w całym Nowym Roku.
nadesłała daria p. dnia 19-12-2004, 11:11

Ja też uważam że jest Pani najlepsza. To byłem ja Jarząbek... trener trzeciej klasy.

:)

nadesłał Rabarbar dnia 19-12-2004, 18:25
[tożsamość niepotwierdzona]właśnie przeczytałam list p.Starczewskiej. Trochę wyjaśnił mi on sytuację, natomiast nie budzi mojego zaufania. Sformuowania typu "zwracam się do was, drodzy uczniowie - ratujcie szkołe"(w skrócie) są co najmniej podejrzane i pachną propagandą. Chociaż, wypowiedzi p.Nowickiej są jeszcze bardziej obłudne. No i nadal jestem w kropce, tyle,że wolę wierzyć p.Krysi. W końcu jakby to było gdyby dyektorka i założycielka konspirowała przeciwko swemu dziecku...Mam nadzieję, że się na Pani nie zawiodę, panie Krysiu.
Całuję i życzę ciepłych i pogodnych świąt
nadesłała nivea dnia 21-12-2004, 01:33
[tożsamość niepotwierdzona]No i udanego sylwestra:P
nadesłała nivea dnia 21-12-2004, 01:35
[tożsamość niepotwierdzona]Pani Małgosiu "Malan",
dziękuję.
Szczęśliwych Świąt

nadesłał Jan Vroobel dnia 21-12-2004, 17:20
[tożsamość niepotwierdzona]Bardzo przykro jest widzieć jak propaganda którą rozpuszczają nauczyciele (?) dociera do uczniów. Wypowiada się sporo osób z raszyńskiej, które zdaje się nawet p.Nowickiej nie znały. Wypowiadają się w stylu "wierzę Krysi, bo czemu miała by kłamać?"
A czemu p.Nowicka miałaby kłamać? Czy coś jest prawdziwe tylko dlatego że Krysia tak mówi?


nadesłał Alladyn dnia 31-12-2004, 00:23
[tożsamość niepotwierdzona]"Czy coś jest prawdziwe tylko dlatego że Krysia tak mówi? "
Chyba TAK. Bo przecież nawet Walne Zebraniie przyjęło uchwałę (na wniosek chyba Jasia Piotrusia (?)), mówiącą, że Towarzystwo WE WSZYSTKIM POPIERA PANIĄ KRYSTYNĘ STARCZEWSKĄ. A to chyba zobowiązuje...
nadesłał Ufający (a może Zaufany (?)) dnia 31-12-2004, 12:25
[tożsamość niepotwierdzona]Ha, ha, ha.
To bez sensu podejmować "uchwałę", że ktoś MA ZAWSZE RACJĘ. Nikt nie jest nieomylny. A pisanie, że Walne Zebranie (w domyśle WSZYSCY członkowie Towarzystwa) popiera "WE WSZYSTKIM" panią Starczewską, to jakaś kpina ze zdrowego rozsądku!

I nic mnie nie "zobowiązuje". Choćby nawet Sejm RP uchwalił, że pani S. ma zawsze rację.

PS: To na szczęście nie była żadna uchwała - Walne tylko "wyraziło "zaufanie i poparcie" dla działań pani Krystyny Starczewskiej" (cytat za BS). Należy podkreślić, że wiele osób nie było wcale "za" i że o tej godzinie w ogóle było już mało osób na sali.
nadesłał abc dnia 31-12-2004, 15:28
[tożsamość niepotwierdzona]Szanowni Czytelnicy,
Bardzo długo czekałam z komentarzem, gdyż komentowanie na gorąco nie jest dobrym rozwiązaniem. Trochę też miałam nadzieję, że sprawy się uciszą, szkoła będzie mogła odetchnąć. Kolejne wypowiedzi „henryka kozłowskiego” potwierdziły jednak moje wcześniejsze przypuszczenie, że milczenie powoduje tylko eskalację w atakach na mnie.
Nie będę się odnosiła do całości listu pani Krystyny Starczewskiej. Gdybym chciała to zrobić musiałabym dementować dziewięć zdań na dziesięć.
Tak to już jest widocznie, że „prawdziwy” i obowiązujący opis właśnie zakończonej wojny to ten, który podają zwycięzcy, a nie zwyciężeni. Nie darmo Ewa Korulska nazywa opis wydarzeń ostatniego półrocza zawarty w liście pani Starczewskiej - „wizją przeszłości”. Różni ludzie mają różne wizje i niekoniecznie muszą one mieć coś wspólnego z prawdą. Wizje zwycięzców nabierają mocy prawd oficjalnych i nie ma w tej chwili w szkole miejsca na inne prawdy poza oficjalnymi.
Ci, co przeżyli, wiedzą jak było, ci, co nie chcą wiedzieć– nie dowiedzą się, ci, co chcą znać swoją wersję (wizję) – pozostaną przy niej, widocznie tak im łatwiej. Nikt już nie pragnie wyjaśnień, bo ci, co chcieli cokolwiek wyjaśniać, dawno już o to zadbali, a inni prawdy znać nie chcą, bo tak im wygodniej, łatwiej, nie muszą nic przewartościowywać. Każdemu wolno wybierać swoją drogę i każdy kiedyś za swoje wybory płaci.
Niektóre sprawy jednak czuję się w obowiązku jeszcze raz spróbować wyjaśnić. Bo to rzeczywiście była wojna, tylko nie ja ją zaczęłam i nie w czerwcu, tylko pani Krystyna Starczewska jeszcze w listopadzie. Na początku była to „wojna podjazdowa”, a bronią w niej były plotki, obmowa, kłamstwa, a żołnierzami różni „hunwejbini”, potem nawoływanie do krucjaty pod hasłem „brońcie Bednarskiej, brońcie pani Starczewskiej”, gdy ponad 100, a może nawet 200 absolwentów zapisało się do Towarzystwa, nie dociekając, o co naprawdę chodzi. Na głos trąbki ruszyli do boju. Krucjata - Bóg tak chce. Bezmyślność to nie jest powód do dumy i do zachwytu nad szkołą, wbrew opinii „mmalan”.
Otwarcie zaatakowałam panią Starczewską – tak to prawda i jestem dumna, że zdobyłam się na tę otwartość i zrobiłam to pod własnym szyldem zamiast stosować metody moich przeciwników. To „smutny tekst ziejący wrogością i zajadły”. No cóż, może lepiej byłoby gdyby taki nie był, ale po pierwsze - nie umiem o brzydkich sprawach rozprawiać w piękny i życzliwy sposób, a po drugie - każdy może stać się „wrogi i zajadły”, kiedy widzi jak elegancko, aksamitnie, w rękawiczkach, pod pozorem troski o strukturę, niszczy się jego kilkuletnią pracę.
To była wojna, a może powstanie?. I wadliwa struktura szkoły była w niej tylko pretekstem. Gdyby naprawdę chodziło o strukturę szkoły, pani Starczewska jako jej autorka mogła na forum Zarządu stwierdzić, że jest to twór nieudany i jestem najgłębiej przekonana, że tak jak na jej życzenie i według jej projektu struktura została stworzona, tak samo na jej życzenie zostałaby przekształcona w takim kierunku, w jakim pani Starczewska życzyłaby sobie. Tak jak zawsze, Pani Starczewska nie uczyniła nawet takiej próby. Chociaż to byłoby takie łatwe. Bo tak naprawdę chodziło o stanowisko nazwijmy to dyrektora finansowego całości, obu szkół. Wiedza takiego człowieka jest rzeczywiście szeroka i de facto sprawuje on kontrolę (kontrola finansowa to już bardzo dużo) nad całością przedsięwzięcia. Miałam niewątpliwe nieszczęście sprawować tę rolę. Prawdą jest, że w ciągu ostatnich 1-2 lat zakres decyzji podejmowanych wyłącznie przez panią Starczewska ulegał – na skutek działań poprzedniego Zarządu – stałemu, choć niewielkiemu uszczupleniu.
To była wojna i niewątpliwie ja oraz ci, którzy myślą tak jak ja, ją przegrali. Tak bywa i rozsądni ludzie się z tym godzą. Ostatecznie to nie było pierwsze „powstanie” i myślę, że nie ostatnie.
Wydawało by się, że ci, co wojnę wygrali, zajmą się budowaniem - chociażby po to, aby udowodnić innym i sobie też, że wojnę wytoczyli „dla dobra”. Ale ci, co wygrali, w niewielkim stopniu zajęli się budowaniem Sądząc z protokołów zarządu (a raczej z ich publikowanych wyjątków) daleko im do odbudowania chociażby tego, co zniszczyli. Zajmują się natomiast „polowaniem na czarownice”. Rozumiem, że potrzebny będzie ktoś, na kogo będzie można zwalić winę za złe gospodarowanie, za załamanie finansowe szkoły, za podwyżki czesnego bardzo wysokie i zbyt małe w stosunku do nich zmiany na lepsze. Zawsze szuka się czarownic, kiedy coś jest nie tak i potrzebny jest winny „dla ludu”. Może to wyraz lęku przed tym, na jakiej pozycji znajdzie się szkoła po rankingu na podstawie wyników nowej matury, może przed tym, że ktoś wreszcie przyjrzy się wynikom w gimnazjum, może przed tym, jak poradzą sobie uczniowie klas IB, może to lęk przed tym, że zaczną odchodzić najlepsi nauczyciele… nie wiem.
Stąd legendy o braku rezerwy, niekontrolowanym przeroście wydatków nad przychodami, przygrażanie kolejnym audytem, wieloznaczne, a właściwie jednoznaczne aluzje, jakobym niewłaściwie zarządzała majątkiem szkoły.
Powtarzam jeszcze raz: szkoła w dniu 31.08.2004 r. była dobrze zaopatrzona w sprzęt, wyremontowana w miarę możliwości, z zapasem finansowym przerastającym legendarne 400 tys. złotych [na 31 sierpnia, czyli tuż przed dużymi wpływami z racji czesnego w dwa tygodnie po wypłatach pensji (do dnia wypłaty poborów powinno wpłynąć około lekko licząc 400-450 tys, a właściwie dużo więcej, bo wpłaty w wakacje były bardzo, bardzo niskie i we wrześniu powinny zacząć wpływać pieniądze nie zapłacone za wakacje być może nie zapłacone w terminie z powodu zmiany konta), wynosił on według stanu kont i kasy około 69o tysięcy, przy zobowiązaniu remontowym około 130 tys płatnym we wrześniu]. Co się z tym wszystkim stało po 1 września, że teraz jest tak źle? Nie wiem. Sądzę jednak, że tzw. rezerwa/zapas ciągle jeszcze jest - rozdzielona pomiędzy 3, a może 4 podmioty i może w pewnym momencie zostanie ujawniona jej obecność jako sukces nowego zarządu. Albo skutkiem niegospodarności, braku kontroli nad wydatkami rzeczywiście w ciągu tych 3 miesięcy znikła. Mimo wszystko nie sądzę, aby wydatki ponoszone przez zarząd w celu wdeptania mnie w ziemię i dla obrony „wizji przeszłości” (ekspertyzy prawne, na podstawie których można by wyrzucić mnie z TP I SLO, a Marię Jackl z pracy, koszt kolejnego audytu, który ma udowodnić moją co? .. no ogólnie winę) aż tak bardzo uszczupliły majątek szkoły.
Nowy zarząd na jednym zebraniu uchwalił, że pan Lisiecki ma mnie zapytać, co z rezerwą. Czekałam pełna nadziei, że wreszcie uda się cokolwiek wyjaśnić, nikt się do mnie nie zwrócił przez miesiąc, a na następnym zebraniu zarząd anulował tę uchwałę. Bo tak naprawdę nowy zarząd nie chce tego wiedzieć.
Ci, co się nie znają na finansach, nie chcą nic zrozumieć, a ci, co się znają, robią wszystko, żeby nikt nic nie zrozumiał. A wydawałoby się, że moje „ogrodnicze” wyjaśnienia są takie przystępne, dziecko by zrozumiało (ale musiałoby chcieć).
Z tego polowania na czarownice pochodzi też stwierdzenie, jakobym po odejściu ze szkoły - powodowana nienawiścią – dalej prowadziła wojnę przeciw szkole.
Po odejściu ze szkoły nie szukałam pomocy ani w szkole, ani poza szkołą, nie odezwałam się też publicznie ani razu z własnej inicjatywy, wyłącznie w obronie przed niewybrednymi atakami. Jeżeli w którejś z moich, nieraz dyktowanych emocjami, wypowiedzi uraziłam osoby niebiorące udziału „w wojnie” – żałuję tego i przepraszam je. Jestem głęboko przekonana, że treść ataków na mnie znana była dyrektorom szkół, ale żaden z nich nie próbował położyć im kresu. Martwi mnie to nie tylko ze względu na mnie (może nie musiałabym bronić się sama podsycając tym samym chcąc-nie chcąc emocje), ale przede wszystkim ze względu na szkołę i wzór dawany uczniom.
Niemniej, jak już wspomniałam w ostatniej mojej wypowiedzi z 5 grudnia, toczenie tej wojny zaczepno (ze strony „hunwejbinów pani Starczewskiej”)- obronnej (z mojej strony) na tym forum uważam za wysoce niestosowne.
Sprawy szkoły są dla mnie sprawami minionymi i nie pragnę o nich dyskutować publicznie, ani zajmować się nimi bardziej niż każdy, kto ją musiał opuścić. Mam jeszcze bardzo, bardzo wiele miłych wspomnień, a rozczarowania wobec ludzi… cóż - uczą nas wiele. Na pewno będę z daleka kibicowała Bednarskiej, bo jakaś część mojego serca zawsze tam zostanie, ale… pożegnania są nieodłącznym elementem naszego życia.
Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała zabierać głosu.
Wszystkim uczniom i tym spośród pracowników obu szkół, którzy nie dali się wciągnąć w nagonkę na mnie, wszystkim przyjaciołom z Bednarskiej życzę, aby rozpoczęty rok 2005 i następne nadchodzące lata były dla szkoły lepsze niż ten ostatni.
A maturzystom - świetnej studniówki i oczywiście znakomitej matury.



nadesłała Magdalena Nowicka dnia 03-01-2005, 20:32
[tożsamość niepotwierdzona]Pani Magdo, a moze by pani opublikowala na Bednarszoku te zarzuty wobec Krysi, zebysmy wszyscy wiedzieli o co chodzi...np. w liscie otwartym "jak to wygladalo z mojej strony"? Nie z nienawisci i checi podburzania, tylko raczej jak Krysia z zatroskania i checi pokazania prawdy...;-)
nadesłał :-)) dnia 04-01-2005, 09:39
[tożsamość niepotwierdzona]Pani Magdo, a moze by pani opublikowala na Bednarszoku te zarzuty wobec Krysi, zebysmy wszyscy wiedzieli o co chodzi...np. w liscie otwartym "jak to wygladalo z mojej strony"? Nie z nienawisci i checi podburzania, tylko raczej jak Krysia z zatroskania i checi pokazania prawdy...;-)
nadesłał :-)) dnia 04-01-2005, 09:39
[tożsamość niepotwierdzona]NaJLePsZY SpOsÓb Na PoKoNaNiE CzKaWkI
To ŚwIErZuTkIe TruSkAwKi gul...

A ja tam wierze p. dyrektor
Krysia Starczewska RuleZZZZZZzzzzzzzzzzzzzz
nadesłał Ktoś dnia 10-01-2005, 19:16
[tożsamość niepotwierdzona]Chcialbym poinformaowac niezorientowanych, ze Tworki sa dzielnnica pruszkowa a nie tylko szpitalem. A ze przez przypadek jestem mieszkancem tej jak ze zacnej dzielnicy uwazam, ze nie zasluzyla sobie na jakies nie jasne metafory z jej udzialem, ktore w pewien sposob ja oczerniaja. :D

P.S. Do Tworek mozna dojechac jedynie WKD:D
P.P.S Rozumiem, ze toczy sie tu bardzo powazna rozmowa, a moj post nie jest zbyt adekwatny do powagi, ale wybaczvcie musialem...
nadesłał zgadniejcie kto?? dnia 17-01-2005, 18:51
[tożsamość niepotwierdzona]Chcialbym poinformaowac niezorientowanych, ze Tworki sa dzielnnica pruszkowa a nie tylko szpitalem. A ze przez przypadek jestem mieszkancem tej jak ze zacnej dzielnicy uwazam, ze nie zasluzyla sobie na jakies nie jasne metafory z jej udzialem, ktore w pewien sposob ja oczerniaja. :D

P.S. Do Tworek mozna dojechac jedynie WKD:D
P.P.S Rozumiem, ze toczy sie tu bardzo powazna rozmowa, a moj post nie jest zbyt adekwatny do powagi, ale wybaczvcie musialem...
nadesłał zgadniejcie kto?? dnia 17-01-2005, 18:56
[tożsamość niepotwierdzona]A tuż obok Tworek jest naturalnie Komorow - i tez specjalizuje sie w rozlicznych przypadkach rozdwojenia jazni u rekinow finansjery. Wiec jesli nie Tworki bo maja zla prase to zapraszamy do Komorowa
nadesłała Reklama dnia 19-01-2005, 07:36
[tożsamość niepotwierdzona]dedykacja dla Magdy Nowickiej

DLACZEGO DĄŻĄC DO MĄDROŚCI, CELOWO JĄ POMIJASZ W OBAWIE, ŻE CIĘ DOSIĘGNIE I ZROZUMIESZ PRAWDĘ? (Wilhelm Ockham 1300-ok. 1349 – średniowieczny teolog i filozof franciszkański)
nadesłał xyz dnia 21-01-2005, 01:28
[tożsamość niepotwierdzona]A moze po prostu zamaiast pisać wiele ważnych mądrych ale i czasem przykrych słów warto już tylko milczeć wstydząc sie za maluczkich ? Cisza jest czasem bardziej wymowna od wrzawy.
nadesłał kzdnfvbjShf dnia 21-01-2005, 11:45
[tożsamość niepotwierdzona]Niech obie strony zamilkna, to bedzie optymalne rozwiazanie.
Pozdro
nadesłał ;) dnia 21-01-2005, 21:27

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone