"BednarSzok" był Niezależnym Internetowym Serwisem Informacyjnym poświęconym Zespołowi Szkół "Bednarska". Działał w latach 1999-2006.
Poniższe informacje prezentowane są wyłącznie dla celów archiwalnych.
 
Szukasz oficjalnej strony Bednarskiej? www.bednarska.edu.pl
11.12.2017, imieniny Biny, Damazego, Waldemara
BednarSzok >> Bednarski Danton

Newsy


Bednarski Danton
by k [13.12.2005]
[pozew]Sebastian Matuszewski, nauczyciel filozofii na Bednarskiej, a także absolwent z rocznika Fuksów, złożył dziś pozew do Sądu Szkolnego w związku z organizacją jasełek. Jest on przeciwny przymusowi pracy przy przedstawieniu bożonarodzeniowym, podpierając się prawem szkolnym i państwowym - uważa on, że godzi to w osoby innych niż katolickie wyznań i osoby niewierzące. Sebastian Matuszewski także w poprzednich latach był przeciwny organizacji jasełek w ogóle, jako święta o charakterze religijnym.
Sąd zajmie się pozwem tuż po zaprzysiężeniu sędziów na posiedzeniu Sejmu 20 grudnia, zaś już dziś zapraszamy do dyskusji.

Przeczytaj pozew Sebastiana Matuszewskiego


K   O   M   E   N   T   A   R   Z   E
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A tak w ogole, to wybory ktore wlasnie sie odbyly powinny zostac uniewaznione albo cos w tym stylu. Komisja wyborcza uznawala za niewazne karty do glosowania na ktorych znajdowaly sie dodatkowe napisy wykonane np. dlugopisem. Ordynacja wyborcza nic o tym nie mowi, jedyne mozliwe powody uniewaznienia glosu opisuje ten punkt:
13 GŁOS NIEWAŻNY
Za nieważny uznaje się głos, jeżeli -
- na karcie do głosowania postawiono więcej znaków X, niż pozwala na to sposób głosowania.
- karta jest całkowicie przedarta.

Fajnie miec Bastego, bo moze i w tej sprawie nas wyreczy i zlozy pozew?
nadesłał akcent dnia 14-12-2005, 00:25
[tożsamość niepotwierdzona]Panu Matuszewskiemu najwyraźniej się w głowie przewróciło. Przyznam że ów pozew - o ile nie jest wyłączenie quasi prawną ekwilibrystyką dla zabicia czasu - jest po prostu niesmaczny.
Ucinając polemikę, na którą po prostu nie mam ochoty proponuję p. Matuszewskiemu wyjazd do Korei Północnej bądź inną Białoruś, gdzie - obiecuję - nikt nie będzie nikogo zmuszać do wystawiania jasełek. W ostateczności - zabranie się z Jerzym Urbanem na święta BN na Kajmany.
Amen.
nadesłał ot tak. dnia 14-12-2005, 07:03
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Życie społeczne powinno moim zdaniem opierać się bardziej na życzliwej tolerancji niż na suchej literze prawa. Niech katolicy organizuja jasełka przy życzliwej współpracy ateistów, a ateiści niech zasną w Wigilię spokojnie w świadomości, że NIKT WAŻNY SIĘ TEJ NOCY NIE NARODZIŁ...
nadesłał Tytus Izdebski dnia 14-12-2005, 08:32
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Tym razem chyba jednak nie o to chodzi, ze w ogole nie powinno byc jaselek, a o to, ze uczniowie sa zmuszani do ich przygotowywania! Tak ja rozumiem to, co przed chwila przeczytalem... Nie mam nic przeciwko temu, zeby chetni katolicy zorganizowali sobie jakies wystepy czy cokolwiek, ale czemu ja musze brac w tym udzial?

A co do komentarza "ot tak." - jestem przekonany o tym, ze Sebastian uwaza za bardzo istotna wolnosc wiary w Polsce, ale zwroc uwage na fakt, ze to wlasnie ta wolnosc dopuszcza rowniez taka opcje jak ateizm. Wiec to raczej sytuacje przymuszania uczniow do pracy nad jaselkami uwazam za porownywalna do tej na Bialorusi.
nadesłał R dnia 14-12-2005, 15:05
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]P. Tytus ma rację. Z bardzo wielu powodów możemy nawzajem się obrażać albo traktować czyjś wysiłek i pracę jako podmiot szyderstw. Czułbym się na miejscu p. Sebastiana zniesmaczony docinkami o Korei Płn., a na miejscu osób przygotowujących przedstawienie mające uświetnić szkolne święto - co najmniej zagubiony. Okazuje się, że robią coś złego! No, nieźle.
Ukłony

ps. Gdyby w szkole przygotowano przedstawienie z okazji rocznicy narodzin Diderota, to przyszedłbym - nie ze względu na niego, polakożercę, lecz ze względu na moich kolegów, którzy zapraszają mnie, by poczęstować swoim świetem. Tak buduje się wspólnotę.
ps. To nie katolicy przygotowują występ teatralny n Wigilię, lecz uczniowie obojętnej religii (a nieraz pewno żadnej).
nadesłał wrobel dnia 14-12-2005, 16:16
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Czy uwaza Pan zatem przymuszanie uczniow innego wyznania, zalozmy - zydow, do uczestniczenia w katolickich zwyczajach i obrzedach za normalne?

Pozdrawiam serdecznie.
nadesłał R dnia 14-12-2005, 17:03
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A) Przymuszanie do udziału w obrzędach... - no, a jak Pan myśli? Co ja uważam?
B) Przymuszanie do udziału w katolickich zwyczajach? j.w.
C) ale... Można wiele napisać o tym, czym są katolickie zwyczaje. Łamanie się opłatkiem może być "katolickie", może być bezwyznaniowe (tak zresztą jest najcześciej). Na Bednarskiej jest bezwyznaniowe, coś o tym mogę chyba powiedzieć. Takoż kolędy są tradycją, nikt śpiewający nie może być podejrzewany o deklarację wyznaniową (i tak wielu nie śpiewa, szkoda).
D)Dywagujemy teoretycznie. Przedstawienie jasełkowe pierwszych klas nie jest katolickim zwyczajem i obrzędem. A udział w nim nijak się ma do prywatnej czy publicznej religijności. Zachwalając obrazy Caravagia nie stajemy się chrześcijanami, a grając w "Czarodziejskim flecie" nie deklarujemy sympatii masońskich.

Pozdrawiam, korzystam z okazji by przesłać Panu i wszystkim dyskutantom szczere życzenia mnogości Łask Bożych oraz ducha wspólnoty w nadchodzącym roku 2006
nadesłał wrobel dnia 14-12-2005, 17:39
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Wielce Szanowny Panie Dyrektorze,

Pański post jest niejasny. Pozwoli Pan, że go dointerpretuję. Ponieważ - podobnie jak ja - nie odpowiada Pan na anonimowe posty, chce Pan powiedzieć, że to ja (obok niezidentyfikowanego "ot tak") obrażam innych i traktuję cudzy wysiłek jako podmiot szyderstw. Jako żywo, nie znajduję w moim pozwie ani jednej obelgi ani szyderstwa. Może chodzi o to, że obelżywe lub szydercze jest używanie kalendarza rewolucyjnego obok kalendarza katolickiego? Zapewniam, że nie taka była moja intencja - intencją było wskazanie, że istnieją ludzie przywiązani do odliczania lat od innych wydarzeń niż narodziny Jezusa, a więc ludzie inaczej postrzegający to, co ważne i to, co mniej ważne w historii świata i ludzkości.

Kilka lat temu Izabela Filipiak napisała dobry felieton na temat szczególnej wrażliwości polskiej; nazwała ją "kulturą obrażonych". Nie można obrażać się o wszystko. Ja na przykład wcale nie jestem obrażony, że przedwczoraj podczas Rady Nauczycieli przez godzinę nie chciał Pan dopuścić mojej wypowiedzi, a potem zrugał za to, że głośno upomniałem się o głos - przeciwnie, jestem tym rozbawiony, bo pewien jestem, że nie chciał mnie Pan w ten sposób upokorzyć w oczach innych nauczycieli i zaproszonych uczniów.

Obraża natomiast zdrowy rozsądek, że próbuje Pan przedstawić mój pozew jako przeciwny uczniom z pierwszych klas, którzy przygotowują przedstawienie. Ja się sprzeciwiam nauczycielom, którzy nakazali im to robić, a o uczniów dbam, bo postawiono ich przed niewygodnym wyborem: sprzeciwić się - po ledwie trzech miesiącach spędzonych na Bednarskiej - ulubionym wychowawcom czy zagryźć wargi i zrobić, co nieopatrznie, z pewnością bez złej woli, im kazali. Złe nie jest to, że uczniowie przygotowują jasełka. Złe jest to, że robią to z nakazu.

Warto być może przypomnieć, że wnioskuję do Sądu nie o zawieszenie tegorocznej imprezy, ale o orzeczenie, że jest ona niezgodna z prawem, oraz o zabronienie takich praktyk w przyszłości.

Z szacunkiem

-------------------------

Drogi Tytusie,

Nikt nie twierdzi, że Jezus z Nazaretu to nikt ważny. Jeśli odniosłeś takie wrażenie, to jest ono mylne.

Pozdrawiam

-------------------------

Miły Regisie,

Dziękuję za słowa poparcia. Nie przesadzałbym z tą opresją jak na Białorusi, oni mają gorzej.

Pozdro

-------------------------

Tajemny Akcencie,

Gdyby się okazało, że masz rację, to skandal, ale i tak sprawa jest zawiła. Tak czy inaczej nie wypada mi się tym zajmować, bo nie wszedłem do Sejmu. No ale tytułem komentarza: Nie wiadomo, czy wyniki zostały ogłoszone... Listy nauczycieli nie ma... Jeśli zostały ogłoszone, to minęło 7 dni od ich ogłoszenia i nie można się już odwoływać. Jeśli nie, to Sejm zbierze się 20-go w zagadkowym składzie.

Pozdrawiam

-------------------------

Szanowny Redaktorze k,

Piszesz, że byłem "przeciwny organizacji jasełek w ogóle, jako święta o charakterze religijnym". Dokładniej: o ile pamięć mnie nie zawodzi, dotychczas występowałem do Rady Szkoły z sugestią, by msze na początku roku nie były firmowane przez Władze Szkoły oraz by Wigilia nie była organizowana przez Władze Szkoły, zarazem jednak by życzliwie tolerować organizowanie tych imprez przez chętnych.

Zwracałem się też dwukrotnie do Rady Nauczycieli i Dyrekcji z prośbą, by podczas układania siatki godzin, i tak już napiętej, nie traktować zajęć katechetycznych na równi z kursowymi przedmiotami, ale tak jak wszystkie inne fakultety. Protestowałem też, gdy (bodajże na początku zeszłego roku szkolnego) religia katolicka znalazła się w planie lekcji.

Pozdrowienia i wyrazy braterstwa
nadesłał Basty dnia 14-12-2005, 17:39
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Panie Sebastianie, bracie i kolego,

pański post jest jasny. Nie wiem co prawda nic o używaniu przez Pana kalendarza rewolucyjnego i sam się sobie dziwię, że zdołałem mimo tej niewiedzy ustosunkować się do faktu jego używania! Bez niepotrzebnej skromności powiem, że to dowód, jednak, geniuszu.

Tak, niestety Pańska akcja może przynieść nieoczekiwany przez Pana skutek, o którym pisałem. Ba, Kuba stzela, Istota Najwyższa kule nosi.

Wiem, że w każdej klasie wychowawcy przyszli z pewnym pomysłem na jasełka, nie z nakazem. Nie tylko Pan, drogi Panie Sebastianie, dba o uczniów.

Teraz muszę się odłączyć od komputera, niemniej zaręczam o trwaniu w łączności duchowej

Ps. Faktycznie, prowadząc obrady bywam nadmiernie wojowniczy. Przepraszam. Chciałem, by jak najwięcej osób się wypowiedziało - i by dojść do konluzji. Przy okazji dziękuję za obecność i (mimo wszelkich przeszkód) cenną i miła memu sercu wypowiedź.

nadesłał wrobel dnia 14-12-2005, 18:36
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]> NIKT WAŻNY SIĘ TEJ NOCY NIE NARODZIŁ...

Data oczywiście jest symboliczna, ale chyba trzeba przyznać, że Chrześcijaństwo miało wpływ na historie Europy(czy w dobry, czy zły sposób to inna sprawa).

Z tego co wiem, Jezus z Nazaretu jest postacią historyczną

> był przeciwny organizacji jasełek w ogóle, jako święta o charakterze religijnym.

Wydaje mi się(nie jestem na Bednarskiej, więc stoje trochę z boku i mogę nie znać wszystkich stron tej sprawy), że udział nie powinien być obowiązkowy(trudno wyobrazić mi sobie dlaczego, ale ktoś miałby ważny religijny powód, dlaczego nie), ale nie-chrześcjanie moim zdaniem powinni przyjść w ramach tzw. kulturo/religioznawstwa(podobnie jak, z wyjątkiem podanym wcześniej, na święta innych religii mogliby przyjść chrześcijanie/ect., o ile 'przepisy' religijne na to pozwalają).

Pozdrawiam
nadesłała Sarmata dnia 14-12-2005, 19:06
[tożsamość niepotwierdzona]" VI. Polecenie wystawienia jasełek zostało wydane przez Radę Nauczycieli...
VII. Zwracam się do Sądu z wnioskiem o orzeczenie niezgodności zarządzenia Rady Nauczycieli opisanego w (I.) z Prawem Szkolnym ..."

Mam taką obawą, że Sąd będzie rozstrzygał zgodność z prawem zarządzenia, które nigdy nie powstało - bo moim zdaniem Rada Nauczycieli w ogóle się tą sprawą nie zajmowała. Jeżeli nie mam racji, to proszę autora pozwu o podanie daty posiedzenia Rady i treści powziętej uchwały.

W kwestii, o którą chodzi naprawdę, myslę sobie tak.
Jakiś nauczyciel namawiał jakiegoś ucznia do wzięcia udziału w jasełkach; namawiał na tyle usilnie, że uczeń ów odebrał to jako przymus. I wyszło bardzo niefajnie.
Bardzo niefajnie na poziomie relacji między uczniem i nauczycielem, nie zaś na poziomie sporu o świeckość państw i ustrojów. Więc może wróćmy z tą dyskusją na poziom relacji między ludźmi i pozwólmy zainteresowanym, by swoje intencje sobie wytłumaczyli.
Pozdrawiam
Anna Olszańska
nadesłał AO dnia 14-12-2005, 21:26
[tożsamość niepotwierdzona]To jest bardzo sympatyczne szaleństwo, które będzie miało niestety jeden, nie przewidziany jak sądzę ,skutek: umocni wróblowy dyktat.

Natomiast przypominam sobie moją rozmowę z panem Matuszewskim. Dwa lata temu, u początków "afery moczowej". Pan Matuszewski ps. "Basty" popierał wówczas obowiązkowe testy. Rozumiem, że był dwa lata przed lekturą art. 31 Konstytucji RP.

A może "sprzeciwić się - po ledwie (...) miesiącach spędzonych na Bednarskiej" jest trudno, niezależnie od wieku?


nadesłał O dnia 14-12-2005, 22:04
[tożsamość niepotwierdzona]Zawsze zachwycała mnie wielokulturowość naszej szkoły. Z radością patrzyłam, jak bez większych zgrzytów, dzieciaki układają sobie wzajemne relacje religijne. Może dlatego, że dorośli tym nie sterowali.
W Polsce religia dość często miesza się z tradycją. Mam wielu znajomych innej wiary, którzy w Święta dzielą się opłatkiem, siadają do wigilijnej kolacji,bo taki jest obyczaj.
Nie chciałabym, abyśmy szli w kierunku francuskiej poprawności we wszystkim, bo to prowadzi do pustki. Już dziś w tamtejszych szkołach nie wolno ustawiać choinek, śpiewać kolęd, obchodzić czegokolwiek... Polska przez wieki pokazywała, że jesteśmy krajem otwartym, o pięknej kulturze, do której wielu wyznawców innej wiary niż katolicka dołączyło, nie zmieniając swoich przekonań religijnych i nie czując się urażonymi.
Czy choinki też nie ustawiać, bo zmusza się przechodzącego ateistę do patrzenia na nią ( choinka jest świecką tradycją, ale jednak kojarzona jest głównie ze świętami chrześcijańskimi).
Może nie dajmy się zwariować.
Ja w każdym razie z takiej poprawnej we wszystkim szkoły moje dzieci zabrałabym natychmiast.
nadesłała mama dnia 15-12-2005, 13:49
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]> ( choinka jest świecką tradycją, ale jednak kojarzona jest głównie ze świętami chrześcijańskimi).

Z tego co wiem, nie tyle świecką, co pogańską.
Nie zmienia to oczywiście sensu ani słusznosci wypowiedzi.

We Francji jest tak dziwnie, że można można wysyłać dużego krasnoludka ubranego na czerwono(niewiadomo dlaczego nazwanego 'świętym', co 'powinno' być zabronione, bo święci sugerują, że jest to związane z religią chrześcijańską ;) ), a gdyby ktoś chciał wysłać kartkę świąteczną ze Świętym Mikołajem [z Mitry] lub, 'co gorsza', ze Świętą Rodziną...

W ogóle to czy sama nazwa nie obraża religii?
Nazwy [b]Christ[/b]mas czy [b]Boże[/b] Narodzenie powinny być zabronione... ;)

Pozdrawiam
nadesłała Sarmata dnia 17-12-2005, 09:44
[tożsamość niepotwierdzona]>W ogóle to czy sama nazwa nie obraża religii?
To jakieś chore deja vu. Ja już w dzieciństwie przerabiałem takie ateistyczne idiotyzmy:
"dziadek mróz"; "dzień zmarłych", etc.

W szerszym kontekście problemem środowisk lewackich w Polsce (niektórych mentorów kompleksu Raszyńska/Bednarska ze środowisk UW/Gazeta Wyb. również) jest absurdalne rozumiane pojęcie wolności jak i tolerancji. Wygląda to w uproszczeniu tak że agresywna mniejszość w imię tych idei próbuje narzucać swoje poglądy większości.

Polska posiada swoją własną specyfikę, historię, kulturę, także religię.
Próby zmieniania Polaków wciskając im "że są ciemni" kończy się źle dla tych, którzy sobie na tego typu retorykę pozwalają.
W ostatnich latach doświadczył tego Mazowiecki przegrywając z Wałęsą (że ‘prostak’), doświadczył tego Tusk ('moherowe berety') i doświadczają tego środowiska feministyczne i homoseksualne. Może należałoby zacząć uczyć się wyciągać lekcje z historii?

I żeby było jasne: nie jestem jakimś nawiedzonym ortodoksem - jedynie zwracam uwagę że wolność to nie anarchia.
Jeśli nawet któryś z nauczycieli dostaje alergii na myśl o jasełkach to niech będzie świadomy jednego: nie po to poświęciłem dobrych pare lat życia na to żeby moje dziecko nie dorastało w ateistycznym PRL, aby teraz któryś z nauczycieli robił wodę z mózgu mojemu dziecku _wypaczając_ pojecie wolności.
Pragnę aby moje dziecko poznało swoja kulturę, a także religię. Gdy dorośnie - sam wybierze czy chce pozostać katolikiem, a moze stać sie żydem, agnostykiem czy masonem. Jako rodzic chcę jednak dziecku przekazać to co w moim odczuciu ważne.
A jasełka są częścią polskiej kultury i historii, co pan od filozofii - zamiast tupać i robić sobie tanie publicity - winien wreszcie zrozumieć.
.
nadesłał ot_tak dnia 17-12-2005, 21:19
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Drogi Panie Tomaszu,

Ex ungue leonem, pozwolę więc sobie na odpowiedź mimo brak sygnaturki.

Nie rozumiem zupełnie pierwszego akapitu; co do drugiego - popieram ustawę o sankcjach po dziś dzień i mam, by to robić, dobre argumenty, które chętnie przedstawię, kiedy ruszy wreszcie proces stwierdzania przez Sąd Szkolny zgodności ustawy z nadrzędnymi aktami prawnymi. Prośba Anny Dzierzgowskiej o orzeczenie w tej sprawie od lat leży w Sądzie.

Życzenia wszystkiego dobrego

-------------------------

Szanowna Koleżanko Anno Olszańska,

Sąd rzecz jasna nie będzie rozstrzygał zgodności praw i zarządzeń, które nie istnieją, choć istotnie to nie Rada Nauczycieli zajmowała się sprawą jasełek. Zajmowała się nią Rada Wychowawców, ciało nieumocowane konstytucyjnie. Rada Wychowawców jest emanacją Rady Nauczycieli. Konstytucja Szkolna tłumaczy nam jednak, iż to "Rada Nauczycieli decyduje o wszystkich sprawach merytorycznych zgodnie z przyjętą przez TP PSLO strategią rozwoju Szkoły: ustala i przyjmuje program nauczania; ustala i zatwierdza program wychowawczy Szkoły" (4.3.3).

Jasełka były w intencji częścią programu wychowawczego lub merytorycznego Szkoły (jak to wynika z powyższych postów Pana Dyrektora oraz z przeprowadzonej z nim rozmowy). Wedle argumentacji moich oponentów zarządzenie dotyczące jasełek było słuszne właśnie dlatego, że wnoszą coś do programu Szkoły (poczucie wspólnoty, znajomość zwyczaju i t.p.). Nie można zarazem uznawać ich za wnoszące coś do programu i nie będące częścią odpowiedzialności Rady Nauczycieli.

W kwestii, o którą chodzi naprawdę, myślę sobie tak:

Nie było tak, że jeden uczeń był usilnie namawiany i poczuł się niefajnie. Było zaś tak, że uczniom i uczennicom (całym klasom) wydano polecenie, w wyniku którego część poczuła się nieswojo. To lepiej - bo gdyby ktoś był usilnie namawiany, byłoby to karygodne.

Mieliśmy tu, jak sądzę, do czynienia z dwiema przesłankami. Pierwsza to ta, że służy życiu szkoły, i służy dobrze, integrowanie społeczności wokół wspólnych przedsięwzięć. Bywa, że pomysły na te przedsięwzięcia wypływają z grona pedagogicznego - gorzej to, niż gdyby wypływały od uczniów, ale i tak dobrze. Zgadzam się z tą przesłanką: dobrze jest, gdy w szkole powstaje teatr, i dobrze, gdy ludzie przychodzą, by wspólnie go obejrzeć.

Przesłanka druga wiąże się ze znalezieniem okazji do wspólnej pracy. Problematyczna jest ta akurat okazja, wybrana dla wspólnej pracy. Wydaje mi się, że zbyt łatwo uznaliśmy, że tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia jest wspólna wszystkim, wszyscy więc zrobimy jasełka. Jest to schemat absolutnie dominujący w naszym kraju, powielany w dziennikach telewizyjnych i wielkonakładowej prasie; jego działanie będziemy obserwowali w telewizji i gazetach i w tym roku, tak jak co roku 1 listopada słyszymy w Wiadomościach, że "dziś wszyscy udaliśmy się na groby" (a przecież nie wszyscy). Po dwóch tygodniach telewizja przypomni sobie jeszcze o prawosławnych - są jeszcze tacy dziwni, co wszystko jak my, tylko później - i chwacit.

Dlatego zupełnie nie chcę przenosić się z poziomu dyskusji o świeckości na poziom rozmowy o poszczególnych decyzjach. Sam robię mnóstwo błędów i nie będę (skorzystam z bezbrzeżnej skarbnicy tradycji) szukał źdźbeł w oczach bliźnich. Dla mnie ważniejsze, by się to nie powtarzało.

Pozdrowienia

-------------------------

Szanowny Panie Dyrektorze

Pisze Pan: "Przedstawienie jasełkowe pierwszych klas nie jest katolickim zwyczajem i obrzędem. A udział w nim nijak się ma do prywatnej czy publicznej religijności. Zachwalając obrazy Caravaggia nie stajemy się chrześcijanami, a grając w "Czarodziejskim flecie" nie deklarujemy sympatii masońskich."

Ale przecież żeby tak z czystym sumieniem napisać, musi Pan obalić stwierdzenie z pozwu:

"II. Jasełka są przedstawieniem religijnym (w terminologii kościelnej - "misterium"), mającym na celu upamiętnienie narodzin Boga. Ich wystawienie jest zsynchronizowane z występującą w kalendarzu liturgicznym Kościoła rzymskokatolickiego Oktawą Narodzenia Pańskiego."

Dalej czytamy u Pana: "Wiem, że w każdej klasie wychowawcy przyszli z pewnym pomysłem na jasełka, nie z nakazem." Gdyby tak, też nieszczęśliwie. Władza nie powinna przychodzić do klas z pomysłami, które są religijnie nacechowane, bo jej przewaga jest za duża. Władza powinna natomiast wysłuchiwać chętnych uczniów i umożliwiać, o ile warunki pozwalają, zorganizowanie takich imprez przez nich samych.

Pokorny pracownik

nadesłał Basty dnia 17-12-2005, 21:34
[tożsamość niepotwierdzona]co do nienazywania Christams Christmasem, w bardziej poprawniejszych krajach to sie uprawia

no i w koncu jasełka to chyba jedno z najbardziej poprawnych przedstawien swiata na swiecie? wystepuja tam i ateisci (zwierzeta, bydlątka, żłób "moj ubogi żłobie, cóż ja widze w tobie"), i murzyni (jeden z 3), i arabowie (jeden z 3) i żydzi (Jezus), i inteligenci (ostatni z 3, niech bedzie), i kobiety, choc niepokalane ale na pewno feministki, a także, tak lubiani, przedstawieciele ludu, czy wrecz chłoporobotnicy (pasterze)

proponuje w ramach zemsty urzadzic obowiazkowe święto Kuczek, zobaczymy ilu uczniow przyjdzie budowac szalasy

protestuje przeciwko onegdajszemu mojemu udzialowi w przedstawieniach "teatrzyku zielona geęś"!!!

rany julek, niech bednarska nie staje sie karykatura bednarskiej!


nadesłała kizia dnia 17-12-2005, 23:23
[tożsamość niepotwierdzona]Czy w związku z zaistniałą sytuacją powinniśmy zaprzestać organizacji wigili szkolnych? Bo przecież one też są bardziej lub mniej katolickie. Kolędy, chionka, opłatek, te rzeczy... Uczniowie o niekatolickich przekonaniach mogą czuć się nieswojo będąc np. zmuszanymi do zawieszenia lampek w oknach. A właściwie może nie powinniśmy wcale rezygnować z nauki podczas "świąt"??? Niektórzy mogą czuć się oszukani, że z powodu jakiejś religii tracą ponad tydzień zajęć...
Mam wrażenie, że dyskusja toczy się niejako poza problemem. Problemem nie są przecież ani wigilia ani jasełka, tylko zmuszanie uczniow do ich przygotowywania. Mogę sobie wyobrazić , że ktoś może czuć się w takiej sytuacji nieswojo, uszanujmy jego wybór.
Smutne jest jedynie to, że słychać głosy wszystkich, oprócz samych przymuszanych uczniów. Jeśli naprawdę źle się z tym czują, to czemu sami nie wykażą żadnej aktywnośći i chowają sie za plecami Sebastiana. Argument o zaledwie trzymiesięcznym pobycie w naszej szkole i wychowawcach, ktorym nie chca się przeciwstawiać nie jest przekonywujący.
nadesłał mumak dnia 18-12-2005, 14:46
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Zajecze serca pierwszoklasistow...
nadesłał zinger z kfc dnia 18-12-2005, 17:53
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]A mi się cały czas wydaje, że jeśli ktoś w tych jasełkach nie chce grać, to po prostu nie gra. W naszej klasie na 23 osoby bierze w nich udział mniej-więcej 10. I może to jakiś wyjątkowo sprytny manewr "Władzy" naszej klasy, sprytny na tyle, że nawet go nie zauwazyłam i wciąż naiwnie wierzę, że gramy w jasełkach z własnej woli.
nadesłała gum dnia 18-12-2005, 18:44
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Szanowni,
mam do was parę rzeczy:
1)Religia katolicka przeplatała się prawie od zawsze (i nadal przeplata) z Polską i jej historią,
2)Jestem się w stanie założyć, że każde przedstawienie związane z inną religią byłoby przyjęte z entuzjazmem: "Będziemy bardziej tolerancyjni".
3) Gum, a ile gra osób z innych klas, i czemu te "zmuszane" nie mogą się jakoś wycofać?
Może się boją mieć inne zdanie, i w związku z tym twierdzą, że je zmuszono?
A jeśli nie, to oświećcie mnie proszę, bo jako obywatel Raszyńskiej oraz RP, [b] nie jestem[/b] sobie w stanie wyobrazić licealisty, który nie byłby w stanie odmówić nauczycielowi w szkole, w której nauczyciel absolutnie nie powinien się urazić, gdy uczeń ma inne zdanie...
nadesłał zweryfikowany_członek_społeczności_szkolnej dnia 18-12-2005, 22:20
[tożsamość niepotwierdzona]Kim jesteś Kiziu? W życiu nie czytalem tak genialnego komentarza.
nadesłał Alek Temkin dnia 18-12-2005, 23:58
[tożsamość niepotwierdzona]>>alek temkin

ironia czy ekstaza?

bo ja mam do siebie pare zarzutow o niedopracowanie:

1. wszyscy TRZEJ przybyli to intelektualisci roznych wyznan i kolorow, zampomnialam ze byli przeciez medrcami, slowo "krolowie" zdominowalo moj proces myslowy
2. jest takze przedstawiciel drobnego biznesu, mlody (tak! wtedy calkiem mlody, o czym sie zapomina przedstawiajac go w dluga siwa broda) ciesla
3. odebralamym sobie tez noty za styl. literowki i bledy stylistyczne sa niewybaczalne u kogos, kto miewal 6 z NOJu, a 5 z poldona, szczegolnie literowki w slowie CHRISTMAS (dlatego uproszczoneo je do XMAS)

nie powiem kim jestem, bo nie wiem co z ta ironia

poza tym i tak jestem stara i sie nie znamy
nadesłała kizia dnia 19-12-2005, 12:27
[tożsamość niepotwierdzona]Zawsze mozemy pójść jeszcze o krok dalej...
W Holandii o tych co przyznają się jeszcze do jakiejkolwiek wiary mówi się, ze są ciemni i zacofani. Na wszelki wypadek lepiej nie mówić o swojej religi; żadnych Świąt, żadnych obchodów, problemy same znikają!
I żeby nikogo nie urazić to zamiast życzyć Wszystkim: Wesołych Świąt!
życzę tak jak w Stanach: Wesołych Wakacji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

nadesłała mama dnia 19-12-2005, 13:56
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]No ale na szczęście nikt nie chce iść o krok dalej...
nadesłał Jasiek dnia 19-12-2005, 16:00
[tożsamość niepotwierdzona] tak tak tak. w holandi mamy do czynienia z fiksacja w jedna strone. ale mozna wyobrazic sobie tez miejsce (np. jakas hipotetyczna szkole, kraj, miasto czy cos jeszcze innego), gdzie te okropne tendencje zostalyby odwrocone. za odmowe swietowania czegostam, nawet w myslach(!), szloby sie do wiezienia. a "wysolych swiat" staloby sie oficjalnym pozdrowieniem takim jak pozdrowienie w hitlerowskich niemczech czy stalinowskiej rosji. w swieto nie wolno wychodzic na ulice bo ktos moze zauwazyc ze sie nie swietuje.. jesli sasiad sie dowie to napewo powiadomi policje! a wtedy wpadlismy ja sliwka w kompot. jezeli decyzja w sprawie jaselek w jakis sposob wyznaczylaby tor rozwoju naszej "religijnej" rzeczywistosci, w strone jakze absurdalnej holandii lub nieznanego tworu z ogolem swietujacym zamiast ludzi, wole holenderski super ateizm.


prosze oddzielic to co na serio od tego co na rzarty.
p.s. oczywiscie ze nauczyciele zmuszaja do robienia roznych rzeczy! nikt nie chce np. nosic lawek przed zebraniem a ktos to zwykle robi. jesli sie odmowi takiej pracy to poza krzywym spojrzeniem i paroma slowami o chamstwie i wychowaniu pewnie nic nam sie nie stanie bo przeciez nie mozna nikogo zmusic do takiej pracy, ale konsekwencje w relacjach z nauczycielem beda sie za nami ciagnac dozywotnio. jest to bardzo bolesne, zwlaszcze jesli chodzi o bardziej charyzmatycznych nauczycieli i tych ktorzy sadza ze moga wszystko i zawsze maja racje.
nadesłał moj wysokosc G dnia 19-12-2005, 22:48
[tożsamość niepotwierdzona]Przepraszam innych za zaśmiecanie prywatnymi pytaniami Bednarszoku, ale do Kizi: Nie, naprawde jestem zachwycony. Rzadko pojawiają się tu tak dowcipni autorzy. No tak, ale jak sie nie znamy to szkoda. W każdym razie ekstaza, nie ironia.
nadesłał Alek Temkin dnia 20-12-2005, 01:08
[tożsamość niepotwierdzona]... z calym szacunkiem m.in do usera podpisanego _mama_, ale Pani informacje na temat swiat BN w Holandii są - mowiac delikatnie - niescisle.
Mieszkalem w Holandii dobrych pare lat i szczeka mi opada gdy wysluchuje (wyczytuje) w Polsce rozne bajki o Holandii, Holendrach i ich pogladach.

Zgodze sie ze koscioly nie sa w NL oblegane, ale nie osmielilbym sie za to Holendrow krytykowac. To sa protestanci (w wiekszosci) i maja oni, podobnie jak protestanci w Niemczech czy Skandynawii inne obyczaje.
No chyba, ze mowimy o innych Holendrach - czytaj: Marokanczykach, Surinamczykach, imigrantach z Indonezji czy ..Turcji.

A odnosnie tego, co raczyla Pani napisac (cytuję: "W Holandii o tych co przyznają się jeszcze do jakiejkolwiek wiary mówi się, ze są ciemni i zacofani") - jest wrecz odwrotnie, Holendrzy staraja sie od dluzszego czasu przywrocic sens i wartosc swiat Bozego Narodzenia, ktory/a faktycznie swego czasu podlegal/a swoistej deprecjacji - tak to bywa w spoleczenstwach przepelnionych dobrobytem... Tyle ze Pani wypowiedz, o ile dobrze zrozumialem, odnosi sie do terazniejszosci.

I na koniec jeszcze jedna uwaga natury ogolnej odnosnie tego watku: sporo swojego zycia przezylem poza Polska. W roznych krajach. Ale _nigdy_ i _nikt_ nie obrazil za granica moich uczuc religijnych. W Polsce natomiast dzieje sie to nagminnie. Albo robia to furiaci z LPR, albo rownie chorzy z nienawisci lewacy wszelkiej masci. Chory ten kraj!

A od Holendrow - mysle - Polacy mogliby sie na prawde wiele nauczyc. Takze poszanowania tradycji, kultury, wyznania,(vide - np jasełka) wiary badz ..jej braku.

Pozdrawiam, i nie pozostaje mi chyba nic innego jak podpisac sie pod tym listem - _tata_ :)
nadesłał ot tak dnia 20-12-2005, 17:44
[tożsamość niepotwierdzona]Sebastianie, po obejrzeniu jasełek musze przyznać Ci rację. Byly tak marne, że należaloby ich w ogole zakazać. A jeżeli chodzi o ich treści religijne, to Ty tych "treści" zawierasz w sobie więcej niż te jasełka.
nadesłał Alek Temkin dnia 22-12-2005, 22:33
[potwierdzony członek społeczności szkolnej]Najdroższy Alku, muszę brać poprawkę na Twoje nadzwyczajne standardy. Opis red. k przedstawia to inaczej - wynika z niego, że było to tradycyjne średniowieczne misterium z nowotestamentowymi tableaux, czyli wszystko tak jak tego chciał Franciszek z Asyżu. Pozdrowienia gorące.
nadesłał Basty dnia 23-12-2005, 01:02

D  O  D  A  J    K  O  M  E  N  T  A  R  Z
Aby dodać komentarz zaloguj się lub napisz jako gość. Zalogowanie się jest wysoce zalecane.

UWAGA! Prawdopodobnie posiadasz już konto przy pomocy którego możesz się zalogować. Szczegóły...
BednarSzok.pl 1999 - 2006
Pewne prawa zastrzeżone